piątek, 30 marca 2012

No i zima powróciła…

video

… i wczesnym rankiem dnia dzisiejszego obudziliśmy się w realiach zimowych. Ale dwa dni wcześniej przyleciały do nas bociany – pięć par. A teraz spadło 2-3 cm śniegu – mokrego, obrzydliwie zamieniającego się w wodną breję. W nocy temperatura spadła do 0,0°C, i to pozwoliło na wytworzenie się pokrywy śnieżnej. Ciśnienie wynosiło 999 hPa. 

Przejechałem się do Suchej Beskidzkiej i okazało się, że zima kończy się już w Osielcu, a dalej to były pobielone tylko szczyty gór…

Aktualnie temperatura wynosi +4,9°C, a ciśnienie utrzymuje się na poziomie 1001 hPa i od czasu do czasu zza chmur przeziera słońce. Jednak zbliża się front chłodny i temperatura spadnie poniżej zera.

Nie jest źle, bowiem stara wróżba ludowa mówi, że jak Niedziela Palmowa jest paskudna, to Wielka jest słoneczna i ciepła. I vice-versa. Czyli na Święta powinno być słonecznie i ciepło. Czekamy!   

poniedziałek, 26 marca 2012

Siedem kroków koniecznych do pokonania Matrixa i zakończenia wojny



Sir Julian Rose

Czy ludzie wyrzekną się wojny, czy też doprowadzą do końca istnienia rasy  ludzkiej?
                                                                                         Bertrand Russell

Niczym upiorny złowrogi potwór jawi się przed rodzajem ludzkim widmo Trzeciej Wojny Światowej, która stanie się jego udziałem. Wydarzenie, które o ile miałoby się ziścić oznaczałoby, że brat stanąłby przeciw bratu, siostra przeciw siostrze. „wiara” przeciw „wierze”, ideologia przeciw ideologii, naród przeciw narodowi, a wszystko razem przeciw kontynuacji życia na Ziemi.

Siły, które działają z ukrycia na rzecz wywołania Trzeciej Wojny Światowej same nie znajdą się na pierwszej linii frontu, ale z dala od niego, wygodnie ulokowane w skórzanych fotelach, w wyłożonych dywanami siedzibach ważnych instytucji. Ich plany zostały przygotowane wiele lat temu, a Trzecia Wojna Światowa jest kluczowym elementem ich realizacji.

Osobnicy, którzy za nimi stoją, pochodzą z krajów dobrze zaprawionych w budowaniu imperiów zarówno dawnych jak i współczesnych. Łączą je tak zwane szczególne relacje, a ich wizja przyszłości wyklucza istnienie znakomitej większości z nas. Na planecie, której kształt lęgnie się w ich głowach nie ma miejsca dla nikogo oprócz tych, którzy zgodzą się na los niewolników gotowych zrobić wszystko czego sobie zażyczą. Dla nich jesteśmy naprawdę „zbędni”.

Ci, którzy mają wprowadzić plan w życie, przygotowali już dla siebie ulokowane pod ziemią bazy, w których możliwe będzie przeżycie piekła jakie mają zamiar rozpętać na Ziemi. Nas do nich nie zaproszą. Wyjątek stanowić będzie tylko garstka starannie dobranych sługusów, koniecznych do zapewnienia obsługi technicznej tego podziemnego świata i zaspokojenia ich codziennych potrzeb. To będzie bardzo ekskluzywny „klub”.

Plan zakłada poświęcenie pewnych narodów dla dobra sprawy. Ich ludność zostanie zmieciona z powierzchni Ziemi wraz z większością swojej historii. Nie jest przypadkiem, że chodzi tu o narody zamieszkujące w kluczowych obszarach geostrategicznych, których dziedzictwo historyczne odcisnęło swoje znaczące piętno na ewolucji ludzkości. Również moment na jaki planowana jest Trzecia Wojna Światowa nie jest przypadkowy. Ci którzy chcą ją wywołać, już dawno zauważyli zbliżające się zmiany w wymiarze makrokosmicznym, które bezpośrednio dotkną Ziemię. Spostrzegli, że energie związane z tymi zmianami mogą działać przeciw nim, szczególnie jeżeli ludzkość będzie mogła przyjąć je w sposób nieskrępowany.

Tak więc nastawili swoje zegary tak, aby w odpowiednim momencie zagłuszyć znaczenie dokonujących się jednocześnie przemian w makrokosmosie. Chodzi o to by uwaga ludzkości była odwrócona od tego co mogłoby pomóc w ewolucji jej świadomości, na rzecz tego co będzie prowadzić do jej dalszego zniewolenia.

Według reżyserów tego spektaklu my nie mamy prawa się domyślać, że mamy jakikolwiek wybór. Nie wolno nam nawet dostrzec na czym polega ta gra i jakie są nasze potencjalne możliwości. Nie mamy prawa domyślać się, że w ogóle jest w naszej mocy powstrzymanie wybuchu Trzeciej Wojny Światowej.

Jest wiele bardzo różnych sposobów na to by utrzymać rodzaj ludzki w nieświadomości. Wiele z nich choć w istocie zbrodniczych, z pozoru sprawia wrażenie nieszkodliwych i jest akceptowane przez większość jako konieczny element codziennego życia. Inne są nie tak łatwo akceptowane, a nawet napotykają na opór, jednak bardzo niewielu z nas rozumie, że stanowią element dalekosiężnego planu na rzecz kontroli, dominacji i ucisku.

