wtorek, 21 marca 2017

Pendolino w Jordanowie





Janina Filipek


W piątek, 18 marca 2017 r na linii kolejowej Kraków - Zakopane pojawiło się Pendolino. Najnowocześniejszy polski pociąg przemknął przez Jordanów o godz. 22.28. Niestety była to tylko jazda testowa, aby sprawdzić jak wpisuje się skład pociągu w łuki kolei górskiej i czy jest możliwe poruszanie się pociągów dużych prędkości na Podhale. PKP Intercity zamierza uruchomić ten pociąg z Zakopanego go Gdyni bądź do Warszawy, po oddaniu łącznic kolejowych w Suchej Beskidzkiej i Krakowie. Ma to nastąpić pod koniec tego roku. Więc pasażerowie muszą się uzbroić w cierpliwość. Ten dzień zapisze się w historii regionu i naszego miasta Jordanowa. 




poniedziałek, 13 marca 2017

Wawrzyniec Spytko Jordan





Stanisław Bednarz

Mój kalendarz - 449 lat temu 11 marca 1568 roku w Mogilanach zmarł w wieku 50 –lat Wawrzyniec Spytek Jordan założyciel naszego Miasta. Rodem z Zakliczyna herbu Trąby, kasztelan krakowski (druga po królu godność świecka) od 1565, wojewoda krakowski od 1561 i sandomierski. W 1564 założył na Prawie Magdeburskim Jordanów dzięki przywilejowi króla Zygmunta Augusta z 7 listopada 1564 roku. Założył także inne miejscowości miedzy innymi Spytkowice. Pełnił ważną rolę polityczną w Polsce doby Zygmunta Augusta, był m.in. czołowym przeciwnikiem koronacji Barbary Radziwiłłówny na królową Polski. 
 


Był znanym nie tylko w Polsce miłośnikiem sztuki. W swoim dworze w Myślenicach, a następnie w pobliskich Mogilanach otaczał się pisarzami, uczonymi. To właśnie w Myślenicach powstało „Zwierciadło” i „Żywot człowieka poczciwego” Mikołaja Reja. Utrzymywał kontakty z różnowiercami, ale choć sam Jan Kalwin zachęcał go do zmiany wiary, do końca życia pozostał katolikiem. Spytek Jordan był człowiekiem majętnym. Sam Zygmunt August pożyczał od Spytka jakieś sumy pieniężne. Poza kluczem myślenickim, melsztyńskim (wraz z dawną rodową siedzibą, zamkiem w Melsztynie) i licznymi starostwami posiadał kamienicę na Rynku w Krakowie (w miejscu dzisiejszego Pałacu Wodzickich.) 



Z małżeństwa z Anną Sieniawską – pozostawił jedynie 5 córek. Gdyby miał syna, który dziedziczył by cały majątek byłaby to wielka ordynacja na miarę np. Zamoyskich czy Radziwiłłów. Niestety majątek został podzielony. Został pochowany w kościele św. Katarzyny w Krakowie w mauzoleum rodziny Jordanów. Wizerunek twarzy Wawrzyńca Spytka Jordana figuruje jedynie na nagrobku w kościele św. Katarzyny, na starym obrazie Trójca Święta w kościele w Jordanowie oraz na pomniku w Jordanowie odsłoniętym w 2008 roku na 440 lecie śmierci.

poniedziałek, 6 marca 2017

List do "Angory"




Szanowna Pani Redaktor,

- przeczytałem opublikowany w ostatnim numerze "Angory" list Pana Z. M. dotyczący ostatnich pomysłów PiS odnośnie masowej eksterminacji drzew na naszych działkach. To jest ewidentna zbrodnia na Naturze i polskiej przyrodzie. Nie wiem, czy minister ds niszczenia środowiska przemyślał efekty swego durnego pomysłu? 
 
Ale to jest dopiero końcówka tego, co zostało zapoczątkowane już pod koniec lat 90-tych już w tzw. "wolnej" (głównie od rozumu) Polsce, kiedy uwolniono wycinkę drzew z lasów prywatnych. Na załączonym zdjęciu widać część Pasma Babiogórskiego. Zdjęcie wykonałem parę dni temu. Jeszcze w połowie lat 80-tych góry te były jednolicie zarosłe lasem świerkowo-bukowym. Teraz w zimie widać, do jakiej dewastacji doprowadziło masowe wycinanie drzew. drzew, z których robi się palety idące do Niemiec, gdzie z kolei palety są rozbijane a drewno przeznacza się na brykiety opałowe! No i dzięki temu Niemcy, Szwedzi, czy inne kraje mają ładne lasy, a w Polsce - jak widać - jest źle i coraz gorzej. A wkrótce będzie goło i wesoło. 
 
