czwartek, 31 maja 2012

Pogodowe podsumowanie wiosny


Żywotniki z usuniętymi czubami uszkodzonymi przez lutowe mrozy


Tegoroczna wiosna wykluwała się dość ciężko i niemrawie po wściekłych lutowych mrozach, które w na Jordanowszczyźnie sięgnęły -30°C. To oczywiście odbiło się na naszych roślinach – szczególnie na ciepłolubnych tujach i magnoliach, które albo wymarzły, albo to odchorowały…



Marzec zaczął się wyżową pogodą i niewielkim deszczykiem, jednak nocne temperatury utrzymywały się poniżej zera aż do 10.III. Śnieg padał 6, 11, 12, 14, 29,30 i 31.III. W dniach 16-18.III wiał wiatr halny, dzięki czemu temperatura dzienna sięgnęła nawet +18°C. Ten wiatr przyniósł także lekkie skażenie radioaktywne – w dniu 17.III odnotowałem 0,015 μSv/h, nie jest to dużo, ale strzeżonego warta strzeże… W dniu 10.III odnotowałem najwyższe ciśnienie – 1030 hPa, zaś najniższe w dniu 31.III – 993 hPa. Cały miesiąc był raczej chłodny, wyżowy i suchy – spadło zaledwie 32,44 mm deszczu i śniegu.



Kwiecień zaczął się przymrozkiem, ale był już wyraźnie cieplejszy i nocne temperatury tylko pięciokrotnie spadły poniżej zera. Pod koniec miesiąca temperatura dzienna sięgnęła +30°C! Niestety – znów było dosyć sucho i przez cały miesiąc spadło zaledwie 54,64 l/m2 wody w postaci deszczu i śniegu – który padał 1 i 8.IV. Najgorsze było to, ze poziom wilgotności powietrza trzymał się wartości w granicach 20-30% - to jest poziom wilgotności kartki papieru! Niestety – pogoda w Wielkanoc była nieprzyjemna i zimna. Wiatr halny wiał 4, 10 i 11 oraz 25-30.IV, co spowodowało skok temperatur od +18 do +30°C. Podobnie jak w marcu, także w kwietniu chorym dały się we znaki niskie wartości ciśnienia atmosferycznego, które wahało się od 991 hPa w dniu 20.IV do 1015 hPa w dniu 29.IV.



No i wreszcie czarowny i wonny, opiewany przez poetów i zakochanych – maj. Początek maja – gorący i suchy pod podmuchami wiatru halnego, który podniósł temperaturę dzienną w granicach od +24 do +30°C! najdłuższy weekend nowoczesnej Europy był przyjemny, letni i niemal upalny. Przyroda nadrobiła wszystkie zaległości z poprzednich miesięcy i wszystko się pięknie zazieleniło. Od czasu do czasu popadywało, ale… - nie było tego wiele i do dnia 30.V spadło u nas zaledwie 30,63 l/m2 wody. To bardzo mało jak na ten miesiąc, w którym wszystko kwitnie i się rozwija… Niestety, wprawdzie Zimni Ogrodnicy nam odpuścili, ale odemściła to Zimna Zośka, która przyszła z przymrozkami do -3°C. Co gorsze – późny przymrozek – do -1°C – odnotowałem w dniu 27.V! Dało się to we znaki znowu magnoliom i innym drzewom, które już wypuściły delikatne listki… Będąc w Warszawie w dniu 10.V odnotowałem tam +32°C w Śródmieściu, a w Krakowie było +28°C. W dniu 12.V mieliśmy gwałtowne załamanie pogody i w czasie pół godziny temperatura z +28°C spadła do zaledwie +8°C, co wiązało się z przejściem chłodnego frontu atmosferycznego, a najciekawsze było to, że nie było przy tym burzy! A powinna być solidna – z piorunami i gradem… W ogóle tej wiosny było tylko 5 dni z tzw. suchymi burzami, które były hałaśliwe i… z minimalną ilością deszczu. Ciekawą rzeczą jest to, że opady i pioruny jakby omijały Jordanów – bo, jak zauważył jeden z moich przyjaciół – „z pewnością wy tam słabo się modlicie…!” Ciśnienie w maju było raczej wyrównane i nie było jakichś wielkich skoków – utrzymywało się ono w wartościach pomiędzy 996 hPa w dniu 5.V a 1022 hPa w dniu 11.V. 



