piątek, 31 sierpnia 2012

Chodzi po świecie taka godzina - POGODOWE PODSUMOWANIE LATA


Znikająca powłoka lodowa Bieguna Północnego ma wpływ na klimat naszego kraju... (NOAA)

No i mamy ostatni dzień lata – oczywiście klimatycznego, bo kalendarzowe kończy się za trzy tygodnie. Ale już teraz mogę powiedzieć, że to lato też obfitowało w liczne anomalie pogodowe. A jak to wyglądało – podaję Czytelnikowi poniżej:

CZERWIEC – Po stosunkowo suchym (30,63 l/m2) i ciepłym maju, czerwiec wziął odwet i solidnie nas polał – suma opadów wyniosła 155,52 l/m2 wody. Najwięcej lało w dniach:1.VI – 19,49 mm; 4-6.VI – 25,06 mm, 21-23.VI – po trzech burzach z „norymnymi” deszczami spadło w ogóle 52,56 mm wody z nieba, co oznacza że tradycją świętojańskich dreszczów została utrzymana. Maksymalną temperaturę +35°C odnotowano 20.VI, zaś najniższą w dniu 2.VI – tylko +5°C. Ciśnienie atmosferyczne wahało się w zakresie od 997 hPa – w dniu 13.VI, do 1019 hPa w dniu 24.VI. Liczba dni słonecznych – 3, liczba dni całkowicie pochmurnych – 9. W pozostałe dni zachmurzenie było zmienne lub niewielkie. Nie odnotowano opadów gradu w czasie zaledwie 4 burz, co należy uważać za bardzo szczęśliwą okoliczność na tle tego, co działo się w reszcie naszego kraju, w której szalały huragany i trąby powietrzne. Dni upalnych (z temperaturą powyżej +30°C) było 6.

LIPIEC – Podobnie jak czerwiec, lipiec nie zaskoczył nas zbyt piękną pogodą i był podobnie zasmarkany. Opad miesięczny wyniósł 139,78 mm i właściwie nie lało tylko w 11 dni. W pozostałe z nieba spadał deszcz i… gromy. Odnotowano 15 burz, ale nie było „norymnych” dreszczów, z jednym wyjątkiem – 27.VII, kiedy to napadało 46,8 mm burzowego opadu. Poza tym najwięcej padało 3-4.VII – 13,5 l/m2 oraz 29.VII – kiedy to w czasie 4 burz spadło 19,76 mm opadu – na szczęście bez gradu! Maksymalną temperaturę wynoszącą +36°C odnotowano w dniu 1.VII, zaś najniższą +9°C odnotowano w dniach 13 i 24.VII. Ciśnienie atmosferyczne skoczyło w górę do poziomu 1023 hPa w dniu 23.VII, zaś spadło najniżej do 1007 hPa w dniu 19.VII – a zatem nie było tak źle i nie było drastycznych ekstremów. Wracając do innych zjawisk meteorologicznych, to nie odnotowano żadnych ekstremów, czego nie można powiedzieć o reszcie kraju nękanej przez grad, wichury i tornada. W lipcu odnotowano tylko 1 dzień bezchmurny i 6 dni z zachmurzeniem całkowitym. Dni upalnych – 10.

SIERPIEŃ – Ten miesiąc pokazał nam swe oblicze niezbyt słoneczne, ale za to straszliwie suche. Opady w tym miesiącu wynosiły jedynie 26,01 l/m2, czyli deszczu było jeszcze mniej niż w maju! Najwięcej deszczu spadło 11.VIII – 10,92 mm – tylko! Odnotowano w tym czasie tylko 5 burz, bez gradu czy nawalnych opadów. Ciekawie rozłożyły się temperatury w tym miesiącu, bowiem odnotowaliśmy dwa anomalne ataki arktycznego chłodu, kiedy to temperatury minimalne wyniosły tylko +8°C w nocy 13/14.VIII i +5°C w nocy 27/28.VIII. temperatura maksymalna wyniosła +35°C w dniu 20.VIII. Dni upalnych było 7. Dni słonecznych – 9, dni z całkowitym zachmurzeniem – 5. Ciśnienie atmosferyczne w miarę stabilne z maksimum 1020 hPa w dniu 19.VIII, zaś minima przypadły na: 1008 hPa w dniu 6.VIII oraz 1006 hPa w dniu 26.VIII. W ciągu całego lata nie stwierdzono skażeń promienistych – poziom utrzymywał się w granicach 0,06 - 0,09 mSv/h. Skawa wskutek suszy zmniejszyła swój poziom do 147 cm, w nocy 30/31.VIII. Nigdy nie odnotowano niższego poziomu tej rzeki u nas...!!!