Niestety, wycinki trwają nadal, odnowień nie ma. Ostatnio sadzi się wprawdzie lasy, ale las wycina się w try miga, zaś odrasta w czasie 80-100 lat!
Co to oznacza? - ano to, że przez ten czas nie będziemy mieli ochrony przed trąbami powietrznymi i tornadami, które rozkręcają się właśnie na bezleśnych przestrzeniach pól i łąk. Tylko drzewostany są w stanie spowodować pochłonięcie ich energii i wygaśnięcie. To matematyczny pewnik. 
 
I kolejna sprawa - drzewa są doskonałymi pochłaniaczami smogu - tego przekleństwa wszystkich nowoczesnych miast. Likwidacja parków i drzew przydomowych stanowi kolejny krok do totalnego "zasmogowienia" naszych aglomeracji. Współczuję tylko mieszkańcom miast i miejscowości dotkniętych tą plagą! Niech podziękują za to wszystkim rządom po 1989 roku - to ich robota. ministerstwo ds niszczenia środowiska chwali się, że lasy stanowią 1/3 areału naszego kraju. Owszem - na papierze, bo w praktyce jest tak, jak na załączonym obrazku. A będzie jeszcze mniej...
 
Zbrodnia na polskiej Przyrodzie trwa przy burzy oklasków deweloperów, dla których obrońcy Natury to w dzisiejszej nowomowie "obstakle konserwatorskie" i "komplikatorzy procesu deweloperskiego". Powiem im tedy tak: tnijcie lasy, wycinajcie parki i likwidujcie Parki Narodowe - a za pół wieku przeklniecie swoją chciwość i głupotę. A właściwie to nie oni, ale ich dzieci. Ale cóż - jak widać tak daleko nie sięgają oni swą wyobraźnią i rozumem, by znaleźć inne rozwiązania. I za to zapłacimy my wszyscy.




Pozdrawiam Redakcję! - inż. R. K. F. Leśniakiewicz    

sobota, 4 marca 2017

Górskie diabły w Suchej Beskidzkiej




W kilku artykułach na temat dziwnych zjawisk w Beskidach opisywałem m.in. tzw. diabelskie kamienie – głazy narzutowe, o których okoliczna ludność opowiadała, że pojawiła się za sprawą diabła, który chciał przy ich pomocy bombardować kościoły i kapliczki, a któremu to w tym dziale przeszkodziły koguty piejące na koniec nocy i przez co diabli tracili swą destrukcyjną moc z wiadomym efektem – kamienie spadały gdzie popadła, zaś diabli uciekali do Piekła… 








Tym razem chciałbym napisać słowo o centrum tych wydarzeń – mieście powiatowym Sucha Beskidzka, w której znajduje się stara, doskonale odrestaurowana karczma „Rzym” z początków XVIII wieku, a którą postawiono w miejsce dwóch jeszcze starszych karczm. A tak oto pisze o niej Wikipedia:

Karczma „Rzym” – drewniana karczma z początku XVIII wieku, położona przy rynku w Suchej Beskidzkiej. Karczma znajduje się na szlaku architektury drewnianej województwa małopolskiego.

Karczma powstała na skrzyżowaniu dróg, przy którym odbywały się targi i jarmarki. Dopiero później miejsce to przyjęło charakter rynku miejskiego. Karczma zamyka obecnie jego wschodnią część. Jest to parterowa budowla o konstrukcji zrębowej, częściowo na kamiennym podmurowaniu. Karczma pokryta jest czterospadowym, gontowym dachem z kalenicą. Zbudowana jest na planie prostokąta o wymiarach 27 × 19,3 m. W osi budynku znajduje się sień (dawniej przejazdowa, prowadząca do stanu mieszczącego wozownię dla podróżnych), po bokach której znajdują się pomieszczenia karczemne. Wewnątrz pułapy belkowane. Z przodu budowli znajdują się podcienia, ogrodzone drewnianą ażurową balustradą. W czasie II wojny światowej elewacja frontowa i boki karczmy zostały otynkowane, tył pobielony, a jej dach pokryty papą. Pod koniec lat 60. XX wieku karczmie przywrócono dawny wygląd.