W dniu 23.V odnotowałem kolejny podniesiony poziom radioaktywności – 0,015 μSv/h, który był najprawdopodobniej spowodowany przez radioaktywny pył niesiony wiatrem z południowego-wschodu i wschodu – znad Czarnobyla i atomowych poligonów w Żółtych Wodach na Ukrainie i Tockoje na Białorusi… - a kto wie, czy nie był to także radioaktywny pył z Fukushimy?



Nie od rzeczy byłoby wspomnieć również o zjawisku „wielkiego Księżyca”, które miało miejsce w nocy 5/6.V, kiedy to o godzinie 04:34 CEST Księżyc znalazł się jednocześnie w pełni i w perigeum swej orbity – był wtedy odległy od nas o 354.000 km, co powodowało, że jego tarcza była o 14% większa i 30% jaśniejsza. Faktycznie – to była bardzo jasna noc!



Z ciekawszych spostrzeżeń przyrodniczych należałoby odnotować spóźnione przyloty ptaków z ciepłych krajów. Susza dała się we znaki także płazom – których właściwie nie spotyka się w naszych lasach. Jest to wynikiem suszy, która uniemożliwia rozwój ich skrzeku oraz – najprawdopodobniej, jak sugeruje to mgr Stanisław Bednarz – panującej epizootii wśród płazów. Nie pokazały się także pierwsze grzyby. Odnotowałem jedynie pojawienie się kilku wieruszek zatokowatych na Rynku oraz w naszych lasach znaleziono dwa owocniki borowika ceglastoporego… - i to w czasie, kiedy na Śląsku czy Wielkopolsce zbierano je koszami! – jak donosili nasi koleżanki i koledzy z Internetowego Klubu Miłośników Grzybów. Brak wody daje się nam poważnie we znaki. I będzie to zdaje się znowu coraz większym problemem… 


sobota, 26 maja 2012

Z braku grzybów dobry gips…






Suchy kwiecień i suchy maj – po 26 dniach maja mamy opadów tyle, co kot napłakał. W innych dzielnicach kraju ludzie zbierają całymi koszami poćce, a u nas… - viju vitry, viju bujny aż derevia hnutsja… - jak mawiają nasi sąsiedzi na Ukrainie. Jest bardzo sucho i ludzie z utęsknieniem wyczekują jakiejś burzy.




A że Natura nie znosi próżni, to postanowiłem chociaż pocieszyć oko grzybami nabytymi w ogrodniczym sklepie, które postawiliśmy w naszym ogródku. Mają one słuszne kolory i rozmiary, więc wyglądają bardzo malowniczo w zestawieniu z żywą zielenią traw i krzewów. No i kolorowymi kwiatami azalii i kosaćców. Aż żal duszę ściska, że to tylko gips. Na prawdziwe grzyby będziemy musieli poczekać, póki nie popada.




Ale jest jeszcze jedna pocieszająca wiadomość. Nasz przemrożona magnolia uwierzyła w wiosnę, zebrała siły i puściła listki z pączków śpiących i znaczy się – żyje!!! Mam nadzieję, że jej organizm odzyska pełną sprawność gdzieś w połowie lipca.



A my czekamy na deszcze…

Przeciwko GMO!


Szanowni Państwo,

Zapraszamy Państwa do aktywnego udziału w wydarzeniach organizowanych z okazji Światowego Dnia Środowiska (5 czerwca), który został ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Na całym świecie organizowane są imprezy promujące ochronę przyrody pod hasłem „Zielona Gospodarka : Czy dotyczy też Ciebie?”.

