czwartek, 1 grudnia 2016

Pogodowe podsumowanie jesieni 2016





Jesień tego roku była nadzwyczaj dynamiczna jeżeli chodzi o pogodę, i niezwykle obfitująca w inne niezwykłe wydarzenia. Wszystko wskazuje na to, że stoimy u progu wielkich zmian i to niekoniecznie na lepsze, a wręcz odwrotnie, co zresztą zgadza się z innymi prognozami, sformułowanymi nawet wiele set lat temu przez rozmaitych wizjonerów, którzy niezwykle trafnie przewidzieli m.in. inwazję islamskich „migrantów” na Europę i jej efekty, a także szereg zmian klimatycznych i geologicznych – które właśnie trwają. 

Jesienna pogoda w naszym mieście kształtowała się więc następująco: 

WRZESIEŃ – od początku był jakby kontynuacją lata. Temperatura maksymalna dobiła do +28°C w dniu 11.IX, zaś najniższa wyniosła +2,6°C dopiero nad ranem w dniu 26.IX. należy dodać, że dni z temperaturą powyżej +20°C mieliśmy we wrześniu aż 18, co plasuje ten miesiąc w rzędzie cieplejszych wrześniów w ostatnich latach. Były też sporadycznie chłodne dni np. od 20-23 września gdy napływało powietrze arktyczne. W dniu 23 września odnotowano rano o 4 +0,2 stopnia w obniżeniach terenu.  Opady: we wrześniu było 9 dni deszczowych i spadło ogółem 69,64 l/m² wody. W dniach 17-18 września 25 mm. 15 dni było mglistych, 7 dni było bezchmurnych. Wiatr halny wiał przez trzy dni, zaś ogólnie rzecz biorąc, to wiatry wiały z kierunków N, NW oraz S i SW. Nie było drastycznych skoków ciśnienia. Grzyby były w ilościach umiarkowanych, rzucał się w oczy brak rydzów. Na ulicy Komunalnej rosły monstrualne borowiki ponure. Z niewiadomych przyczyn nie było ostrężyn.

Z ciekawszych wydarzeń i obserwacji odnotowano następujące zdarzenia: 2.IX odleciały jaskółki, w paśmie Lubonia pokazał się wilk, w Korei Pn. nastąpiły chłody, zaś zachodnie wybrzeża Florydy spustoszył huragan. 4.IX miała miejsce nawałnica w Warszawie, która przyniosła straty materialne i podtopienia. 5.IX odnotowano pożary na Balearach. 7.IX w Hiszpanii pojawiły się upały do +41°C w Madrycie. 8.IX w suchym afrykańskim powietrzu samoloty nie zostawiały smug kondensacyjnych; powódź w Grecji. 9.IX – trzęsienie ziemi w Korei Pn. i Pd. o sile 5,3°R – prawdopodobnie skutek testu nuklearnego w Korei Pn. Poza tym nad Cyprem doszło do eksplozji meteoroidu o mocy 10 kt (czyli nieco niższej niż bomby Little Boy zrzuconej na Hiroszimę) widoczny był błysk, niebieski ogon dymu i słychać było huk. 13.IX stwierdzono znaczne zapylenie powietrza w naszym mieście spowodowany zwiewaniem wierzchnich warstw przesuszonej gleby. 14.IX – zakwitły ziemowity w ogrodach na ul. Maczka i Mickiewicza. Poza tym w Londynie odnotowano +34°C. 16.IX – w Jordanowie odnotowano inwazję motyli – rusałka admirał. W dniu 18.IX stwierdzono najmniejszy w historii zasięg lodów północnej czapy biegunowej, co stanowi bardzo zły prognostyk na zimę 2016/2017! 22.IX spadł niewielki śnieg w Tatrach. 24.IX miało miejsce trzęsienie ziemi w Rumunii o sile 5,6°R, natomiast 26.IX nastąpiła katastrofalna powódź w Korei Pn. W Salonikach w dniach 5-7 września spadło 300 mm deszczu co skutkowało powodzią.