I znowu możemy tylko dziękować Założycielowi naszego Miasta, który postawił Jordanów w miejscu osłoniętym od tych straszliwych ciosów Pani Aury, których nie szczędziła Ona reszcie Polski. Niestety jest także duga, ciemniejsza strona tego medalu. Susza w lasach i na polach przełożyła się na bardzo małe zbiory płodów rolnych i grzybów, którymi sypnęło w dniach nowiu Księżyca. Czekamy na kolejny nów Srebrnego Globu, który nastąpi w nocy 15/16.IX, o godzinie 03:10 CEST. Może wrzesień będzie dla nas łaskawszy?

Wbrew zapewnień rozmaitych „uczonych” i „ekspertów” hojnie podsypywanych pieniędzmi przez paliwowo-energetyczne, chemiczne i atomowe lobbies, Natura pokazuje nam swoją moc i to, co nam grozi w przypadku lekceważenia Jej praw. Niektórzy mają to gdzieś w imię swoich groszowych interesów, które prowadzą do milionowych strat. Dla paru groszy tną drzewa – „to tylko kilka drzew” – mówią. Teraz ilu jest takich, którzy tak robią? Ile tysięcy drzew zostaje wyciętych w ramach „rewitalizacji” czy „renowacji” parków i cmentarzy? Ile to jest hektarów? Te hektary lasu mogłyby być zaporą dla huraganów czy tornad, na których mogłyby one wyładować swą morderczą energię. Las jest jedyną rzeczą, która jest w stanie zahamować kręcące się wściekle wiry powietrza i szalejącą atmosferę. To rozumieją ekolodzy, klimatolodzy, ale kto ich słucha, kiedy w perspektywie widać duże pieniądze? Tylko że za nawet największe pieniądze życia się nie kupi, a chodzi po świecie taka godzina, w której trzeba będzie odpowiedzieć za swe łajdactwa – także wobec Natury i swych bliźnich, którym Ona zagroziła, pozbawiła majątku, zdrowia i niejednokrotnie życia wskutek naszej głupoty i pazerności.

I ta godzina nadchodzi…      

czwartek, 30 sierpnia 2012

Susza…





Skawa w rejonie Podlasków


Dzisiaj przed południem zatelefonował do mnie Pan Bednarz, który podzielił się ze mną hiobową wieścią – stan wody w Skawie jest już na poziomie alarmowym stanów niskich i wynosi 148 cm w Jordanowie. Jest to absolutne minimum-minimorum i odnotowano je już w dniu 29.VIII.



Potok Strącze

Niewiele myśląc wziąłem aparat i wsiadłem do samochodu. Pojechałem najpierw na Podlaski, gdzie spociłem stan Skawy i potoku Strącze – było nieciekawie. Następnie pojechałem na stację kolejową, gdzie spod wody wystawały kamloty. To rzeczywiście wyglądało paskudnie. W Nawsiu było podobnie.




U ujścia Nawsia

Ale w sumie nie ma się co dziwić – wszak w ciągu całego sierpnia spadło na nasze okolice zaledwie 26,01 l/m2/miesiąc!!! To jest tyle, co nic, i dlatego mamy w naszych lasach ogromne bezgrzybie strukturalne. Pozostało nam liczyć tylko na wrześniowe deszcze i na wysyp w czasie nowiu – czyli na noc 15/16.IX, kiedy to o godzinie 03:10 CEST Srebrny Glob będzie po ciemnej stronie swej orbity…  




Skawa w rejonie stacji kolei żelaznej

P.S. Właśnie wróciłem z Zakopanego i jestem w ciężkim szoku. Przerażające jest to, że na szczytach Tatr nie ma ani grama śniegu! Nie wróży to niczego dobrego, bo to oznacza, że kryzys wodny się będzie pogłębiał, póki nie spadnie śnieg. A jeżeli nawet spadnie, to jak chwyci go mróz, to nie będzie wody aż do wiosny...
Druga sprawa, to widziałem całe zagony porośnięte barszczem Sosnkowskiego. Ta roślina jest bardzo niebezpieczna - jej dotknięcie grozi poparzeniami słonecznymi. Zawarte w niej olejki blokują reakcje obronne skóry na promieniowanie UV - stąd oparzenia. Ale komu chce się walczyć z rosyjskim barszczem? Z tego nie ma dutków, więc niech będzie jak jest...    

