czwartek, 18 kwietnia 2019

Przedświąteczne mrozy



Dzisiaj mamy 18 kwietnia – 40 dzień od 40 Męczenników. Przysłowie głosi, że jaki był dzień 40 Męczenników, takich będzie następnych 40 dni. No i niestety, prognoza ta się sprawdziła niemal co do joty. Szczególnie fatalne były ostatnie trzy dni, kiedy to temperatura spadła do -5, a w niektórych miejscach nawet do -7ºC i niżej.







Kwitnące drzewa – jak np. magnolie – zostały zwarzone przez mróz, co dotyczy także drzew owocowych. U nas na szczęście większość z nich jest mrozoodporna, ale co z tymi, które nimi nie są? Znów będzie problem z niedoborem owoców… 









Na szczęście wielki wyż znad Rosji, który uchylił nam drzwi rosyjskiej lodówki powoli zmierza na wschód, a znad Atlantyku nadchodzą niże – ciepłe i deszczowe, a więc suchy kwiecień, mokry maj – będzie żyto niby gaj – oby!!! Szkoda tylko, że magnolie wyglądają jak po wojnie atomowej…







Pogoda na Święta powinna pociepleć i słońce nie powinno nas opuścić. Poza tym mam nadzieję, że w maju pokażą się pierwsze piestrzenice, smardze a może nawet borowiki, jak to drzewniej bywało? Jak na razie znaleźliśmy jedynie czerwone czarki austriackie, jeszcze grzyby zimowe… Potrzebne jest ciepło i deszcz, a tego chyba w maju nie braknie. Długi majowy weekend mogę spędzić w domu, byle padało… 







A potem w lasy! 

Niestety – w lasach brud, smród i plastyki! No i wszelkiego rodzaju śmieci wywiezione przez co sprytniejszych wieśniaków, którzy w ten sposób oszczędzają nie zdając sobie sprawy z tego, że to się na nich zemści. Alle czego wymagać od ciemnych, niedouczonych mieszczuchów i chłopków-roztropków? Na pewno nie przebłysków rozumu.  

piątek, 12 kwietnia 2019

Znowu otwarta lodówka…




„Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata” – mówi stare przysłowie. I faktycznie – mieliśmy w tym kwietniu dni niemal letnie, z temperaturą prawie +20°C, a dzisiaj rano temperatura spadła do +1,2°C i nad miastem wiszą ciemne chmury, z których sypnęło śniegiem. I to przy wyżowej – 1020 hPa, ale zgniłej pogodzie! Znów powiało chłodem z rosyjskiej lodówki… - jak mawiał nieodżałowany red. Andrzej Zalewski, którego urodziny przypadają 14 kwietnia!





Na całe szczęście nie było u nas pogodnego nieba i temperatury nie spadły poniżej 0°C, dzięki czemu – jak na razie – kwiaty przetrwały. Tym niemniej reumatycy i sercowcy odczuwają kłopoty związane z niskimi temperaturami i ciśnieniem, zaś alergicy odetchnęli na moment, bo śnieg zebrał pyłki z powietrza, którym oddychamy. Mimo wszystko, ta pogoda jest normalną dla kwietnia i na razie nie ma co mówić o anomalii.







Bawiąc na Słowacji dowiedziałem się, że tameczni alergicy mają identyczne kłopoty, z tym że tam nie dotarł ten zagon chłodu pyłu w powietrzu jest jeszcze więcej, i wczoraj w Trstenie i Dolnym Kubinie temperatura sięgnęła +6°C, podczas kiedy w Jordanowie mieliśmy tylko +3°C, a na Wysokiej było zaledwie +1°C przy zachmurzeniu 9/10 pokrycia nieba. Miejmy nadzieję, że ten atak zimy skończy się do Wielkiej Niedzieli i Święta będą słoneczne, jak na początek zielonego karnawału przystało…   





Przechodzący śnieżny front...

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Popołudnie nad rzeką




Ostatni dzień marca, a była to niedziela, powitał nas słońcem i stosunkowo wysoką temperaturą bo aż +17°C, a do słońca nawet +28-30°C! - niestety, temperaturę obniżał wiaterek z kierunku N-NW.







Wyruszyliśmy koło południa naszym starym szlakiem – do Majerzowego Lasu, a potem wzdłuż Skawy do Pańskiej Ławy i wzdłuż „sztreki” do domu.









Najpierw zajrzeliśmy do lasu – wichury wykrociły nieco świerka, a opady mokrego śniegu połamały gałęzie drzew. Poza tym wszędzie plastyki, puszki itp. śmieci. Produkty ich rozkładu idą do rzeki, a te do morza. A potem wszyscy się dziwią, skąd w morzach jest tyle plastyku – no więc m.in. stąd właśnie!






Idąc brzegiem Skawy co chwilę natrafialiśmy na ślady działalności bobrów. Te sympatyczne zwierzęta usiłowały w kilku miejscach się osiedlić, ale… No właśnie – bobry budują żeremia z podwodnym wejściem. Problem polega na tym, że górskie rzeki płyną w kamiennych korytach i po przekopaniu pół metra gliny zwierzęta natrafiają na skałę, której już nie mogą dać rady. Poza tym widzieliśmy kilka tam, które były albo nieukończone, albo zniszczone przez spływające lody. Natomiast na brzegach i starorzeczach bobry mają cały czas otwarty bufet i korzystają z niego, co widać po drzewach.









Poza tym kwitną kwiaty i pracują pszczoły, ale jest ich mało, więc ich rolę przejmują trzmiele. Pojawiły się też pierwsze lepiężniki, które towarzyszą smardzom. Niestety, tych ostatnich na lekarstwo, ale jest jeszcze za wcześnie. Jak będzie ciepło i wilgotno, to pojawią się za jakieś 2 tygodnie. Przynajmniej piestrzenice, które u nas rosną właśnie w Majerzowym Lesie i na Końskich Ugorach. No zobaczymy.

Miejmy nadzieję, że to już wiosna i że wreszcie skończą się nocne chłody i śnieżne „chaje”.