Zasoby finansowe i materialne potrzebne do trzymania ludzkości w stanie uśpienia zależą w całości od nieświadomej większości, która odgrywa rolę szczodrego sponsora. Dostarcza ona energii i pieniędzy niezbędnych do działania i utrzymania systemu kontroli. Igrzyska Olimpijskie w Londynie w roku 2012 będą służyć jako zasłona dymna do narzucenia jeszcze większej kontroli. 35 tysięcy policjantów i wojskowych będzie w gotowości do przejęcia kontroli nad Londynem, jednak ta gotowość nie skończy się wraz z zakończeniem igrzysk. Ma to swoje odbicie i uzupełnienie w planach totalitarnego superpaństwa jakie już realizują się w sercu Europy. A od kiedy bankierzy i „agendy bezpieczeństwa" połączyły się w ”klub”, który stoi za tymi regulacjami, nietrudno domyślić się gdzie podziewają się te wszystkie brakujące miliardy, o których tyle słyszeliśmy w czasie ostatnich skandali bankowych.

Reasumując: o ile nie wycofamy swojego poparcia dla systemu, to Trzecia Wojna Światowa będzie sponsorowana przez nas - ludzi, którzy dobrowolnie, narzekając co jakiś czas, przekazują swoją energię, pieniądze, a nawet zdolności na rzecz własnej zagłady. Będzie się to działo tak długo, jak długo odrzucamy świadomość i odwracamy wzrok od tego co staje przed nami niemal każdego dnia naszego życia. I ten stan odmowy jest tym, nad czym pracuje tak zwany klub.

Tak jak zauważył to ruch Okupacja/Occupy/ Wall Street: to 1% sprawuje władzę nad 99 % i w każdych innych okolicznościach te 99%  poradziłoby sobie z 1%. Jednak w sytuacji kiedy większość z 99% milczy, jest bierna i podzielona, wtedy pozostają oni łatwym łupem dla 1%. Znajdująca się w stanie półsnu większość jest łatwym przedmiotem manipulacji, ofiarą politycznych kłamstw, świadomego zniekształcania rzeczywistości, które ma na celu oswojenie i pogodzenie nas z „nieuchronnością” Trzeciej Wojny Światowej. Wojny, która będzie stanowić krok milowy na drodze do unicestwienia rodzaju ludzkiego.

Siedem kroków koniecznych do pokonania Matrixa i zakończenia wojny

Teraz czas na głęboki oddech. To nie jest jałowa groźba amatorskiego proroka; to jest rzeczywistość, którą budzące się jednostki odkrywają każdego dnia. Jesteśmy ofiarą wielkiego oszustwa jakie skierowane jest przeciw ludzkości i mamy tego dosyć. Mamy zamiar położyć temu kres. Posiadamy z pewnością możliwości, które pozwolą nam sprawić, że Trzecia Wojna Światowa nigdy się nie wydarzy.

v    Pierwszy krok na drodze do tego celu to odczynienie uroku jaki rzucają na nas zatrudnione przez „klub” masmedia. Wolność i droga do pokoju zaczyna się tam gdzie nie ma telewizora i niedzielnej lektury gazet… o ile zechcemy ją wybrać. Jednak wolności nie można osiągnąć bez wysiłku, prawdziwego wysiłku. Wolność nie polega także na prostym odrzuceniu ucisku. Polega na zdecydowanym powzięciu zamiaru uczynienia świata lepszym oraz na podjęciu działań fizycznych, duchowych i umysłowych, które ten zamiar urzeczywistniają.

v    Drugi krok to użycie tego zamiaru jako punktu wyjścia do rzucenia wyzwania i zdemaskowania skorumpowanych autorytetów, poprzez odmowę wypełniania tłumiących życie wymagań oraz wykazanie zasadniczego fałszu stojącej za nimi ideologii. Musi temu towarzyszyć wycofanie poparcia dla kompleksu przemysłowo – wojskowego, który stanowi fundament wojennej machiny. Chodzi tu o konkretne, praktyczne działania. Zacznijmy od wycofania naszych pieniędzy z głównego systemu bankowego i przeniesienia ich do etycznie zorientowanych instytucji finansowych, które nie wspierają machiny wojennej i produkcji zbrojeniowej, wpomagają natomiast przyjazne światu przedsiębiorstwa i twórcze inicjatywy w ludzkiej skali.

v    Trzeci krok polega na identyfikacji i lokalizacji arterii zasilających machinę wojenną w naszym konsumpcyjnym społeczeństwie. Na zrozumieniu jak codzienne akty agresji, tłumienia i kontroli przyczyniają się do dominacji korporacji na zglobalizowanym rynku. Jak bardzo dzisiejszy (i wczorajszy) system edukacji rozwija wszystkie złe instynkty w młodych umysłach; Przymus bycia „konkurencyjnym”, odnoszenia „sukcesów” i osiągania elitarnego statusu, który gwarantuje wysoką pozycję i wysokie pensje w Matrixie. Jak bardzo świadoma eksploatacja ludzi, zwierząt i środowiska obecna jest w zdominowanym przez supermarkety łańcuchu żywieniowym! Jak bardzo ten sam wyzysk obecny jest w systemie finansowym, w zawodzie lekarza, w przemyśle farmaceutycznym, rynku mieszkaniowym, w systemie prawnym i politycznym, w rodzinach, małżeństwie i kościele! Połączcie to wszystko, a wtedy jasno zobaczycie, że wszystkie symptomy toczonej z ukrycia wojny są wszechobecne.

v    Krok czwarty to znalezienie innych, którzy również zamierzają dokonać pozytywnej zmiany. Utrzymujmy kontakt z takimi ludźmi; pomoc wzajemna, współpraca i zachęta, mają kluczowe znaczenie dla przezwyciężenia stanu wojny, który opiera się na podziałach i celowych działaniach, mających utrzymać społeczeństwo w stanie słabości, podziału i zainteresowania jedynie swoimi wąsko pojętymi interesami.