Zapraszamy na prelekcję


środa, 29 sierpnia 2012

Pożar późnego lata…






Dzisiejszy dzień zaczął się nam… - niezwykle. Najpierw poczułem, jak Argos domaga się wyjścia z nim na spacer. Otworzyłem oczy i spojrzałem w okno. A za oknem, na niebie buszował pożar niezwykle pięknych kolorów. Blask wschodzącego słońca kładł się na chmurach wszystkimi odcieniami czerwieni, karminu, pomarańczu, różu…

Szybko zerwałem się z łóżka i porwałem telefon, którym strzeliłem pierwsze dwie fotki przez okno. Potem poszedłem do stacyjki meteo, z której dowiedziałem się, że mamy 1015 hPa ciśnienia atmosferycznego – a zatem bez zmian, oraz +9,3°C, cieplej niż wczoraj.





Poszedłem z Argosem na spacer i pstryknąłem kolejne zdjęcia. Wyglądało to tak, jakby zaczynały się dni w kolorze śliwkowym, jak w piosence Jana Długosza. Na dodatek w radiu pierwszą piosenką, którą usłyszeliśmy było „LEte Indienne” Joe Dassina. Jesień zbliża się powoli, ale nieubłaganie… 

wtorek, 28 sierpnia 2012

Zimna noc i mgła…




Pogoda zaczyna się poprawiać, ale wcale nie oznacza to, że się zrobiło cieplej. Wręcz odwrotnie. Po wczorajszych opadach rzędu 3,64 l/m2/24 h chmury się rozwiały, temperatura podskoczyła do +20°C, ale szybko spadła i wczoraj o godzinie 20:00 było już tylko +13°C.



Noc była prawdziwie sierpniowa, wygwieżdżona pod zielonkawym na pogodę Księżycem. Niestety – pod rosnącym ciśnieniem, które dzisiaj rano wynosiło już 1017 hPa, temperatura spadła do +5,2°C i dzisiejsza noc była najzimniejszą nocą tego lata.



A przed wschodem słońca pojawiła się mgła, która na moment otuliła krajobraz, ale szybko znikła podgrzewana jeszcze gorącymi promieniami Słońca. Jednak wrzesień już do drzwi puka… - ale nie ma się co martwić, bo czasami wrzesień, a osobliwie październik potrafi być słoneczny, suchy i ciepły, czasem tak ciepły jak sierpień. Zatem nie ma co jeszcze się przejmować, tylko spokojnie przygotowywać zapasy!     

niedziela, 26 sierpnia 2012

Pomyka jesień…




Przypomina mi się piosenka o pomykającej jesieni, która jak rudy lis gdzieś tam przemyka się polami na zapiecek ciepły…

Jeszcze dwa dni temu były upały dochodzące do +30°C w dzień i temperatury w granicach +17°C w nocy. Po południu pomrukiwały burze – i znów ani jedna kropla wody nie spadła z nieba! To jest już coś więcej, niż dziwne…


Teraz pogoda załamała się w sobotni wieczór i dzisiaj w nocy mieliśmy tylko +15°C a i w dzień ledwie dobiło nam do +20°C tylko po to, by spaść na +18°C. Słońca na lekarstwo. Deszcz wisiał w powietrzu, i od czasu do czasu popadywała mżawka. To stanowczo za mało na panującą w lesie i na polach paskudną suszę. Ciśnienie ze 1018 hPa spadło do 1010 hPa i się wyrównało. Chmury przelewają się leniwie przez grzbiet Babiej Góry. Pomyka jesień…

Przez ta pogodę zrezygnowaliśmy z wyjazdu do Chabówki, i szkoda, bo nie padało, a ponoć – jak poinformował mnie Pan Bednarz – zabawa była całkiem dobra. Szczególnie ostro walczyły drużyny lokomotyw. Wygrała ta z Chabówki…