PAŹDZIERNIK - Tegoroczny październik w Jordanowie był wyjątkowo mokry, pochmurny i chłodny – to i dobrze. Dni z deszczem było aż 20, pozostałe były przeważnie pochmurne, dni naprawdę pogodnych i w miarę ciepłych  zliczyłem tylko 5 to jest w dniach 1, 15, 23, 24 i 28 października. Spowodowało to znaczny stopień zmniejszenia usłonecznienia ponad 50%. Nic też  dziwnego, że suma opadów jak na ten miesiąc była bardzo wysoka około 133,73 mm, gdzie przypominam że średnia wieloletnia dla października w Jordanowie to 55 mm. Czyli wielkość miesięcznego opadu była przekroczona około 2,5 krotnie. Podobnie wysokiej sumy opadów nie mieliśmy w Jordanowie  jak i w całym regionie od 1974 roku gdy w Jordanowie notowano 155 mm. Największe opady dobowe zanotowano 3.X -29 mm, 4.X -26 mm, 5.X -36 mm łącznie za trzy dni 91 mm. Były miejscowości z bardzo wysokimi sumami opadów  np. 4.X w Węglówce spadło 54 mm, 5.X w Ustroniu 61 mm, w Makowie 47 mm. Nic dziwnego że po raz pierwszy w tym roku Skawa w Jordanowie przekroczyła stan ostrzegawczy. 4 października o godz. 18 osiągnęła 288 cm. Przekroczenie stanu ostrzegawczego trwało około 6 godzin. W Radziszowie w tym czasie przekroczony był stan alarmowy. Dalszy wzrost wody w Skawie został zatrzymany przez padający śnieg. Bo mieliśmy w tym miesiącu również istotny epizod zimowy. Śnieg zaczął popadywać  4.X wieczór, popadywał też 5-go ale trwałą pokrywę tworzył powyżej 750 m n.p.m. (np. już wtedy na Obidowej było biało), 6.X rano obudziliśmy się z pokrywą około 5 cm. Ale im wyżej tym śniegu było więcej. W Bogdanówce napadało 24 cm śniegu, w Lipnicy Wielkiej 12 cm, w Zakopanem 18 cm. W Tatrach i na Babiej Górze w tym czasie spadło około 50 cm. Śnieg topił się powoli i niechętnie. Tam gdzie go dużo napadało np. na górnym Przykcu odnotowano wielkie zniszczenia i obłamania drzew liściastych, które nie zrzuciły liści i nie były przygotowane na takie ciężary. Na Krowiarkach ofiarą śniegu było kilkaset drzew liściastych. W Jordanowie śnieg już stopniał 7.X po południu, ale na Przykcu utrzymywał się dalej. W związku z roztopami woda w Skawie  osiągnęła 263 cm  czyli tylko 7 cm poniżej stanu ostrzegawczego. Przez resztę dni października Skawa utrzymywała się w strefie stanów wysokich i średnich nigdy nie schodząc do niskich co jest charakterystyczne dla października pogodnego. W dniu 9 października śnieg wycofał się na wysokość ponad 850 m. 15 października przyszło upragnione słońce i ciepło tak że śnieg wycofał się w wyższe partie Babiej Góry. Jaką-taką pogodą z umiarkowanym deszczem cieszyliśmy się do 2o października, kiedy znów zaczęło obficie lać. U nas  w dniach 20-21.X spadło 21 mm, ale w Lachowicach około 45 mm. Duże nawodnienie zboczy spowodowało nawet punktowe osuwiska jak na cmentarzu w Stryszawie i przy domu w Kojszówce.  23-go nadszedł pierwszy istotny przymrozek tej jesieni około -2°C (w mieście było wtedy -0,8°C), przy pięknej pogodzie trwała jednodniowa eksplozja barw jesieni, czerwieniły się wszystkie buczyny i dębiny, zaś 24-go przyszedł wiatr halny i zlikwidował śnieg na Babiej Górze, a u nas zrzucał ogromne ilości liści. 28 października bardzo silny przymrozek przy dolinie Strącza notowano -5,5°C (w mieście było -3,5°C), woda w garnczkach dla zwierząt zmarzła. W Krakowie było -6°C. Odnotujmy jeszcze, że średnia temperatura października była niższa o około 1 stopień. W najcieplejszych dniach nie przekraczała 20 stopni. Do końca miesiąca spadło 80 % liści. Po stopnieniu śniegu przyszedł umiarkowany wysyp grzybów, podgrzybków, kozaków, maślaków, rydzów było mało, a opieńki w ogóle, co jest ewenementem. Ogrody przydomowe zapełniły się łanami czernidlaków.





