wtorek, 22 sierpnia 2017

Dni Jordanowa: Seminarium pod Basztą



W dniu 20 sierpnia w Galerii Pod Basztą miało miejsce wydarzenie związane z Dniami Ziemi Jordanowskiej, było to wręczenie odznaczenia „Zasłużony dla Ziemi Jordanowskiej” – nadawanego przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej – które w tym roku przypadło dr Grzegorzowi Miśkiewiczowi w uznaniu jego zasług dla kultury i historii naszego Miasta.










W drugiej części tego eventu miało miejsce seminarium naukowe pt. „Przemiany architektoniczne jordanowskiego Rynku w XIX i XX wieku”, a prowadzone było przez mgr inż. Stanisława Bednarza, a prelegentem był dr inż. architekt Krzysztof Wielgus.




Prelekcja ta nie była nudnym i usypiającym ględzeniem – jak w moim przypadku – ale żywą, miejscami nawet burzliwą dyskusją, w trakcie której dowiadywaliśmy się wielu dziwnych i ciekawych rzeczy o mieście, które przecież znamy na co dzień! Dowiedzieliśmy się tedy, że Jordanów jest miejscowością, w której mieszały się style architektoniczne od Rumunii i Węgier, poprzez Małopolskę aż do Tyrolu, i Ziemi Świętej! Prawdziwy to tygiel kultur i narodowości. To dotyczyło architektury drewnianej, która początkowo dominowała w krajobrazie naszego Miasta.

Architektura murowana jest niemniej ciekawa i okazało się, że stanowi ona mieszaninę stylów – od neogotyku i eklektyzmu do modernizmu rodem z… Gdyni!



To tylko dwa przykłady tego, czym nas zaskakuje nasze Miasto, którego tak na dobrą sprawę za dobrze nie znamy. Ale tak to już właśnie jest, że najciemniej jest pod latarnią. Ze swej strony podziwiam wiedzę i pasję naszych prelegentów, którzy potrafią nią zarazić szarych obywateli naszego Miasta… Mało jest takich, autentycznych pasjonatów w czasach totalnego zgłupienia, schamienia i wszechobecnej, nachalnej i namolnej komercji, którzy potrafią robić cokolwiek pro publico bono, nie biorąc za to ani grosza i zadowalających się oklaskami.  






Cóż, pozostaje nam tylko podziękować za interesujące dwie godziny, które spędziliśmy w MOK słuchając tej dyskusji, w czasie kiedy za oknami było szaro, zimno i już jesiennie. Bo niestety imprezy plenerowe tegorocznych Dni Jordanowa były niezbyt udane ze względu na pogodę, co atoli jest już inną balladą.     

niedziela, 20 sierpnia 2017

Dni Jordanowa: Legowisko 2017



Już stało się tradycją, że w czasie Dni Jordanowa mamy ekspozycję konstrukcji z klocków Lego, której animatorem jest Pan Damian Wicher.

W tym roku w jordanowskim Legowisku uczestniczyło 40 wystawców z różnych stron kraju. Tym razem ekspozycja zajęła aż dwa piętra naszego Magistratu. Lejtmotywem był świat Wojen Gwiezdnych – na parterze, w pomieszczeniach USC oraz pomniejszony obraz naszej cywilizacji na Sali Obrad.








Jeżeli idzie o Wojny Gwiezdne, to poza znanymi już modelami kosmicznych pościgowców i myśliwców doszły jeszcze całe kompanie szturmowców Imperium oraz model kosmicznego krążownika Imperium. Poza tym modele robotów R2D2 i C-3PO naturalnej wielkości, różne warianty postaci złowrogiego Darth Vadera. Ale najbardziej finezyjnym jest figurka jakiegoś szturmowca Imperium siusiającego w toalecie! No bo ktoś słusznie postawił pytanie: jak takie potrzeby załatwiało się w pełnej zbroi?





Do tego wszystkiego były modele marsjańskich łazików w różnej skali, które nawet jeździły strasząc małe dzieci. Te ostatnie najlepiej bawiły się w hallu konstruując różne rzeczy z klocków.








Mnie osobiście najbardziej podobała się dżungla z różnymi potworami, trollami itp. wytworami naszej wyobraźni. Ta ekspozycja zajmowała ogromną powierzchnię i stanowiła mieszaninę kształtów i barw. Czegoż tam nie było! Poza drzewami i inną wegetacją ustawiono tam ruiny jakby dawnych zamków czy innych budowli, a w nich straszące duchy, widma i kikimory. Wyglądało to wszystko naprawdę „zgroźnie”.








Poza tym było także moje ulubione miasteczko z modelami pociągów, modele różnych pojazdów oraz rzecz niezmiernie ciekawa – ekspozycja mobile z klocków lego – ruchomych instalacji przypominających dawne rojenia o perpetuum mobile.
Wystawa przyciągnęła uwagę przede wszystkim dzieci, które oglądały ją z uwagą, fotografując i filmując, co tylko się dało – no bo i było co. Okazuje się, że te wszystkie konstrukcje są wyłaniane w toku co miesięcznych konkursów i na naszej wystawie prezentowane są te najlepsze!












Pan Wicher marzy o tym, by w Jordanowie była stała ekspozycja LUGPol-u otwarta przez cały rok, co byłoby mocnym punktem w trakcie zwiedzania naszego miasta, no bo skoro Inwałd ma miniatury i Dinopark, Kraków swe muzea i zabytki, Wieliczka i Bochnia swe żupy, to Jordanów mógłby mieć swe Muzeum Klocków Lego czy coś w tym rodzaju. Można by dogadać się z Duńczykami i zrobić coś naprawdę fajnego dla dzieci i… niektórych dorosłych!  Pomysł świetny, więc dlaczegóż by go nie zrealizować?    
  
video