Idziemy na spacer z Argosem. Pogoda jeszcze jakby letnia, ale jesień już się czuje w powietrzu. Nad górami wiszą chmurzyska. Nad Skawą lata stadko kaczek. Na drutach elektrycznych siedzi parka pustułek. W radio górale wieszczą nie tyle koniec świata, co pono rychły koniec lata i szybkie nadejście zimy. Ta ostatnia ma się zjawić już gdzieś w połowie października z śniegiem i mrozem. Jeżeli tak będzie, to będzie kolejny dowód na to, że będziemy mieli tylko dwie pory roku – lato i zimę z maksymalnie skróconymi porami przejściowymi. I kto mi powie, że nie ma żadnych zmian klimatycznych…? Obawiam się, że już grzybów nie będzie, chyba że Pani Natura zafunduje nam jeszcze jeden wysyp na wrześniowym nowiu, czyli wedle 16.IX, ale wtedy akurat mnie tu nie będzie… 

czwartek, 23 sierpnia 2012

Nocna burza nad Tatrami




Nasz stara dobra przyjaciółka z Olesna, Pani Elżbieta Kowalska podesłała nam wczoraj w południe ostrzeżenie o straszliwych zjawiskach atmosferycznych:

OSTRZEŻENIE – BURZE Z SILNYMI PORYWAMI WIATRU.

Przebieg: W dniu dzisiejszym na większości obszaru kraju (poza woj. zachodniopomorskim) prognozowane jest zachmurzenie duże z większymi przejaśnieniami i przelotnymi opadami deszczu, a także burze z gradem (o średnicy do 5 cm). Wg wydanych przez IMGW ostrzeżeń meteorologicznych 2 stopnia (w skali 3-stopniowej) najsilniejsze burze wystąpić mogą w woj. dolnośląskim, opolskim, śląskim, małopolskim, podkarpackim, wielkopolskim, łódzkim, mazowieckim, świętokrzyskim oraz lubelskim. Towarzyszący burzom wiatr w porywach może osiągnąć nawet 110 km/h. Temperatura maksymalna od 23°C na północnym zachodzie do 28°C w centrum i 32°C na południowym wschodzie. Na wybrzeżu zjawiskom burzowym będą towarzyszyć porywy wiatru przekraczające 100 km/h. W nocy na przeważającym obszarze kraju zachmurzenie będzie małe lub umiarkowane. Jedynie początkowo na południu i wschodzie Polski oraz na wybrzeżu miejscami duże - zanikające opady deszczu oraz burze. Najsilniejsze zjawiska towarzyszące burzom będą występowały w pierwszych godzinach nocnych. W czasie burz, a także nad morzem wiatr w porywach do 70 km/h.

Ocena i prognoza: Nad południową część kraju z południa napływa gorące zwrotnikowe powietrza, zaś od zachodu chłodniejsze polarno-morskie. Przemieszczające się fronty atmosferyczne przyniosą kolejne burze i przelotne opady deszczu. Dziś warunki sprzyjające formowaniu się burz będą występowały w całym kraju, jednak tych najsilniejszych z intensywnymi opadami deszczu, gradu i huraganowymi porywami wiatru, można spodziewać się na południu, w centrum i we wschodniej połowie kraju. Prognozowane wielkości opadów nie wpłyną na wzrost zagrożenia powodziowego. Lokalnie mogą wystąpić wezbrania mniejszych cieków, szczególnie górskich i podgórskich. Na obszarach zurbanizowanych intensywny spływ powierzchniowy skutkować może lokalnymi podtopieniami. Głównym zagrożeniem związanym z burzami będą silne porywy wiatru, na południu również intensywne opady deszczu (na obszarach podgórskich i w górach do 40 mm). Towarzyszące burzom silne porywy wiatru mogą spowodować uszkodzenia budynków oraz utrudnienia komunikacyjne, a także uszkodzenia linii napowietrznych.







I faktycznie – przez nasz region przeszło kilka burz z silnym wiatrem, które – co najciekawsze – omijały dokładnie Jordanów od strony północnej idąc w kierunku Myślenic i Krakowa. W Jordanowie temperatura utrzymywała się w granicach +30°C, a wilgotność w granicach 30-40%. Ciśnienie także było stabilne w granicach 1010 hPa. W lasach panuje susza – nasi grzybiarze – pp. Bednarz i Janiak wrócili z lasu z nosami na kwintę – poza widmami wysuszonych gołąbków nie ma tam niczego…

Tymczasem od godziny 17:00. Na południowo-zachodnim horyzoncie zaczęły gromadzić się czarne, złowrogie chmury, które w czasie następnych dwóch godzin zgęstniały kryjąc południowy i południowo-zachodni horyzont czarną opoką. Słońce skryło się za oponą chmur tworząc tzw. „wodne słońce”. Około godziny 20:00 zauważyliśmy pierwsze błyski od strony Orawy. Temperatura w tym czasie sięgała +24°C i panowała przeraźliwa duchota.

