wtorek, 23 sierpnia 2016

Rozpoznanie na Ciosku




Dzisiaj był dzień cudownej późnoletniej czy jak kto woli wczesnojesiennej wyżowej – 1016 hPa - pogody: z rana gęsta mgła i +12,1°C, potem już tylko błękit nieba i rosnąca temperatura aż do +24,2°C. A ja korzystając z pięknego popołudnia wybrałem się rozpoznać sytuację na Podlaskach i na Ciosku. 







Nie byłem tam od ubiegłego roku, więc zwabiony relacjami moich znajomych o koszach pełnych prawdziwków postanowiłem właśnie tam skierować swe kroki. Nie dziwiło mnie to, ostatnie opady w wysokości 17 dm³/m² dodały wody do ścioły i grzybnia najwidoczniej dostała kolejnego „kopa” i znów sypnęła grzybasami! 







Być może zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale w ciągu pół godziny zebrałem cały koszyk dorodnych grzybów. Niestety – w koszyku znalazło się kilka „chrobacznych” – trudno – c’est la vie!







Pokot był następujący: koźlarze, podgrzybki brunatne i zajączki, maślaki ziarniste i pieprzowe, kilka kurek i kolczaków obłączastych oraz jeden pociec i jeden… rydz! Ten ostatni stanowi pewien ewenement, jako że na Ciosku rydze zasadniczo nie występują. 







Co zaobserwowano? Przede wszystkim przyspieszenie wegetacji co najmniej o 3 tygodnie: kwitnie wrzos – co zwiastuje szybką i ostrą zimę. Pokazały się już wrześniowe grzyby: całe ławice kolczaków i mleczajów bieli, które obficie pokazują się dopiero w drugiej dekadzie września. Być może jest to spowodowane kumulacją takich czynników jak ciepło, wilgotność i fazy Księżyca. Jednak mam nadzieję, że nie będzie tak źle i czeka nas długa i złota polska jesień z wielkimi grzybami.     











poniedziałek, 22 sierpnia 2016

O Żydach Pod Basztą




Niedzielne popołudnia, dnia 21 sierpnia, obfitowało w wydarzenia kulturalne. Jednym z nich były prelekcje trzech historyków: mgr inż. Stanisława Bednarza, dr Grzegorza Miśkiewicza i dr Piotra Sadowskiego, którzy mówili na wspólny temat – mniejszość narodowa wyznania mojżeszowego w Polsce Południowej – ze szczególnym uwzględnieniem Jordanowa i okolic. 


Okazuje się, że żydowska mniejszość narodowa w Jordanowie była stosunkowo późnym „nabytkiem” naszego miasta – wcześniej wpadali tutaj na jarmarki obchodni handlarze czy też komiwojażerowie, ale to było wszystko. Dopiero za cesarza Józefa II sytuacja się zmieniła i Żydzi zaczęli się osiedlać i w naszym mieście. Powstała synagoga, cmentarz czyli kirkut, rytualna łaźnia, no i gmina miała swego rabina.

W XIX wieku żydowska ludność Jordanowa zaczęła na dobre wrastać w społeczność miasta – powstawały sklepy, sklepiki i zakłady usługowe. Żydzi byli marnymi rolnikami, więc ich działalność poszła w handel i usługi oraz wytwórczość. Mijały lata. Społeczność żydowska rozrastała się i miała ważki wpływ na życie miasta. 


A potem przyszła II Wojna Światowa, niemiecka okupacja i Holokaust. Jordanowscy Żydzi zostali zamordowani przez Niemców przy dzisiejszej DK 28 przy potoku Strącze. 

Dzisiaj pozostał po nich tylko kirkut pieczołowicie restaurowany przez ekipę dr Miśkiewicza, który ma liczne kontakty z Żydami zamieszkałymi w USA, o czym mówił on w swym wystąpieniu.

Dr Sadowski mówił na temat ogólnej charakterystyki ludności żydowskiej w Małopolsce. 




Temat jak widać był bardzo ciekawy i na swój sposób poruszający, wnoszący wiele nowych elementów do historii naszego miasta i okolic. Dowiedzieliśmy się m.in., że w Rabce, w willi „Teresa”, istniała szkoła Policji Kryminalnej i SD, której komendantem był SS-Untersturmführer Wilhelm Rosenbaum – sądząc po nazwisku, z pochodzenia najprawdopodobniej Żyd... - nie pierwszy i nie ostatni w służbie Hitlera.


Ciekawostką jest, że tejże samej szkole uczyli się także ukraińscy oprawcy z 14. Dywizji Grenadierów SS – 1. Ukraińskiej (SS-Galizien) i innych ukraińskich jednostek wojskowych w służbie III Rzeszy, którzy zasłynęli swym okrucieństwem i bezwzględnością wobec Polaków m.in. w Powstaniu Warszawskim i innych miejscowościach na terytorium okupowanej Polski. Zbrodni tych, podobnie jak wielu zbrodni OUN-UPA nie rozliczono do dnia dzisiejszego.  