PONIŻEJ WYDARZENIA NA KTÓRE ZAPRASZAMY

1. Fundacja Energy Globe Award we współpracy z UNIDO, UNEP i UNESCO przedstawi 151 najlepszych projektów chroniących środowisko (każdy z innego kraju). Prestiżową nagrodę Energy Globe National Award 2012 wygrała m.in. Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi-ICPPC za projekt ''TRADYCYJNE NASIONA - NASZE DZIEDZICTWO I SKARB NARODOWY. Tradycyjne i ekologiczne rolnictwo zamiast GMO.'' Uznanie ogólnoświatowej grupy ekspertów dla tego projektu ma szczególne znaczenie w chwili gdy rząd PO+PSL przepycha ustawę o nasiennictwie otwierającą Polskę na uprawy GMO*) i ograniczającą dostęp do tradycyjnych nasion. SZCZEGÓŁY: www.energyglobe.info

2. I TY MOŻESZ MIEĆ PRĄD ZE SŁOŃCA. Fotowoltaika w teorii i praktyce.
Prąd ze słońca – fotowoltaika - uniezależnienie się od podatnych na awarię sieci energetycznych nigdy nie było takie proste. Wystarczy zainstalować moduły fotowoltaiczne (zwane potocznie jako: baterie słoneczne lub panele słoneczne) by cieszyć się darmowym prądem ze słońca. SZCZEGÓŁY: http://www.eko-cel.pl/warsztatyterminy/92-fotowoltaika-w-teorii-i-praktyce

3. Malowanie ściany przez artystów graffiti i street art w ramach ogólnopolskiej trasy "Genetycznie Molestowane Organizmy. 3fala.art.pl & przyjaciele''. Przedstawiciele Koalicji Polska Wolna od GMO będą pokazywać tradycyjne nasiona, udzielać informacji o roli tradycyjnych nasion oraz o zagrożeniach GMO. SZCZEGÓŁY: http://festiwalstopgmo.pl/index.php/334-wylacznowysystem-stopgmo-stop-acta-stop-korporacje

Serdecznie pozdrawiamy,
Jadwiga Łopata i Julian Rose

PS. PONIŻEJ DODATKOWE INFORMACJE:

Energy Globe Award jest dziś najważniejszą światową nagrodą w obszarze ochrony środowiska i stanowi największą platformę do prezentowania najlepszych praktyk w zakresie długofalowych projektów chroniących środowisko naturalne. Do konkursu zgłoszono ponad 1000 (!) projektów i inicjatyw z całego świata, które rywalizowały o nagrody w kategoriach Ziemia, Ogień, Woda, Powietrze i Młodzież.

Uroczyste uhonorowanie polskiego zwycięzcy certyfikatem Energy Globe Award odbyło się w Austriackim Konsulacie Generalnym w Krakowie. Uroczystość zorganizowało Austriackie Biuro Współpracy Gospodarczej Advantageaustria w Krakowie w dniu 15.5.2012. W imieniu organizatorów certyfikat Energy Globe National Award 2012 przekazała laureatom, Jadwidze Łopacie i Julianowi Rose - dyrektorom ICPPC, Christina Schösser, Attache Handlowy Ambasady Austrii w Polsce.

''...Zdrowie ludzi zależy od jakości żywności jaką spożywają a produkcja zdrowej żywności jest możliwa tylko na bazie dobrych, tradycyjnych, lokalnych nasion. Małe i średnie rodzinne, proekologiczne gospodarstwa są strażnikami naszych tradycyjnych nasion. Polska powinna naśladować Austrię chroniąc swoje tradycyjne i ekologiczne gospodarstwa i natychmiast wprowadzić zakaz na uprawy GMO aby zabezpieczyć nasiona przed skażeniem. Wpływ ponadnarodowych korporacji zajmujących się nasiennictwem i chemią stosowaną w rolnictwie wzrósł gwałtownie wciągu ostatnich 30 lat. Obecnie 10 największych firm produkujących nasiona opanowało 67% rynku światowego. Z utratą różnorodności gatunków zwierząt i roślin wiąże się nierozerwalnie utrata wielowiekowego doświadczenia i związanej z nim wiedzy. '' - mówi Sir Julian Rose, rolnik, aktywista, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC.