Pan Bednarz ostrzegł nas, że wedle wskazań meteoradarów burza zmierza znad Moraw i idzie torem wschodnim wzdłuż łańcucha Tatr na linii Żylina - Liptowski Mikulasz – Poprad – Bardejov i dalej na wschód, i że nie ma bezpośredniego zagrożenia.






Jakoż i tak było w istocie. O godzinie 20:30 błyskawice zaczęły rozświetlać nocne, zachmurzone niebo i uderzył silny wiatr, który szarpał naszymi drzewami. Z nieba spadła krótka ulewa, ale bez większego znaczenia – wszystkiego jakieś 0,01 mm deszczu, który natychmiast odparował. O godzinie 22:00 już było po wszystkim – tylko błyskawice były widoczne na wschodnim horyzoncie. U nas ta niemal sucha burza nie spowodowała żadnych strat…

O godzinie 02:30 nad Jordanowem lśniły gwiazdy, a temperatura spadła do +14,4°C i zrobiło się wreszcie przyjemniej. Ale chmury powróciły dziś rano i znów nad miastem świeci „wodne słońce”. Ciśnienie powoli idzie w górę, mamy w tej chwili 1011 hPa. Czyżby groziła nam kolejna burza? – a bardzo by się przydała, bo panuje już niebezpieczna susza. W lesie i na polach jest sucho – dobrze dla żniwiarzy, źle dla grzybiarzy. Ale i tak jest nam przyjemnie, kiedy wcześnie rano, w rześkim powietrzu czuje się słodki zapach siana i gorzkawy zapach owsianej słomy. To znak, że wciąż trwa lato i jeszcze są wakacje…!   

środa, 22 sierpnia 2012

Afryka na Orawie…




Wczorajszy i dzisiejszy dzień są jak w Afryce. Klimatycznie. Temperatura dobija do +33°C, żar leje się z nieba, panuje przeraźliwa duchota. Przypomina mi się piosenka Toto:

I hear the drums echoing tonight
But she hears only whispers of some quiet conversation
She's coming in 12:30 flight
The moonlit wings reflect the stars that guide me towards salvation
I stopped an old man along the way,
Hoping to find some old forgotten words or ancient melodies
He turned to me as if to say, Hurry boy, It's waiting there for you

It's gonna take a lot to take me away from you
There's nothing that a hundred men or more could ever do
I bless the rains down in Africa
Gonna take some time to do the things we never have

The wild dogs cry out in the night
As they grow restless longing for some solitary company
I know that I must do what's right
As sure as Kilimanjaro rises like Olympus above the Serengeti
I seek to cure what's deep inside, frightened of this thing that I've become…

Dokładnie tak.

Wczoraj byliśmy na polskiej i słowackiej Orawie. Jadąc do Zubrzycy Górnej sfotografowałem jakieś dziwne chmury – tak wygląda deszcz zenitalny w Afryce. Deszcz, który nie dolatuje do ziemi, tylko paruje po drodze wracając na pułap chmur jako para wodna.


Na Słowacji jest jeszcze gorzej. Burza wisi w powietrzu, słychać jej pomruk, ale… z zachmurzonego nieba nie spada ani jedna kropla deszczu. W Polsce spada parę kropel, ale to tak, jakby najbardziej leniwy ksiądz machnął kropidełkiem… Słowem Afryka.

Zatrzymujemy się na zakupy w Trstenie. Uwadze Czytelnika polecamy bardzo ładną, regionalną ceramikę, którą można tam kupić za bezcen! Poza tym rozpustnie wydałem 15,77 € na pięknie wydany „Velký atlas húb” Pavola Škubala. Krótkie, ale precyzyjne opisy, piękne i wyraźne zdjęcia – słowem fajna rzecz dla grzybiarza! W restauracji przy tamtejszym rynku stawiamy sobie tradycyjny wyprażany ser z frytkami, tatarskim sosem i surówkami – danie, za które powinny być Słowakom wybaczone wszystkie grzechy teraźniejsze, przeszłe i przyszłe!


Wracamy do domu we wściekłym upale żłopiąc po drodze wodę i soki. A dzisiaj znowu od rana – słońce, w nocy +16°C, ale ciśnienie spadło znowu do poziomu 1011 hPa i spada. Idą kolejne burze… 

niedziela, 19 sierpnia 2012

DNI JORDANOWA 2012: Zasłużeni, artyści i rycerze św. Floriana


video


Niedziela to drugi dzień Dni Jordanowa. Po wspaniałej, wygwieżdżonej nocy nad miastem zabłysło słońce i temperatura z +9°C szybko podskoczyła do +30°C! Ciśnienie atmosferyczne poszło w górę do 1020 hPa, i pogoda nie sprawiła zawodu. Było bardzo sucho – wilgotność powietrza spadła do 20% i było bardzo przyjemnie.