v    Piąty krok to przeniesienie się z miasta na wieś. To nie łatwe zadanie. Jednak jedyną alternatywą jest włączenie się w ruch zazieleniania miast, a biorąc pod uwagę sytuację, może nam nie starczyć czasu na osiągnięcie tego celu.  Trzeba wyrwać się z prymitywnego konsumeryzmu i „syndromu supermarketu”, a zamiast tego nawiązać kontakt z lokalnymi przetwórcami i rolnikami, którzy są w stanie dostarczyć świeżej i wartościowej żywności wyhodowanej w pobliżu naszego miejsca zamieszkania. Oznacza to również hodowanie własnej żywności wolnej od chemii i GMO (Genetycznie Modyfikowanych Organizmów) oszczędzanie wody i wprowadzenie systemów energii odnawialnej do ogrzewania domu i gotowania posiłków. Przywrócenie suwerenności we własnym gospodarstwie to świetny punkt wyjścia do stworzenia ruchu oporu na większą skalę.

v    Następny, szósty krok to samokształcenie. Reedukacja samego siebie, tak aby nauczyć się rozpoznawać sposoby zachowania ciemiężców, pozerów i agentów, ponieważ jest ich bardzo wiele, a działają oni często z ogromną perfidią i sprytem. Jeżeli sami będziemy żyć w prawdzie, wtedy będziemy potrafili rozpoznać tych, którzy ukrywają swoje prawdziwe intencje pod maską fałszu i pochlebstw. Proces reedukacji oznacza również poświęcenie znaczącej ilości czasu na zgłębianie i badanie tego, co kryje się za wydarzeniami, których znaczenie  media głównego nurtu przedstawiają często dokładnie odwrotnie niż ma to miejsce w rzeczywistości.

v    Krok siódmy: umacnianie swojej własnej mocy duchowej i twórczej. To proces bardzo osobisty, ponieważ istnieje wiele różnych ścieżek prowadzących do duchowego i twórczego rozwoju. Każda jednostka powinna znaleźć swoją własną drogę przejścia, tak by dobrze się na niej czuła. Jednak warunkiem wstępnym stania się świadomym jest uznanie, że taki stan nie jest czymś zewnętrznym wobec nas, czymś co próbujemy przyciągnąć, ale uśpioną siłą, która drzemie w każdym z nas i którą musimy jedynie obudzić. Duża część tego przebudzenia polega na strząśnięciu warstw ochronnych jakie zbudowaliśmy wokół siebie w formie masek, które wydają nam się konieczne do przetrwania w spaczonym, nowoczesnym świecie. Pod tymi maskami kryje się wielkie bogactwo twórczego, duchowego potencjału, który tylko czeka na pozwolenie by móc się ujawnić.

To właśnie ten potencjał jest tym czego najbardziej obawiają się nasi ciemiężcy. Dzieje się tak dlatego, że ma on moc uczynienia ich systemu kontroli i nastawionej na wojnę machiny kompletnie bezradnymi. To jedyna siła mogąca wydobyć ludzkość ze stanu zapaści, w którym miliony uwięzione są w pułapce konsumenckiej indoktrynacji, jaka leży u podstaw chorób trawiących nasze społeczeństwo.

Aby wyrzec się wojny musimy zrobić znacznie więcej niż wyjść na ulice z antywojennymi transparentami. Musimy wibrować niezłomną pasją obrony Życia aż do końca. Tak umocnieni będziemy nie do zatrzymania w naszym działaniu na rzecz planetarnej transformacji, która wypleni źródła wojny u samych korzeni, a tych którzy stoją za tymi groteskowymi i ponurymi okrucieństwami uczyni bezsilnymi.


Addendum: Chciałbym dodać, że nie ośmieliłbym się udzielać żadnej z powyższych wskazówek, gdybym sam już ich nie praktykował, z wielką korzyścią dla własnego życia.

Autor: sir Julian Rose,  rolnik, aktywista, pisarz, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC,  www.gmo.icppc.pl       www.eko-cel.pl

Przeczytaj - "Zmieniając kurs na życie. Lokalne rozwiązania globalnych problemów", autor: Julian Rose  www.renesans21.pl

Niedzielny spacer do czarnej pustyni

video
 
Ta niedziela była piękna – słoneczna, ale z temperaturą tylko +16°C, silnym i zimnym wiatrem od Osieleckiej Bramy, ale ze wzrastającym ciśnieniem w granicach 1022 hPa. Lubie takie dni przedwiosenne ze słońcem i niebieskim niebem, z kwitnącymi kwiatami wiosny: przebiśniegami, krokusami i podbiałami. Te ostanie zwiastują już nadejście prawdziwej wiosny!

Obudziły się owady, latają motyle – cytrynki, pokrzywniki i rusałki admirały. Widziano także węże. Nad lasami latała para myszołowów. Przyroda obudziła się na dobre.

Udaliśmy się najpierw na pożarzysko, które opisywałem już na tym blogu. Widok smutny i przygnębiający – czarna pustynia! Z dymem poszło kilka ha łąki. Temu idiocie, który dokonał tego spustoszenia życzę, by nie wyszedł z „psychuszki” do końca swoich dni!

Nad Skawą za to było naprawdę przyjemnie, bo gdzieś znikły wiszące festony i farfocle z plastykowych toreb i opakowań, no i niewiele było tam butelek z plastyku, co cieszy o tyle, że będzie mniej tego paskudztwa w okolicy. Młodzież jordanowska posprzątała mały wycinek naszego świata i chwała jej za to! Przy okazji wreszcie udało mi się sfocić z bliska replikę papieskiego pociągu, która jeździ codziennie na trasie Kraków – Zakopane. Jako, żem był wychowany w kolejarskiej rodzinie, to mam sentyment do pociągów…

Prognozy na Święta są ciekawe, bo Palmowa Niedziela ma być zimna i śnieżna. A skoro Palmowa zasmarkana, to Wielka ma być słoneczna i ciepła – TVN przewiduje nawet +25°C w Poniedziałek Wielkanocny! Oby! 