"Nasiona są naszym wspólnym dziedzictwem. Zachowanie i stosowanie tradycyjnych nasion ma kluczowe znaczenie dla utrzymania naszej niezależności żywieniowej, naszego zdrowia i stanu naturalnego środowiska. Dlatego nie powinny one podlegać prywatyzacji i patentowaniu, lecz być dostępne dla każdego bez opłat za ich stosowanie. Tymczasem prawo do swobodnej reprodukcji nasion, wymiany i zachowywania ich jest coraz bardziej zagrożone.
Rolnikom odbiera się ich podstawowe prawa jak: prawo do korzystania z własnych nasion, prawo do wymiany nasion z innymi rolnikami. Nasiona stają się własnością ponadnarodowych korporacji, które w niebezpieczny sposób podporządkują sobie bogactwo genetyczne naszej planety. Dlatego w pełni popieramy zachowanie różnorodności materiału siewnego w rękach tradycyjnych i ekologicznych rolników i ogrodników'' - mówi Jadwiga Łopata, założycielka i wiceprezeska Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC), laureatka Nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel).

Inicjator nagrody Wolfgang Neumann z Austrii rozpoczynając w 1999 roku Światową Galę Nagrody Energy Globe powiedział: „Jest naszym obowiązkiem i odpowiedzialnością, aby zapewnić młodym ludziom nienaruszone środowisko jutro."
Rozglądając się po okolicy, po naszym województwie, po Polsce widać jak dużo jest do zrobienia, aby zapewnić naszym dzieciom i wnukom nienaruszone środowisko.

* - GMO = Genetycznie Modyfikowane Organizmy
UNIDO - Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Rozwoju Przemysłowego
UNEP - Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych
UNESCO - Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury).

================================
ICPPC - International Coalition to Protect the Polish Countryside,
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114
biuro@icppc.pl
www.icppc.pl www.gmo.icppc.pl www.eko-cel.pl
Przeczytaj - "Zmieniając kurs na życie.
Lokalne rozwiązania globalnych
problemów", autor: Julian Rose www.renesans21.pl

środa, 23 maja 2012

Ciepło… cieplej…


Nagie gałęzie magnolii spalone lutowymi mrozami...


Po Zimnych Ogrodnikach i mściwej Zimnej Zośce pozostały jedynie wspomnienia i sparzone przymrozkami – do -3°C – liście magnolii i paproci w naszym ogródku. Poza tym dostało się także jakiemuś kwiatkowi, który Ania wsadziła parę dni temu.

...zwarzone przez przymrozek liście magnolii...


Aktualnie mamy piękną pogodę, słoneczna z ciepłym wiatrem wiejącym z kierunku E-SE, co jest o tyle nietypowe, że z tych kierunków zazwyczaj wiało chłodem. Temperatura nocna utrzymuje się w granicach +10°C, zaś w dzień dobija nam do +28°C, a to dlatego, że tym razem jest to ciepły wiatr znad Ukrainy i Morza Czarnego. Jednak mamy skoki ciśnienia, które najpierw spadało z 1015 hPa do 1003 hPa, a następnie idzie w górę i aktualnie mamy już 1010 hPa.

...i przemrożone liście narecznicy


Jako że wieje od wschodu, to na wszelki wypadek mierzę radioaktywność. W dniu 23.V o godzinie 10:30 mamy 0.015 μSv/h – czyli prawie dwukrotnie więcej, niż normalnie. Czarnobylski wiaterek??? Wiatr może nieść radioaktywny pył tysiące kilometrów. Poza Czarnobylem są poligony atomowe w Żółtych Wodach na Ukrainie i w Tockoje na Białorusi…

I jeszcze jedna ofiara majowych mrozów i mściwej Zośki


Zapowiadane burze z piorunami, wiatrem i gradem jakoś nie nadchodzą. Klastry niby to rozkręcają się nad Babią Górą, ale szybko znikają. Wilgotność powietrza spadła do 20%, więc znów grozi nam susza, bo z takich chmur nie może być deszczu… A szkoda, bo po mikrych opadach nasza sąsiadka znalazła klasycznego „rosołowego” pocieca – borowika ceglastoporego (Boletus erytropus). Niestety, tylko jednego. Pan Bednarz, który na wieść o tym wyprawił się w swe grzybowe miejsca wrócił z nosem na kwintę – nie było ani jednego grzyba… Nawet najmarniejszego badziewiaka!   