Nazwa karczmy nawiązuje do legendy o Panu Twardowskim, który w karczmie „Rzym” miał się spotkać z Mefistofelesem. Nazwa ta została jednak nadana dopiero po II wojnie światowej.

«Ale zemsta, choć leniwa,
Nagnała cię w nasze sieci;
Ta karczma „Rzym” się nazywa,
Kładę areszt na waszeci».

        Adam Mickiewicz, „Pani Twardowska”

W karczmie „Rzym” znajduje się restauracja na 180 miejsc, proponująca potrawy kuchni staropolskiej i regionalnej. Niektóre z nich nawiązują do legendy, np. specjał Twardowskiego.








Ale czy na pewno tak było? „Rzymami” nazywano wiele karczm stojących na pielgrzymich szlakach do tego miasta, więc nazwa ta mogła być, i zapewne była, nadana jeszcze wcześniej. 

Dzisiaj o wydarzeniach tych przypominają rzeźby artystów ludowych i fontanna na placu przed karczmą. A w samej karczmie jest naprawdę dobre jedzenie – polecam żurek suski. Poza tym "Rzym" jest także przybytkiem sztuki!








Poza tym trzeba wiedzieć, że okolica Suchej Beskidzkiej jest dość dokładnie „zadiablona”. Mamy więc Diable Góry, których jest kilka w powiecie suskim, Diablaka – najwyższy wierszek Babiej Góry mierzący 1725 m n.p.m. i przez to będący najwyższym szczytem Beskidów. NB, to właśnie stąd startowały diabły do swych lotów bombowych, a ich celami były m.in. kościół pw. MB Anielskiej i klasztor oo. Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej. Miał na nie polecieć głaz zwany dzisiaj Zimna Woda znajdujący się dzisiaj na grzbiecie góry Chełm. Na szczęście do tego „bombardowania” nie doszło… 

Nawiasem mówiąc w okolicach Osielca też znajduje się Łysa Góra, zaś w Jordanowie Diabla Góra, tak więc Góry Świętokrzyskie wcale nie mają monopolu na sabaty…

piątek, 3 marca 2017

Pożar w Suchej Beskidzkiej





Stanisław Bednarz


Mój kalendarz - 112 lat temu 2 marca 1905 roku wybuchł ogromny pożar zamku w Suchej - perły polskiego renesansu. Pożar nastąpił niedługo po generalnej odnowie zamku prowadzonej pod kierunkiem Tadeusza Stryjeńskiego w latach 1882-1887 na zlecenie  hrabiego Władysława Branickiego. Dzięki temu że wymieniono wtedy stropy ocalała biblioteka na parterze z cennymi zbiorami. Suskie zbiory liczyły łącznie 55 tysięcy woluminów, zawierały również tak cenne obiekty jak XIII-wieczną biblię pergaminową, zdobioną iluminacjami, 22 inkunabuły oraz 666 XVI-wiecznych tomów wydanych drukiem. Pożar wybuchł o 9 rano w obrębie konstrukcji dachu, belka konstrukcyjna dotykająca komin zajęła się od iskier. Marszałek dworu  późno zawezwał straż bo sadził ze ugasi pożar siłami zamkowymi. Niestety pożar rozprzestrzeniał się ze straszliwą szybkością i wkrótce cały dach stanął w płomieniach. 


Początkowo pożar gasiła straż suska i kolejowa. Akcję utrudniał brak wody, którą dowożono z odległych stawów (wniosek z tego że Stryszawka była zamarznięta i z grubą pokrywą lodu - potwierdza to mapa pogody z tego dnia Polska była w okowach wyżu arktycznego). Pożar trwał dwa dni spłonęło górne piętro i wiele cennych mebli, parter udało się uratować. W obrębie górnych  pięter stropy pozapadały się ale strop parteru wytrzymał. Straty wyceniono na 300 tysięcy  koron. Podczas akcji spadł z drabiny Władysław Cycoń krawiec z Makowa. Do akcji gaśniczej włączyły się strażacy z Makowa, Jordanowa i Żywca oraz pluton Straży Miejskiej z Krakowa przybyły pociągiem. Zamek kilka lat później odbudowano znów pod kierunkiem Tadeusza Stryjeńskiego.



 Cenna dla nas informacja że strażacy z Jordanowa brali udział w akcji. Dziękuje  Dyrektor Muzeum Miejskiego w Suchej  Pani Barbarze Woźniak za udostępnienie dokumentów.