sobota, 24 marca 2012

W obronie pszczół


Szanowni Państwo,

W  dniu  MARSZU W OBRONIE PSZCZÓŁ Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Pan Marek Sawicki podpisał projekt rozporządzenia w sprawie wprowadzenia ZAKAZU stosowania materiału siewnego odmian genetycznie zmodyfikowanych. PROJEKT ten jest długo oczekiwanym aktem prawnym, który NIEZWŁOCZNIE powinien wejść w życie, nim rolnicy rozpoczną sezon wiosennych siewów. Tymczasem Minister Sawicki rozwiewa nasze nadzieje pisząc: ''Zakaz...będzie wprowadzony po uprzednim uzyskaniu zgody Komisji Europejskiej...'' Negocjacje z Komisją Europejską, które mogą trwać długie miesiące, należy prowadzić po uprzednim wprowadzeniu w życie zakazu w Polsce. Taką kolejność wydawania decyzji podjęły wszystkie kraje, które już dawno mają wprowadzone zakazy na kukurydzę MON810 i ziemniaka Amflora.
PROSIMY O POMOC I PILNE WYSYŁANIE LISTÓW DO MINISTRA ROLNICTWA z treścią podobną jak poniżej; adresy również poniżej. Prosimy o kopie Waszych listów.

UWAGA!!!

LIST -PONIŻEJ- DO MINISTRA SAWICKIEGO należy skopiować, podpisać i wysłać na podane adresy.


Marek Sawicki
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi
tel.: 226231510; fax: 226231788

DOMAGAMY SIĘ NATYCHMIASTOWEGO wprowadzenia zakazu stosowania materiału siewnego wszystkich odmian genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy MON 810 oraz uprawiania ziemniaka Amflora. NATYCHMIASTOWE WPROWADZENIE TAKIEGO ZAKAZU, nim rolnicy rozpoczną sezon wiosennych siewów, JEST W INTERESIE POLSKI. Negocjacje z Komisją Europejską, które mogą trwać długie miesiące, należy prowadzić po uprzednim wprowadzeniu w życie zakazu w Polsce. Taką kolejność wydawania decyzji podjęły wszystkie kraje, które już dawno mają wprowadzone zakazy na kukurydzę MON810 i ziemniaka Amflora.

Z poważaniem, ........
imię, nazwisko, zawód i/lub organizacja


=================================================
ICPPC - International Coalition to Protect the Polish Countryside,
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114

środa, 21 marca 2012

Prawda o katastrofie w Fukushimie


Polecam obejrzenie tego dziewięciominutowego filmiku tym, którzy tak bardzo łakną w Polsce elektrowni jądrowych. Niech to obejrzą i zastanowią się, czy warto…


I jeszcze jeden filmik, równie ciekawy:


Nie wierzę za bardzo w spiskowe teorie dr Beina, ale…

Do dziś dnia Japończycy nie opublikowali wyników pomiarów skażenia radioaktywnego… Jak to się ma do wolności informacji??? Czyż nie jest to to samo, co w Czarnobylu? Pamiętam, jak w 1986 roku tzw. „wolny świat” histeryzował i pluł na Rosjan o to, że ukrywali wyniki pomiarów skażeń, a dzisiaj co? „Wolny” świat ukrywa prawdę przed ludźmi, bo rządy – przede wszystkim USA – wspierają lobby atomowe, które chce tylko zarabiać naszym kosztem. Teraz znaleziono w Polsce idiotów, którzy chcą budować elektrownie jądrowe w czasie, kiedy wszystkie cywilizowane kraje je zamykają. No i polscy idioci będą na chama, wbrew woli Polaków, forsować obłąkańczy plan budowy 10 elektrowni nuklearnych a 10 mld PLN (w stanie surowym) każda, wmawiając im, że to tylko i wyłącznie dla ich dobra. A juści!

Jestem tylko ciekawy, skąd rząd RP nr III i 1/2 weźmie na to pieniądze? Komu znowu odbierze, by zrealizować te księżycowe urojenia? 

niedziela, 18 marca 2012

Spacer do Krainy Bobusiów

video
 
Słowo wyjaśnienia – bobusie, to po prostu bobry, których dwie czy trzy pary pojawiły się trzy czy cztery lata temu w okolicach Jordanowa. Dwa z nich zostały przejechane przez samochody – jeden w lesie pomiędzy Jordanowem a Wysoką, drugi w Osielcu. Aktualnie przemieszczają się one w górę Skawy. Ich żerowisko stanowią właśnie Krainę Bobusiów.

Ale zanim do niej dotarliśmy, przyjrzeliśmy się z innej perspektywy wczorajszemu pożarzysku. Najbardziej dostało się tamtejszym świerkom, które chyba będą długo po tym chorowały, albo uschną… Swoja drogą, co to by było, gdyby ogień przedostał się na druga stronę drogi? Tam znajdują się trzy drewniane domy, które mogłyby się zapalić, bo nie ma nic gorszego ponad otwarty ogień na wietrze halnym. Ale jak wiadomo – polska głupota i brak przewidywania są nieskończone…

Przyjrzeliśmy się doskonale widocznym w przedpołudniowym słońcu szczytom Pasma Babiogórskiego. Przerażenie budzi coraz większa ilość białych plam. Kiedyś góry były jednolicie zielone – jeszcze w latach 60. i 70. – za tej ohydnej komuny. Dzisiaj, w tzw. „wolnej” Polsce beskidzkie lasy rąbie się bez opamiętania. Drewno idzie na palety do Niemiec. Niemcy chronią swoje lasy kosztem naszych. I niewiele ich to kosztuje – kilka euro dla głupich Polaczków – na otarcie łez. Tyz piknie. Ale będzie jeszcze ciekawiej, jak ruszy ziemia – jak to ma już miejsce w Tarnawie czy Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie już na ludziach mści się ich głupota i pazerność…  

Idziemy dalej. Po drodze przykry widok, jakieś 50 m od Poczekaja leży w rowie zabita sarenka, którą przejechał jakiś debil z jednym zwojem mózgowym. Przejechał i zostawił – żeby chociaż zabrał, to nie. Zostawił. Szkoda gadać.