piątek, 18 maja 2012

A jednak odemściła…




 

Zimnych Ogrodników i zimną Zośkę mamy już za sobą. Było wprawdzie chłodno – temperatury utrzymywały się w granicach +5°C w nocy i +12°C w dzień, deszczowo – przez tydzień spadło 15,6 mm deszczu (w górach spadł śnieg, w Zakopanem było 30 cm, a i nasza Babia Góra jest dzisiaj pobielona!), niskociśnieniowo (1004 hPa) i ponuro, ale nie mroziło, dzięki czemu kwiaty nie zostały zniszczone. Cieszyliśmy się już, że nam się udało i nie obejmą nas późne przymrozki…



Niestety – w nocy 17/18 maja chmury odeszły wraz z niżem i niebo się wypogodziło – na nieszczęście. Ciśnienie poszło do góry stabilizując się na 1015 hPa i rano mieliśmy zachmurzenie 0,0, ale temperatura powietrza spadła do -1,0°C, co spowodowało pewne straty w sadach. Na szczęście większość gatunków tutejszych roślin jest mrozoodporna, ale dostało się m.in. naszym cannom, których rozwinięte już liście zbrązowiały…



A zatem wygląda na to, że Ogrodnicy odpuścili, ale Zośka odemściła swoje i jednak przymroziła…

sobota, 12 maja 2012

Źli dla ogrodów chłopcy…




 

Stare przysłowie mówi: „Pankracy, Serwacy i Bonifacy – źli dla ogrodów chłopcy…” I faktycznie – w dzień św. Pankracego piękna, ciepła i słoneczna pogoda załamała się. Jeszcze rano było +15°C, potem wedle południa słupek rtęci podskoczył do +28°C.  



A potem pojawiły się ciężkie, paskudne chmurzyska i zaczęło wiać od północnego-zachodu. Potem zachmurzyło się całkowicie, zaczęło padać, a temperatura w przeciągu pół godziny spadła o 20°C!!! Obawiam się, że na szczytach górskich kurzyło…




W tym właśnie czasie byłem ze znajomymi na szczycie Koskowej Góry, na który opuściły się chmury, ich podstawa sięgała jakichś 800 m n.p.m. Koszmar: mgła, deszcz i zimno. Szacuję, że w czasie 6 godzin napadało około 10 l/m2 – co jest raczej niewiele, w stosunku do potrzeb. Czekamy na dalsze opady, bowiem gleba jest bardzo sucha.


Tymczasem zapowiadają się opady deszczu ze śniegiem w górach i przymrozki na północy…

piątek, 11 maja 2012

W Warszawie



video



Miałem w Warszawie do załatwienia pewną sprawę, więc wybrałem się tam we środę. Nie lubię stać w korkach i wkurzać się na innych kierowców, więc pojechałem tam pociągiem relacji Zakopane – Gdynia o 20:19. Podróż była nawet przyjemna za 61,- PLN – cena biletu + miejscówki w 2 klasie. W Warszawie znalazłem się parę minut po czwartej rano i zdążyłem na spektakl warszawskiego wschodu słońca… Czesław Niemen ma rację – jest piękny!



Pierwsza rzecz, to widok otoczenia PKiN. Kiedy byłem tam ostatni raz, to nie było tam nic, poza Hotelem Forum i INTRACO. Budowany był Marriott i jeszcze jakiś wysokościowiec. Ale to było w 1993. Dzisiaj stoi tam cała gromada wysokościowców, które mogą się podobać każdemu swymi futurystycznymi bryłami i barwami w tonacji lazuru, które wyglądają jak fantazyjne góry lodowe...



Spacerując Al. JP2 robię kilka zdjęć wysokościowcom, które pięknie się prezentują na tle jeszcze nocnego nieba i obserwuję jak miasto budzi się do życia. Noc była pogodna, więc od Wisły ciągnie chłodem.