Jak widać, historia naszych ziem kryje niejedną – jakże ponurą – tajemnicę…

Promocja małego przewodnika




W niedzielne popołudnie 21 sierpnia br., w Galerii Pod Basztą miało miejsce ciekawe wydarzenie kulturalne w naszym mieście. Została dokonana prezentacja opracowania Pań Wiktorii Leśniakiewicz i Katarzyny Wilczak pt. „Jordanowskie miejsca pamięci – mały przewodnik” (Jordanów 2016) w którym opisano i pokazano co bardziej i mniej znane miejsca wiążące się z osobami i wydarzeniami historycznymi. 

Obie Autorki w swych wystąpieniach opowiedziały o inspiracji do napisania tego przewodnika, a która wyniknęła ze szkolnego projektu edukacyjnego, przeprowadzonego w Zespole Szkół im. Wojska Polskiego w Wysokiej k./Jordanowa. Projekt ten polegał na dotarciu i zapoznaniu się przez uczniów z historią miejsc zasługujących na pamięć w rejonie miasta i gminy Jordanów. Tak właśnie powstał pomysł przewodnika.


 Autorki podkreśliły także i to, że przewodnik ten powstał z pobudek patriotycznych i – co może jest w tym najważniejsze – by czas i niepamięć nie zatarły pamięci o tych osobach, miejscach i wydarzeniach. Pamięć ludzka jest ulotna, zawodna i łatwo ulega różnym wpływom, które ją zaciemniają, zmieniają czy wręcz wypaczają, nadając wydarzeniom inny – czasami nawet przeciwstawny sens. 


No i patriotyzm lokalny. Nasza Mała Ojczyzna ma się czym pochwalić i ma co pokazać. Dlaczego mamy być gorsi od Brytyjczyków, Francuzów czy Włochów? Dlaczego nie mamy być dumni z tego, co mamy, czego dorobiliśmy się przez te czterysta lat istnienia miasta? Uważam, że powinniśmy wreszcie przestać odczuwać jakiś kompleks niższości w stosunku do innych „ludów” Europy. I dlatego takie inicjatywy, jak obu Autorek należy popierać i promować w miarę naszych możliwości!


Obie autorki przekazały swe honorarium na rzecz Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej, za co im bardzo serdecznie dziękujemy!

niedziela, 21 sierpnia 2016

Gwiezdne wojny w Magistracie





Życie z klocków Lego
Z wielkich marzeń mały świat
Układanka złych i dobrych dat
Nagle coś z niczego
Stary nieład w nowy ład
Życie z klocków Lego – Fabuland
A.   Rybiński

W dniach 20-21.VIII.2016 roku, w ramach Dni Jordanowa, w Magistracie miała miejsce już tradycyjna, ale niecodzienna Wystawa Klocków Lego – LEGOWISKO Jordanów 2016. Animatorem tej wystawy był Pan Damian Wicher, zaś organizatorami i patronami medialnymi: LUGPol, Miasto Jordanów, MOK Jordanów, Inspiracja, Małopolska Organizacja Turystyczna, South Truck Trial oraz sucha24.pl. Przybyli wystawcy właściwie ze wszystkich stron kraju i zajęli aż dwa piętra naszego ratusza. A było czym!











Na parterze, w westybulu i salce USC rozmieszczono klockowy świat Gwiezdnych Wojen. Jako że jestem zaprzysięgłym fanem tego serialu, poszedłem zwiedzić tą ekspozycję na pierwszy ogień. Zwiedzających przed wejściem witał naturalnej wielkości droid R2D2 oraz złowrogi Lord Darth Vader. Potem było miejsce zabaw dla dzieciaków i… drugi droid – C-3PO, znów Darth Vader i Luke Skywalker. W sali USC pokazano kolorowy świat Gwiezdnych Wojen: modele pojazdów kosmicznych Imperium i Rebeliantów, kilka modeli Falcona Millenium, pole bitwy na mroźnej planecie Koth, w tym modele kroczących machin bojowych Imperium i pojazdów latających Rebeliantów. Następnie modele budynków i figurki głównych bohaterów filmu. No i oczywiście model Gwiazdy Śmierci miotającej promienie zagłady na planetę Aldeeran… 










Na piętrze był kolejny plac zabaw dla dzieci, zaś w Sali Posiedzeń wystawa naszej pomniejszonej cywilizacji. Czego tam nie było? – trudno powiedzieć. Jako zaprzysiężonego fana kolei interesowały mnie przede wszystkim pojazdy szynowe, które jeździły po miniaturowych miastach. Szczególnie wzruszył mnie widok pociągu pancernego Śmiały











Poza tym były także modele samochodów i innych pojazdów oraz (działające!) modele różnych maszyn i urządzeń oraz – ognisty smok! 










Wystawa przyciągnęła uwagę przede wszystkim dzieci, ale i dorosłych, którzy oblegali ją przez dwa dni. No cóż, wszak każdy dorosły kiedyś był dzieckiem…!