Nad rzeka widzimy Skawę toczącą swe wody w kolorze grochówki. Szukamy śladów działalności bobusiów – nie liczymy na bliskie spotkania, bowiem bobry są bardzo płochliwe i czujne. I rzeczywiście – nie ma śladów po nich, ale za to są ślady po ich zębach. Ślady zębów na nadbrzeżnych drzewach ciągną się kilometrami. Najwidoczniej bobry postanowiły dojść do źródeł Skawy.

No i na zakończenie pogoda – była wspaniała, temperatura wynosiła +17,6°C, ciśnienie wyrównane 1011 hPa i wilgotność powietrza jedynie 20%! Mniej niż papier! Nie dziwota, że wiatr halny ma tak wysuszające działanie… Zachmurzenie niemal zerowe – słowem przepiękna niedziela. Ale idzie front chłodny, chmury i opady – słowem – w marcu jak w garncu i nie ma się co ekscytować, bo może jeszcze popadać śniegiem nawet w maju!  

sobota, 17 marca 2012

Wiosenny amok…




Na początek – zakwitły pierwsze krokusy! 


No i się zaczęło. Ledwie mamy drugi dzień pogody i drugi dzień wiatru halnego – temperatura podskoczyła do +17,4°C, a ciśnienie ustabilizowało się na 1015 hPa – a tutejszych już wieśniaków ogarnął ognisty amok. Amok podpalania zeszłorocznych traw. Kompletny, czysto polski idiotyzm (choć zamek na Słowacji w okolicach Rożniawy też podpalił jakiś debil-piroman), który w każdą wiosnę pochłania kilka tysięcy ha łąk i pól.
video

W dniu dzisiejszym, około godziny 12:10 ogłoszono alarm dla naszej OSP, paliły się łąki przy ul. Mickiewicza, zrazu w dolnej partii Bystrzańskiego Działu. Wiejący z południa wiatr rychło przerzucił płomienie na całą część południową tego fragmentu Działu i zagroził czterem domom, które tam stoją. Spaliło się jakieś 4-5 ha tamecznych łąk. Poza tym ogień zaatakował także zagajnik świerkowy, który też omal nie stanął w płomieniach. Na szczęście mieszkańcy szybko zawiadomili Straż Pożarną i dwa wozy wzięły udział w akcji gaśniczej. Pożar został szybko stłumiony i ugaszony.
video
video

Przeraża lekkomyślność i głupota ludzi, którzy podpalają łąki nie bacząc na apele Straży Pożarnej, Policji i nawoływania z kościelnych ambon. Nic nie przekonuje tych idiotów, nic, chociaż…

video video

Moja koleżanka z Olesna opowiedziała mi, że tam załatwiono to krótko – kto wypala trawy, nie ma co liczyć na dopłaty rolnicze z UE. I kropka. Po polach chodzą specjalne komisje, które wychwytują podpalone areały i w przypadku stwierdzenia takowych, rolnik z automatu zostaje skreślony z listy beneficjentów. I koniec, i kropka. Rolnicy strzegą swych pól jak oka w głowie i żadnemu nich już nie zaświta głupia myśl o podpalaniu, bo zostałby natychmiast zlinczowany. I słusznie. Przydałoby się coś takiego i u nas… Na polski idiotyzm nie ma lepszego środka, jak zdrowe uderzenie po kieszeni!        

piątek, 16 marca 2012

Wiatr halny, rzeź w NT i „Siwy Dym”

Wczoraj poczuliśmy, że coś się zaczyna zmieniać. Najpierw wypatrywaliśmy zórz polarnych, ale nie udało się. Słoneczna burza się skończyła i już niczego nie było widać z zapowiadanych fajerwerków… Tymczasem wczoraj pokazały się zwiastuny wiatru halnego, który uderzył dzisiaj. Jeszcze w nocy, w czasie rozpogodzeń temperatura spadła do -2,7°C, a ciśnienie z 1022 spadło do 1016 hPa. W dzień powiało ciepłem zza Tatr i temperatura podskoczyła od razu do +13°C.




Pojechaliśmy dzisiaj do Nowego Targu, by załatwić kilka spraw i na zakupy. Ku naszemu zdumieniu ujrzeliśmy wygolony dokładnie z drzew nowotarski Rynek. To się nazywa rewitalizacja – tak bardzo modna w Rzeczpospolitej nr III i 1/2. Tzw. ojcom miast wydaje się w ich prymitywnych umysłach, że goły beton i asfalt są piękne i stanowi to jakiś wykładnik nowoczesności.






A widok? Widok jest ohydny i może cieszyć tylko jakiegoś prymitywnego idiotę, któremu wbijano X lat do głowy, że człowiek to korona stworzenia i najlepiej się czuje na betonowo-asfaltowej pustyni… Współczuję mieszkańcom, i jednocześnie obawiam się, że będzie to przykład dla następnego arcydebila na stołku burmistrza. Nawet znam kilku takich ćwierćinteligentów, którym imponuje coś takiego…







No i na zakończenie coś sympatycznego. W Rabce-Zaborni drzewniej istniała ponura mordownia o nazwie „Zabornianka”. Od pewnego czasu jest tam restauracja o fajnej nazwie „Siwy Dym”. Zatrzymaliśmy się tam i… - nie zawiedliśmy się na tej knajpie. Ludowy wystrój, sielsko-familijny, kamienny kominek-grill pośrodku, estrada dla muzyki, miejsce dla małych dzieci… Kamień i drewno – jak za bardzo-bardzo-bardzo dawnych czasów – gdybym robił film o przygodach Conana Cymmeryjczyka czy Kusznika Vislanijczyka, to zrobiłbym wiele ujęć właśnie tam. A do tego urocza obsługa i uprzejmość personelu, no i bardziej pyszne jedzenie – bezcenne! Z czystym sumieniem możemy polecić Czytelnikom tą restaurację!



Pogoda staje się coraz bardziej wiosenna, jutro temperatura może dobić do dwudziestki…          

czwartek, 15 marca 2012

ZAPOMNIJ O GLOBALNYM OCIEPLENIU!