Zupełnie inaczej było w południe, kiedy wreszcie skończyłem załatwiać swoje sprawy. Słońce nie przesłonięte ani jedną chmurką – poza smugami od samolotów – praży niemiłosiernie i temperatura podskoczyła ostro w górę. Kryję się przed nią w klimatyzowane podziemia Dworca Centralnego. Szybko przebieram się w WC – spodnie i bluza idą do plecaka, a ja wskakuję w szorty i t-shirt – i jest mi od razu lżej. Wychodzę jeszcze raz na zewnątrz i upał uderza mnie jak młot. Wieżowce pięknie prezentują się na niebieskim niebie. Wszędzie widać przygotowania do EURO 2012 i byłoby to naprawdę skurwysyństwem, gdyby imprezy te zostały odwołane przez głupotę i zaciekłość polityków!



Express Małopolska z Gdyni do Krakowa Płaszowa jest punktualnie o 15:25. Wsiadam do niego i zajmuję swoje miejsce za 119,- PLN – bilet + miejscówka w 2 klasie. Słono, ale po chwili dociera do mnie, że choć na zewnątrz termometr pokazuje +32°C, to w wagonie jest jakieś dwadzieścia… Okazuje się, że wagony są klimatyzowane. No i czas przejazdu – w czasie 2h45m przebywamy dzielące te miasta 293 km jadąc z prędkością podróżną 145-150 km/h. To już jest niemal europejska norma. Niestety – obowiązuje ona jedynie na odcinku CMK, poza nią wleczemy się jakieś 80-100 km/h. Ale dobre i to…



Co mi się podobało? Rozmach prac budowlanych, logistycznych i porządkowych związanych z EURO. Nasze miasta jeszcze nie wyglądały tak ładnie, jak właśnie teraz: w majowej zieleni. I tak trzymać. Do tego trzeba dołożyć wreszcie szybkie koleje, uprzejmość personelu i szybkość obsługi – to jest bezcenne i tak trzymać! Tutaj rzeczywiście zbliżyliśmy się znacznie do Europy i reszty świata. Klient jest traktowany jak…. - klient właśnie, a nie jak najgorszy wróg, jak to drzewniej bywało.



Co mi się nie podobało? – przede wszystkim ceny. W Warszawie są one drenażowe. Mały kubeczek cappuccino na Centralnym kosztuje 7,- PLN! Delikatnie mówiąc – lekka przesada. Poza tym jadąc obserwowałem stacje-widma, ciemne, ponure miejsca – jakże dalekie od swej świetności w czasach PRL, kiedy tory tętniły życiem. Wtedy jadąc pociągiem co chwilę napotykało się na składy osobowe i towarowe. Dzisiaj na całej trasie widziałem tylko 2 (dwa!!!) składy towarowe! A przecież transport kolejowy jest o wiele tańszy od drogowego…



W Krakowie jest lżej – termometr wskazuje +28°C. Mury zieją żarem. Na niebie cumulusy jakby zwiastujące burzę, ale nieszkodliwe. Szybko wyjeżdżam z miasta i w domu jestem po zachodzie słońca…   

poniedziałek, 7 maja 2012

Koniec majówki, koniec upałów

video

Jak to zwykle bywa, wszystkie rzeczy kiedyś się kończą, a szczególnie te dobre. W dniu wczorajszym, korzystając z pięknej pogody w godzinach dopołudniowych wybrałem się na kontrolę stanowisk smardzów i piestrzenic w rejonie Majerzówki. Liczyłem na to, że po opadach rzędu 2 mm coś wreszcie ruszy z grzybami w lesie i może pokażą się jakieś smardzyki…



Nie od rzeczy byłoby wspomnieć również o zjawisku „wielkiego Księżyca”, które miało miejsce w nocy 5/6.V, kiedy to o godzinie 04:34 CEST Księżyc znalazł się jednocześnie w pełni i w perigeum swej orbity – był wtedy odległy od nas o 354.000 km, co powodowało, ze jego tarcza była o 14% większa i 30% jaśniejsza. Faktycznie – to była bardzo jasna noc!