Początek października dał się we znaki też w świecie i w Europie. Nad Bałtykiem w dniach 5-7.X szalał sztorm powodując cofkę w rzekach przymorza, zalało też plac św. Marka w Wenecji. Nad Karaibami i Florydą w dniach 4-10.X szalał tropikalny huragan Matthews, który szczególnie dotknął znękane Haiti (podnoszące się z ruin po straszliwym trzęsieniu ziemi w 2010 roku). 12 października w Hiszpanii wystąpiły powodziowe opady np. w Barcelonie spadło 110 mm, Odessę zdemolował sztorm. Tajfuny szalały też nad Filipinami. W dniach od 27 do 31 października w środkowych Włoszech koło Parku Monte Sibbilini wystąpiło kilka trzęsień ziemi od 5,5-6,5°R. Trzęsienia te nie spowodowały o dziwo ofiar w przeciwieństwie do sierpniowych, ale tysiące ludzi zostało bez dachu nad głową. Uszkodzona została w Nursji katedra św. Benedykta. Podobnie silne były dawno aż w 1980 roku. Dziwne trzęsienie 5,8°R odnotowano 29-go  koło wulkanu podwodnego Marsilli na Morzu Tyrreńskim. Z wybuchów wulkanów trzeba wspomnieć o wulkanie na wyspie Lombok w Indonezji gdzie zaginęło kilkudziesięciu turystów w dniu 7 października. Reasumując w tym czasie na Wyspie Wrangla w głębokiej Arktyce były wielkie anomalie dodatnie. W październiku odnotowano tylko 5 dni z temperaturą poniżej 0°C, a powinny być wszystkie. Średnia miesięczna była dodatnia co nigdy do tej pory nie zdarzyło się. Skutkuje to zaburzeniami prądu strumieniowego, który wygina się w meandrach na południe powodując zrzuty powietrza arktycznego na południe oraz zaburzenia pola barycznego, co objawia się blokadami niżowymi. Niże nie mogą swobodnie przemieszczać się z zachodu na wschód. Stąd anomalny październik. Niestety większość amerykańskich, polskich i chińskich  „uczonych”  (sponsorowanych i przekupionych przez paliwowe lobby węglowo-energetyczne, co doskonale pokazał Leonardo di Caprio w swoim filmie „Czy czeka nas koniec?”, a który wywołał wściekłość w środowiskach związanych z tymże lobby) zaklina rzeczywistość podważając zmiany klimatyczne na Ziemi w sobie tylko wiadomych celach (nazwijmy rzecz po imieniu – nabicia kabzy!)

LISTOPAD – listopad 2016 roku charakteryzował się zmienną i dynamiczna pogodą. Miesiąc rozpoczął się od uderzeń wiatru halnego i temperaturą dnia wynoszącą ponad  +10°C. Temperatura maksymalna wzniosła +14,6°C w dniu 22.XI przy wiejącym wietrze halnym. Temperatura minimalna wyniosła -3,9°C w dniu 13.XI w czasie opadów śniegu, które nawiedziły nas w tym miesiącu aż trzykrotnie! Pierwszy raz już 3.XI, drugi raz w dniach 6-16.XI i po raz trzeci 27-30.XI. Czyżby wracała tradycja śnieżnych listopadów z lat 60. Ubiegłego stulecia? .Były też silne przymrozki w obniżeniach terenu np. 4.XI -4,5°C; 8 i 10 listopada -4°C, W dniu 6 listopada intensywnie lało napadało 21 mm, stan Skawy podniósł się do 228 cm i było to najwyższe wskazanie. Po za tym cały czas utrzymywała się strefa stanów średnich 165-190 cm. Sumaryczne opady w listopadzie wyniosły 53,44 mm.

W listopadzie przez 9 dni wiał wiatr halny, który podnosił temperaturę powietrza i łagodził wspomniane uderzenia zimy, a wszystko spowodował bardzo mocny wyż rosyjski wiszący nad „syberyjską zamrażarką”, który zmuszał niże atlantyckie do spływania na południe kontynentu, a z kolei kierowało masy ciepłego powietrza na północ – stąd deszcze i śniegi. Wiatr halny 20 listopada na Kasprowym Wierchu osiągnął 41 m/s i zlizał resztki pokrywy śnieżnej.