 
David Rose

To tylko 25-letni cykl i nie musimy się niczego obawiać i jeżeli uczeni z NASA mają racje, to Tamiza będzie znów pokryta lodem. Wygląda na to, ze jest możliwy konsensus pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami teorii globalnego ocieplenia planety po tym, jak opublikowano nowe dane, w świetle których Ziemia nie ogrzewa się już od 15 lat.

Cyfry sugerują, że być może zmierzamy teraz w kierunku kolejnej „Małej Epoki Lodowej” i temperatury mogą spaść do takich, jak 70 lat temu i może znów dojść do zamarznięcia Tamizy, jak w XVII wieku, kiedy to urządzano na jej lodach targi i zabawy. Na podstawie odczytów z ponad 30.000 stacji meteorologicznych, Met Office oraz Wydział Badania Zmian Klimatu Uniwersytetu Est England, bez fanfar wypuścił dane potwierdzające, że trend wzrostowy temperatury zakończył się w 1997 roku.

Obraz Abrahama Hondiusa z 1684 roku ukazuje zabawy na zamarzniętej Tamizie w czasie tzw. Małej Epoki Lodowej. Tymczasem czołowi eksperci do spraw klimatu powiedzieli nam, że po uwolnieniu ogromnych ilości energii w czasie całego XX wieku, Słońce zmierza w kierunku Wielkiego Minimum swej aktywności, co w rezultacie może doprowadzić do chłodnych lat, ostrych zim i skrócenia sezonów wegetacyjnych, w czasie których produkuje się żywność.

Słoneczna aktywność biegnie 11-letnimi cyklami z wielką ilością plam słonecznych na jego szczytach. Aktualnie znajdujemy się na czymś, co określa się szczytem tzw. Cyklu 24-letniego – co stało się m.in. przyczyną potężnej burzy słonecznej w ostatnim tygodniu, a czego rezultatem były obserwacje zorzy polarnej dalej na południe, niż zazwyczaj. Ale ilość plam na Słońcu jest o połowę mniejsza, niż ta, którą obserwowano w szczytach aktywności słonecznej w XX wieku.

Analizy wykonane przez ekspertów NASA i z Uniwersytetu Arizona osiągnięte z danych uzyskanych z pomiarów pola magnetycznego 120.000 mi/192.000 km pod powierzchnią Słońca – sugerują, że Cykl 25-letni, którego szczyt przypada na 2022 rok, będzie bardzo słaby.

Ponadto… Gorętsze lata „mogą zabić 5900 osób każdego roku” – ostrzegają narodowe szacunki zagrożeń klimatycznych. Zima odpuści znów trochę, Brytania znowu nieco później pokryje się śniegiem i lodem tworząc zapierające dech piękne krajobrazy.
Zgodnie z naszym papierowym wydaniem, Met Office twierdzi, że jest 92% szans na to, by obydwa Cykle: 25-letni i ten, który trwa teraz przez ostatnią dekadę będą tak słabe, albo jeszcze słabsze niż Minimum Daltona z lat 1790 i 1830. W tym okresie, nazwanym na cześć meteorologa Johna Daltona, średnie temperatury w części Europy spadły o 2°C. Jednakowoż jest także całkiem możliwe, że to nowe załamanie się ilości energii słonecznej będzie tak niskie jak Minimum Maundera (na cześć astronoma Edwarda Maundera) pomiędzy 1645 a 1715, w najzimniejszej części Małej Epoki Lodowej, kiedy o Tamiza zamarzła całkowicie, podobnie jak kanały w Holandii (i nasz Bałtyk także – dop. tłum.) Aliści w swym dokumencie Met Office twierdzi, że konsekwencje będą nieistotne – ponieważ wpływ Słońca na klimat jest o wiele mniejszy od wpływu, jaki wywiera nań człowiek produkujący CO2. Chociaż ilość energii ze Słońca spadnie do roku 2100, to „spowoduje to jedynie spadnięcie średniej temperatury Ziemi o 0,08°C”.  Peter Scott – jeden z autorów twierdzi, że „nasze odkrycia sugerują, że redukcja solarnej aktywności do poziomu nie widzianego od setek lat, nie będzie miało znaczenia z powodu wielkiej ilości dominujących gazów cieplarnianych w atmosferze”.

Odkrycia te są dyskutowane przez innych ekspertów-heliofizyków.

- Światowe temperatury mogą przestać iść do góry i będzie chłodniej przez 50 lat lub więcej – powiedział Henrik Svensmark, dyrektor Centrum Badań Słoneczno-Klimatycznych przy Duńskim Narodowym Instytucie Badań Kosmicznych. – Będzie miała miejsce długa batalia przekonywania uczonych, dla których najważniejsze jest Słońce. Będzie dobrze, jak Słońce pokaże swe możliwości i nie będzie potrzeba do tego żadnej pomocy.

On wskazuje na to, że efekty solarnego minimum mogą być mniejsze, niż twierdzi Met Office polegające na tych samych komputerowych modelach podkopywanych przez bieżącą pauzę w globalnym ociepleniu. Poziom CO2 wciąż wzrasta bez przerwy i w roku 2007 Met Office ogłosiło, że globalne ocieplenie znajduje się w „ryczącym odwrocie”. Twierdziło ono, że pomiędzy 2004 a 2014 rokiem nastąpi ogólny wzrost temperatury o 0,3°C. W roku 2009, Biuro ogłosiło, że zostanie pobity rekord temperatury w latach 2009-2014, a który ustanowiono w 1998 roku. Jak na razie, to nie ma żadnego sygnału, że coś takiego się stało, ale wczoraj rzecznik prasowy Met Office stwierdził, że model ten jest wciąż aktualny.