Niestety – jak się rychło przekonałem – grzybów w lesie NIE BYŁO!!! Po prostu nie było – ścioła była tak sucha i palna jak kordyt. Przy wilgotności powietrza 20% nie mogła być wilgotniejsza… No i oczywiście przełożyło się to na pracę grzybni, która nie wyprodukowała owocników. W lesie nie było nawet najmarniejszej bedłki!



Także starorzecza Skawy nie prezentowały się najlepiej – były opróżnione do połowy, a nawet bardziej. Zero skrzeku, zero kijanek czy żab… - to bardzo zły objaw. Będziemy mieli inwazję owadów, od których już roiło się w całym lesie. Strzygonie, smoliki, korniki i inne szkodniki zacierają wszystkie sześć łapek z radości – durni wieśniacy wycinający las pozostawiają żer dla wszystkich leśnych owadów szkodliwych, co nie pozostanie bez znaczenia dla lasów, które giną w coraz szybszym tempie. Kretynizm miejscowych chłopków-roztropków idzie w parze z ich pazernością. Poza tym stan zagrożenia pożarowego lasu przyprawiłby o zawał niejednego inspektora kontroli ppoż. Te piękne krajobrazy kryją w sobie bombę zapalającą, która może je w każdej chwili zniszczyć.



Na szczęście chyba sam Bóg ulitował się nad naszym głupim narodem, i od wczorajszego popołudnia wreszcie się zachmurzyło, gdzieś opłotkami przeszła burza, ochłodziło się z +24°C do +12°C i zaczęło padać – jak na razie spadło 8,24 mm/24 h. Podstawa chmur zeszła na 500 m n.p.m., że w momencie zaczęło zakrywać wieżę kościelną i w tej chwili mży deszczyk majowy. I oby jak najwięcej!!!

sobota, 5 maja 2012

Mgła, deszcz i wieruszki na Rynku








Dwa kolejne dni Wielkiej Majówki – czwartek i piątek – charakteryzowało załamanie się pogody i przejście chłodnego frontu z chmurami i niewielkim deszczem, którzy spadł tak przy okazji niemal zupełnie „suchej” burzy, która miała miejsce 3.V.



Niestety – mimo szumnych zapowiedzi i ciemnych chmur z mgłami – niewiele popadał – w sumie tylko 1,92 l/m2/48 h. dokładnie tyle, co kot napłakał. Ale deszcz i mgła odświeżyły powietrze i dzięki temu jego wilgotność wzrosła do 30% w południa 5.V - dla psa mucha, aleć zawsze to coś, a poza tym odetchnęli alergicy… Temperatura spadła o całe 10°C i ciśnienie ustabilizowało się do poziomu 1002 hPa.  



Aktualnie temperatura wzrosła do +25°C, zrobiło się znów wiosennie i słonecznie, a na jordanowskim Rynku pojawiły się wieruszki zatokowate – Entoloma sinutatum, na stanowisku obok wierzby rosnącej przy budzie przystanku PKS. W ubiegłym roku też się one tam pojawiły i to też w maju, ale było ich więcej i tworzyły niewielki „czarci krąg”.


Niestety nieopatrzna decyzja naszego ex-burmistrza doprowadziła do prawdopodobnego zniszczenia stanowiska purchawicy olbrzymiej koło Ratusza. Szkoda – jordanowska mykoflora miejska zubożyła się o jeden gatunek chroniony – i to z CZERWONEJ LISTY!!! Oczywiście nikt miejskich notabli nie rozliczy za to, bo żyjemy w kraju, w którym nikt nie zwraca uwagi na Przyrodę. No, chyba tylko wtedy, kiedy są z Niej doraźne korzyści…

czwartek, 3 maja 2012

I znów ominęły nas burze…


video


Kolejne dni Wielkiej Majówki 2012 a. D. przyniosły nam spadek ciśnienia o kolejne 10 hPa – do wysokości 1005 hPa, przy czym temperatura maksymalna dnia wciąż dobija do +30°C, a nocnej w granicach +10°C. Ciekawą rzeczą jest to, że przed południem wokół Jordanowa powstawały klastry burzowe, z których w jednym przypadku rozkręciła się burza. I rzecz jeszcze ciekawsza – ta burza, która narodziła się nad Babią Górą zamiast pójść na Jordanów – jak to drzewniej bywało – skierowała się na Orawę, a potem poszła na wschód – w kierunku Rabki. Przez cały czas widzieliśmy błyskawice i porykiwania grzmotów – spadło dosłownie kilka kropli deszczu i na tym się skończyło…