W listopadzie odnotowano także następujące ważne wydarzenia w życiu naszej planety, które miały wpływ także na pogodę, a zatem: 7.XI nastąpiło trzęsienie ziemi w Oklahomie. Miało ono wprawdzie siłę tylko 4,3°R, (wg innych danych 4,9°R) ale ten stan znajduje się na terytorium asejsmicznym. Czyżby budził się któryś z pięciu superwulkanów na terytorium USA?. Naukowcy podejrzewają że jest to efekt uboczny szczelinowania łupków gazonośnych, czyli nie jest to całkowicie bezpieczna technologia. 13.XI miało miejsce trzęsienie ziemi w okolicach Christochurch (Nowa Zelandia) o sile 7,4°R (7,8°R wg USGS) oraz w Argentynie i Chile – o sile 6,2°R. Spowodowały one niewielkie tsunami i nie było strat w ludziach… Noc 14/15.XI była nocą Superksiężyca – znajdował się on tylko w odległości 356.512 km od Ziemi, jego średnica była o 14% większa, zaś blask aż o 33%! Rzeczywiście – noc była bardzo jasna! W nocy 19.XI była burza z piorunami (w Jordanowie odnotowano 1 grzmot), podobnie było 27.XI nad środkową Polską. W dniu 21.XI – nad Wielką Brytanią przewala się huragan Angus, zaś nad naszą planetą szalała potężna burza magnetyczna, która powodowała bardzo złe samopoczucie i dekoncentrację. Tego samego dnia w Krakowie temperatura doszła do +19°C! (w Jordanowie około 17°C i było to największe wskazanie) Tegoż dnia w Japonii doszło do trzęsienia ziemi o sile 7,3°R w prefekturze Fukushima, które wywołało 2-metrowe tsunami. Ziemia zatrzęsła się także w Salwadorze i Nikaragui – wstrząsy o sile 7°R.Było jeszcze trzęsienie ziemi na pograniczy Chile i Argentyny ale brak danych co do siły. Dnia 25.XI nad Kostaryką przewalił się huragan Otto. 26.XI odnotowano opady śniegu w Kazachstanie – 2 m, Portugalii – 1 m, poza tym w Genui i Turynie powódź! (spadło miejscami 500 mm) Tego samego dnia w Chinach i Tadżykistanie odnotowano trzęsienie ziemi o sile 7°R. W Albanii 10 listopada nastąpiła też powódź gdyż w ciągu 12 godzin spadło 200 mm deszczu.

***

Jak widzimy, świat staje się coraz bardziej niespokojnym i niebezpiecznym miejscem i efekt globalnego ocieplenia wcale nie spowolnił, a wręcz wciąż istnieje i zbiera ofiary. Poza tym ciągłe niepokoje sejsmiczne nawet na terenach asejsmicznych budzą obawy, że coś takiego może zdarzyć się i u nas, że przypomnę wydarzenia z 2004 roku… Dojdzie do tego, że prognoz pogodowych będziemy słuchać z taką uwagą, jak komunikatów z frontu, boż od nich będzie – jak nigdy dotąd – zależało nasze życie i nasze mienie. 

Tak będzie.
Robert K. F. Leśniakiewicz
Stanisław Bednarz   

Śnieżyce i św. Andrzej




Koniec klimatycznej jesieni pokazał nam, że EGO może nam spłatać niejednego figla! 25.XI dość przyjemna, jeszcze jesienna pogoda się załamała i zaczęło siąpić mżawką przy zachmurzonym niebie. Wprawdzie następny dzień był nawet przyjemny, ale przy bezchmurnym niebie temperatura spadła poniżej zera, ale jeszcze w dzień osiągnęła +9,2°C. I to był miłych dni, bo 27.XI pojawiły się chmury i zaczęło z nich padać – najpierw deszcz, potem śnieg. Wiatr z południowego wykręcił się na północno-zachodni, a potem na północny. Krajobraz zabielił się śniegiem. 




30.XI – w dzień św. Andrzeja, dzień wróżebny – także na zimę, a więc zima będzie! Tak przynajmniej wynika z prognozy andrzejkowej: Św. Andrzeja w dzień pogoda jaka - cała zima będzie taka. U nas było od -3,5°C do +1,7°C, pochmurno i od czasu do czasu śnieżyło. Wiatr słaby z kierunku S i SW, ciśnienie spadało... Tak było wczoraj. Dzisiaj temperatura -1,5°C, ciśnienie 1001 hPa i wali śniegiem... Wygląda na to, że zima będzie i to dość śnieżna. Ciekawe, co na to powie św. Barbara?








Tymczasem w Jordanowie ktoś wreszcie pomyślał – i chwała mu/jej za to – i postawił ozdobny daszek nad studnią w Rynku od strony wschodniej. Wygląda to teraz ładniej i atrakcyjniej. Przydałoby się jeszcze coś takiego obok figury św. Jana i kiosku na rogu Plant. Brawo za inicjatywę.



piątek, 25 listopada 2016

Jaka będzie zima tego roku?