Dr Nicola Scafetta z Duke University, NC, jest autorem kilkunastu dokumentów, w których przekonuje, iż modele klimatyczne Met Office wskazują na to, że nastąpi stałe ocieplenie od roku 2000 do teraźniejszości.
- Jeżeli temperatury się wyrównają albo zaczną znów się wznosić, to rozbieżności pomiędzy modelami a napływającymi danymi staną się tak duże, że społeczność naukowa zakwestionuje bieżące teorie – powiedział on.

Sądzi on także, że model lansowany przez Met Office przywiązuje większą wagę do CO2, niż do Słońca i zmusza do konkluzji, że klimat nie będzie się ochładzać.
- Prawdziwym problemem jest to, czy model ten jest prawidłowym – mówi dr Scafetta. Tymczasem jedna z najbardziej znanych specjalistek amerykańskich do spraw klimatu, prof. Judith Curry z Georgia Institute of Technology stwierdziła, że znalazła ona poufną prognozę „nie mającego znaczenia” spadku, trudną do zrozumienia.
- Odpowiedzialną rzeczą byłoby przyjąć za fakt iż modele te mają szereg niedociągnięć, jeżeli idzie o wpływ Słońca – powiedziała ona. – A co do „cieplejszej przerwy”, to wielu uczonych wcale nie jest nią zdumionych.

Argumentowała ona, że staje się ewidentnym iż jeszcze inne czynniki mają ważki wpływ na klimat, nie tylko CO2, i ważną rolę w ocieplaniu i ochładzaniu na 60-letni cykl zmian temperatur wód Atlantyku i Pacyfiku.
- Majone z cała pewnością ważki wpływ na globalne warunki klimatyczne – mówi prof. Curry. – Kiedy oba oceany były zimne w przeszłości, tak jak w latach 1940 – 1970 to klimat też pochłodniał. Cykle pacyficzne przełączyły się na grzanie w roku 2008, i Atlantyk też przestawił się na grzanie w ciągu ostatnich kilku lat.

Pål Brekke – starszy doradca w Norweskim Centrum Kosmicznym powiedział, że dla kilku uczonych trudnym do przyjęcia jest ważność cykli temperatur wód oceanicznych, bowiem okazałoby się iż to oceany – nie CO2 – są odpowiedzialne za globalne ocieplenie pomiędzy 1970 a 1997 rokiem. To samo można powiedzieć w przypadku wpływu Słońca, które było bardziej aktywne przez większą część XX wieku.
- Natura przeprowadza z nami bardzo ciekawy eksperyment – powiedział on – i za jakieś 10 – 15 lat my będziemy w stanie określić, czy globalne ocieplenie u końca XX wieku spowodowało ludzkie CO2, czy jakieś inne naturalne czynniki.  

Tymczasem od końca ubiegłego roku światowe temperatury spadły o niemal 0,5°C, odkąd zimny efekt La Niña pokazał się znowu na południowym Pacyfiku.
- Jesteśmy teraz w drugiej dekadzie tej ciepłej pauzy – mówi Benny Peiser – dyrektor Global Warming Policy Foundation. – Jeżeli nie zauważymy przekonywujących dowodów globalnego ocieplenia do roku 2015, to stanie się oczywistym, że te modele są nic nie warte. A jeżeli nawet, to implikacje tego będą poważne dla wielu uczonych.


Przekład z j. angielskiego -
Robert K. Leśniakiewicz ©

wtorek, 13 marca 2012

Bliska koniunkcja i słoneczna flara

 
11 marca miałem okazję zobaczyć urocze zjawisko – bliska koniunkcję Jowisza i Wenus i nawet udało mi się to złapać na matrycę mojego Olympusa. Niestety, fotografowałem bez statywu, dlatego jasne punkty na zdjęciu, są one poruszone. Natomiast ominęły nas ekstra, nie lada emocje!


Trzy dni temu – jak doniosły media – na Słońcu doszło do potężnego wybuch, tzw. „flary”, która skierowała w stronę Ziemi lawinę protonów i elektronów lecących z ogromną prędkością.

Kolejna porcja naładowanych cząstek wyrzuconych ze Słońca – podaje Money.pl – ma dotrzeć do Ziemi dzisiaj wieczorem i może spowodować powstanie efektownych zórz polarnych - informuje serwis WWW.SpaceWeather.com

Aktywny obszar na powierzchni Słońca oznaczony numerem 1429 nie spoczął jeszcze na laurach. Przez ostatnie dziesięć dni popisywał się wybuchami z najwyższej klasy X, trochę niższej klasy M, a także wieloma mniejszymi eksplozjami.

W miniony weekend obszar także nie próżnował. W sobotę doszło w nim do eksplozji klasy M8, której niewiele zabrakło do tego by stać się najsilniejszym wybuchem klasy X.

Ponieważ w tym czasie obszar nr 1429 znajdował się blisko środka tarczy słonecznej, materia wyrzucona podczas wybuchu została skierowana bezpośrednio do naszej planety.

Najgęstsze obszary chmury naładowanych cząstek mają dotrzeć do Ziemi 12 marca około godziny 19 naszego czasu. Dzisiejszy wieczór może więc obfitować w kolejne zorze polarne.

Poprzednie wyrzuty materii z obszaru 1429 dotarły do Ziemi dokładnie w okolicach pełni Księżyca. Jasne niebo rozświetlone przez Księżyc nie sprzyja podziwianiu zórz polarnych. Dzisiaj wieczorem sytuacja może być lepsza. Księżyc wschodzi dopiero po godzinie 23, a więc od około 18:30 do prawie północy niebo będzie ciemne i umożliwi podziwianie zórz polarnych - jeśli takie się pojawią.