Burza, która wyglądała straszliwie groźnie i przypominająca jakiś kataklizm 2012 roku rozeszła się po kościach. Niedobrze, bo każda następna będzie silniejsza i może uderzyć gradem – a sady zakwitły…! Jednocześnie wilgotność powietrza spadła w południe do zaledwie 20% - zaś ścioły leśnej nawet do 10%. To już nie papier – to kordyt! Dlatego deszcz jest potrzebny – i to od zaraz.



Tymczasem z południa Francji i Hiszpanii Pan Bednarz donosi, że temperatura sięga tam +4°C, a powyżej 1000 m n.p.m. w Pirenejach sypie śnieg, a niżej leje jak z cebra… Doprawdy nasi jordanowscy pielgrzymi do Lourdes i Fatimy mają pecha! Trafili na zimny niż znad Atlantyku, który zdrowo polewał ich deszczem i ziębił. W Madrycie było zaledwie +17°C, a w Lizbonie o stopień mnie! A przecież Julio Iglesias opiewał piękno portugalskiego kwietnia w piosence „Abril em Portugal” - http://www.youtube.com/watch?v=Z6r-E7ZOSqU 



A u nas mega-majówki ciąg dalszy…

środa, 2 maja 2012

UFO czy ISS nad Beskidami?


Międzynarodowa Stacja Kosmiczna - ISS na tle naszej planety (foto - NASA)


Początek wielkiej majówki 2012 roku charakteryzowała doskonała pogoda, która sprzyjała m.in. obserwacjom astronomicznym. Przejrzysta aeria, brak jakichkolwiek chmur powodowały, że ludzie chętnie zwracali swój wzrok ku niebu…



W pierwszą sobotę wielkiej majówki, pewna mieszkanka Jordanowa zaobserwowała spektakularny przelot Nieznanego Obiektu Latającego:



Rodzaj incydentu: NL

Miejsce:

Jordanów, 49°39’ N – 019°50’ E

Osielec – 49°41’ N – 019°46” E

Czas: 29.IV.2012 r.

Godzina: 21:20 CEST/19:20 GMT

Ilość obiektów: 1

Świadkowie: kilka osób



Z Jordanowa wyglądało to tak, jakby kula światła większa i jaśniejsza od wszystkich gwiazd ukazała się nad Bystrzańskim Działem i lecąc na wysokości ok. 40° poleciała w kierunku szczytów Luboni. To znaczy, że leciała ona z południowego zachodu na wschód. Kolor światła przez nią emitowany – pomarańczowy do pomarańczowo-czerwonego. Światło to zgasło powoli i stopniowo.



Nieco inaczej widziano to zjawisko w Osielcu. Tam obiekt ten leciał także na wysokości 40-45°, a kolor światła, który emitował był biały.



Wszyscy świadkowie są zgodni co do tego, że ów NOL poruszał się prostoliniowo i nie zmieniał kierunku swego ruchu, a jego światło też świeciło jednostajnie. Prędkość ruchu była mniej więcej taka, z jaką poruszają się satelity.



Powyższe pozwala domniemywać, że świadkowie widzieli przelot ISS – na co wskazuje opis ruchu obiektu. W tym dniu słońce zaszło o godzinie 19:55 (dane dla Krakowa), a zatem ISS (i inne obiekty orbitalne) powinny być widoczne mniej więcej do godziny 22:00. Także fakt, że obiekt gasł powoli i miał barwę pomarańczowo-czerwoną wskazuje na to, że był to obiekt orbitalny – w tym właśnie ISS, która jest bardzo jasnym obiektem i może powodować różne niezwykłe zjawiska na naszym niebie.