Na to pytanie usiłują odpowiedzieć uczeni od dłuższego czasu. Wiadomo, że wciąż pogłębiający się efekt globalnego ocieplenia (EGO) powoduje, że lata są coraz dłuższe i cieplejsze, a zimy mniej śnieżne i mroźne. To oczywista oczywistość, ale jakoś to nie chce dotrzeć do rządzących nami „geniuszy od siedmiu boleści” i „wybrańców narodu”, którzy gładko przechodzą ponad tym do porządku dziennego uchwalając coraz to głupsze i oderwane od rzeczywistości ustawy, rujnują gospodarkę naszego kraju. I teraz w tą zrujnowaną gospodarkę będą uderzały skutki EGO, boż wcale nie jest powiedziane, że w Polsce wyrosną palmy i pomarańcze, ale przede wszystkim nawiedzą nas różne katastrofy klimatyczne: długotrwałe deszcze, męczące upały i susze, niszczące burze, trąby powietrzne i tornada… 

Jak na razie średnia temperatura Ziemi wzrosła o 2°C. Kiedy wzrośnie o 4°C przez nasz kraj przewalą się katakliktyczne zjawiska atmosferyczne, które będą porównywalne z plagami egipskimi. Podwyżka o dalsze dwa stopnie będzie równoznaczna z końcem istnienia naszej cywilizacji. Dlatego tak bardzo niepokoi mnie wykres opublikowany przez amerykańską National Oceanic and Atmospheric Administration – NOAA, ukazujący powierzchnię lodów na akwenach Wszechoceanu w latach 1978-2016. Jak widać wyraźnie, powierzchnia pól paku lodowego spada z każdym rokiem, ale najbardziej drastyczny spadek odnotowano właśnie w roku 2016. Jak widać, różnica pomiędzy areałem lodów w listopadzie 2012 a listopadzie 2016 wyniosła prawie 3 mln km²! Tyle właśnie mamy mniej lodu na północnej czapie polarnej i to właśnie niepokoi uczonych i klimatologów. 

Jakie są prognozy? Jak na razie nieciekawe: łagodna zima, niemal bez mrozów i śniegów. Wszystkiemu są winne potężne wyże nad Syberią – 1076 hPa w centrum, które spychając aktywne niże atlantyckie powodują to, że zagarniają one masy ciepłego powietrza znad Afryki i kierują je na północ, nad Europę. W efekcie mamy u nas coś na kształt jesienio-wiosny, zaś w Kanadzie i USA – zimę i trzaskające mrozy… 

Jedno jest pewne: będzie ciekawie. Za zimą płakać nie myślę i nie będę, jednakże musimy się przygotować na różne niespodzianki w rodzaju posuchy lub powodzi. Wraz z moimi Kolegami-naturalistami obserwujemy coraz więcej niezwykłych anomalii Przyrody w naszych lasach i na polach, których nie widziano tu wcześniej i nie bardzo wiemy, co one wróżą. Tak czy inaczej, cokolwiek będzie, będzie to NIEZNANE. 

niedziela, 20 listopada 2016

Ognie wiatru halnego




Każdy z nas mniej więcej orientuje się, jak działa wiatr fenowy, czyli w naszym przypadku wiatr halny. Powietrze znad Słowacji wypychane wyżem płynie na północ, gdzie znajduje się niż nad Polską, ale po drodze jest przegroda Tatr, przed którą następuje sprężanie i co za tym idzie – nagrzewanie mas powietrznych, które potem spływając po północnych stokach Tatr rozprężając się oddają ciepło. Dlatego właśnie w czasie wiatru halnego temperatura wzrasta – i tak np. w dniu wczorajszym mieliśmy +13,0ºC, zaś dzisiaj +11,9ºC. W nocy temperatura trzymała się aż +8ºC! i – co ciekawe - przeszła nad nami krótka burza z wyładowaniami atmosferycznymi, która dała opad rzędu 1,5 l/m². Nie jest to dobry prognostyk – grzmoty na suchy las – na ciężki czas, czyli na długą i ciężką zimę… Cała nadzieja w EGO!











W niedzielę pogoda była ciepła i nieco chmurna, ale zachód słońca pokazał nam wspaniałą feerię barw – od głębokiego karminu aż po siarkową żółć – na niebie i na chmurach. Chwilami wydawało się, że wewnątrz chmur szaleje gigantyczny pożar, od którego zaraz zapali się cicha ziemia. 











Całe to barwne widowisko trwało kwadrans, potem Słońce zeszło niżej pod horyzont i chmury pociemniały. Ciekawie wyglądała chmura wisząca nad Osielcem, która generowała się nad Narożem i rozwiewała nad Grapą. Powoli ta dziwna chmura zmieniała swe kolory od ciepłych brązów pomarańczowych, poprzez malinowy aż do ołowianej siności.Poza nimi zaobserwowałem niewielkie mammatusy – charakterystyczne chmury frontu chłodnego, ale… - nie przechodził teraz żaden front! Czyżby kolejna osobliwość pogodowa tej jesieni?  

video

video

video

Warto było spacerować w tym czasie, co widać na załączonych zdjęciach i filmikach…