* * *

No i oczywiście zobaczyliśmy guzik z pętelką. Nad Małopolskę napłynęły chmury, z których siąpiła mżawka w ilości około 5 l/m², ciśnienie wprawdzie trzymało się wartości 1015 hPa, a temperatura w granicach +2…+5°C, ale to nie pomogło i niczego nie zobaczyliśmy, a jedynym zauważalnym efektem był skok szumów słonecznych w CB-Radio i od czasu do czasu zakłócenie w odbiorze TV. Najwidoczniej jakieś chmury zjonizowanych cząstek przelatywały na torze emisji z Ziemi na satelitę Astra i z powrotem. I to wszystko. Gdybym nie wiedział o flarze solarnej, nie zwróciłbym na nie uwagi…





Ponieważ ominęły nas fajerwerki, przypominam widowisko z listopada 2003 roku, kiedy to nad Beskidami zapłonęła karminowo zorza polarna…  

poniedziałek, 12 marca 2012

No i kto stoi za GMO?


Portal Zmiany na Ziemi donosił ostatnio:

Wycieczki zagraniczne dla polskich dziennikarzy w zamian za lobbing za GMO

Gra idzie o zmiany w polskim prawie, które zniosą zakaz upraw genetycznie modyfikowanych organizmów. Według informacji prasowych i z depesz opublikowanych w WikiLeaks w lobbing jest mocno zaangażowana Ambasada USA. Przypomnijmy, że ustawa o GMO została w zeszłym roku zawetowana przez Prezydenta Komorowskiego ze względu na nieprawidłowości przy tworzeniu ustawy a konkretnie rozbieżności między materią ustawową, jaka powstała w Sejmie z ta oczekiwaną na poziomie Unii Europejskiej.

Przeciwnicy GMO wskazują na pomijanie ich w debatach na temat modyfikowanych organizmów, jakie odbyły się w ramach prac nad projektem nowelizacji ustawy o nasiennictwie. Koalicja "Polska Wolna od GMO" twierdzi, że cel dyskusji był tak ukształtowany, że albo wybieramy GMO albo będzie to konieczność.

Oczywiście w tle tej ustawy jest umowa ACTA i prawo patentowe, bo skutkiem wprowadzenia GMO będzie zakaz obsiewu pozyskanymi samemu nasionami. Koncerny biotechnologiczne są bardzo agresywne w dochodzeniu swych praw, co widzimy, na co dzień w USA. Tam dochodzi do tego, że farmerów szpiegują wynajęci detektywi, którzy zabezpieczają też próbki takich nielegalnych wysiewów. To samo czeka naszych rolników, którzy znając naturę Polaków na 100% będą usiłowali zaoszczędzić stosując pozyskane naturalnymi metodami nasiona.

Naloty Policji na polach pod Białymstokiem? Taki obraz wkrótce może być powszechny. Poza tym rośliny wiatropylne bardzo szybko mieszają geny z mutantami GMO i dochodzi do poważnego skażenia środowiska naturalnego. Literalnie mutanty rozprzestrzeniają się wszędzie, co stanowić będzie ryzyko dla wielu rolników, nawet niewinnych. Wystarczy, że korporacja udowodni, że materiał genetyczny w danej roślinie jest opatentowany i rolnik ma kłopoty.

WikiLeaks opublikowało niedawno depeszę rządu amerykańskiego adresowaną do Ambasady USA w Polsce, z której jasno wynika, że Amerykanie uznali, iż kluczem do przeforsowania GMO w Polsce jest odpowiednie wpłynięcie na polską opinię publiczną. Jak twierdzi portal wp.pl do lobbowania za GMO przekonywano polskich dziennikarzy. Oferowano wyjazdy zagraniczne a niektórzy z nich skorzystali jak szef działu Nauki z Gazety Wyborczej. Ta informacja jest zresztą ujęta we wspominanej powyżej depeszy z WikiLeaks. Jeśli ktoś chce wiedzieć, kogo to dotyczy wystarczy kliknąć.

Zwolennicy GMO twierdzą, że jest to konieczność, aby wyżywić wiele miliardów ludzi, jednocześnie nie stwierdzają wcale, że GMO są zdrowe dla spożywających tylko zaznaczają, że nie ma dowodów naukowych na to, że są szkodliwe. Trudno, żeby były takie dowody skoro nie prowadzi się takich badań, nikt po prostu za to zapłaci i nie ma, co liczyć na granty naukowe. Wręcz przeciwnie znane są przypadki wyrzucania z pracy naukowców próbujących badać wpływ GMO na organizmy żywe.

Oficjalnie uprawy GMO nie są w Polsce dozwolone, ale nie da się kupić paszy dla zwierząt bez genetycznie modyfikowanych roślin. Gdy bierzemy do ręki ketchup prawie każdy zawiera skrobie modyfikowaną. Na szczęście prawo wymaga w Polsce podawanie do wiadomości, że dany produkt zawiera GMO, zobaczymy jak długo tak będzie.


Źródła:

* * *

No cóż, mnie to nie zdziwiło. Chciwość i sprzedajność polskich polityków jest znana i każdy, kto chce coś w Polsce załatwić na lewo wie, że wystarczy mieć poparcie jakiegoś sprzedajnego polityka, by to mu się udało. Teraz do polityków dołączyli dziennikarze, którym za korzyści majątkowe i inne zlecono robienie Polakom wody z mózgów. Aż się dziwię, że ci ponoć tak wyczuleni na lewe interesy ludzie tak łatwo dają się skurwić Amerykanom. Ale to jest w tym kraju normalne – wystarczy popatrzeć na to, co piszą i gadają w radio i TV, by wiedzieć, kto i od kogo bierze.

Podobnie jak z GMO, rzecz się ma energetyką jądrową. Wbrew bijącym w oczy faktom, wbrew katastrofom w Three Mile Island, Czarnobylu czy ostatnio w Fukushimie, sprzedajni naukowcy wmawiają nam, że energia atomowa jest nieszkodliwa, a juści i tak naprawdę to nic nikomu się nie stało – no poza „likwidatorami”, ale to przecież byli strażacy czy żołnierze, więc a priori spisani na straty, i w ogóle nie ma o czym mówić!

Ciekawy jestem, kiedy wreszcie zajmie się tym wszystkim CBA?