Wyszedłem rankiem na Rynek i pierwszą rzeczą, która mi się rzuciła w oczy był rosyjski motocykl z koszem, na którym znajdowała się radiostacja – chyba R-105 i znany z „Czterech pancernych i psa” rkm DPM, taki sam z jakiego strzelał dzielny czołgista Janek Kos.

Wczesnym popołudniem uczestniczyłem w uroczystości wręczenia Panu Władysławowi Zarembie odznaki Zasłużonego Dla Ziemi Jordanowskiej, które to odznaczenie jest nadawane przez Kapitułę Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej a tradycyjnie wręczane przez burmistrza naszego Miasta.

Następnym punktem programu było otwarcie wystawy prac artystów skupionych w Jordanowskim Stowarzyszeniu Twórców PASJA, na której pokazano m.in. prace pp. Renaty i Stanisława Starzec, Juliusza Pawła Tatara, Stanisławy Palacz, s. Anetty Wrzesińskiej i innych. To tyle, co do uroczystości kameralnych w salce USC jordanowskiego Ratusza.

Po obejrzeniu wystawy udałem się na Rynek, gdzie odbyły się pokazy sprawności drużyn ratowniczo-gaśniczych naszej jordanowskiej OSP. Pokaz składał się z trzech części. Pierwsza z nich to była ewakuacja poszkodowanego z miejsca zagrożonego pożarem przy użyciu tradycyjnej drabiny strażackiej i specjalistycznego podnośnika wyposażonego w działko hydrauliczne i środki gaśnicze. Pokaz odbył się w straszliwym upale i pełnym słońcu, więc można sobie wyobrazić, co czuli nasi chłopcy w swych ciemnych, strażackich kombinezonach. Ale sprawność fizyczna i profesjonalizm szybko uporały się z zadaniem – pozorant został sprawnie ściągnięty na podnośniku, a potem jeszcze mieliśmy pokaz sprawności hydromonitora i innych sikawek, które odświeżyły znakomicie skwarne powietrze… Tą akcją dowodził komendant Mariusz Leśniakiewicz.

video

Drugi pokaz dali najmłodsi strażacy naszej OSP – chłopcy, uczniowie z miejscowej Szkoły Podstawowej i Liceum ogólnokształcącego. Na czas rozwinęli pięć linii wodnych i dali salwę z pięciu prądownic. I - daję słowo – doskonale im to szło!
Trzecia część to były już strażackie konkursy sprawnościowe m.in. posługiwanie się wiadrem z wodą i hydronetkami w gaszeniu ognia oraz inne testy dla młodzieży. Całością kierował st. asp. poż. Andrzej Gwiazdonik.

Po pokazach sprawnościowych miał miejsce koncert orkiestry strażackiej naszej OSP. Orkiestra po latach chudych, kiedy to starsi orkiestranci już to odeszli na emeryturę już to odeszli na wieczną wartę, pozyskała nowych członków i gra coraz lepiej!

Dni Jordanowa były udane w tym roku, szczególnie dzięki pogodzie, która była cudowna, a z czego bardzo cieszyli się wszyscy: organizatorzy, prezentujący swe dzieła artyści, strażacy i nade wszystko turyści i urlopowicze, a szczególnie dzieci i młodzież, która licznie przybyła na Rynek. A zatem pozostaje nam podziękować wszystkim za przybycie i do zobaczenia za rok!      

sobota, 18 sierpnia 2012

DNI JORDANOWA 2012: Wioska historyczna


video


No i zaczęły się Dni Jordanowa 2012 – dwa kulminacyjne dni ich obchodów. Przede wszystkim dopisała pogoda – temperatura +25°C, ciśnienie 1018 hPa, słonecznie i przyjemnie. Typowe – wreszcie! – polskie lato.

Z wielu atrakcji oferowanej przez nasze Miasto najciekawszą dla mnie była wioska historyczna – przegląd co ciekawszych rzeczy od XV do XVII wieku – duże namioty, osoby w strojach historycznych: rycerze, płatnerze, mincerze, dziady i mnisi, strzelanie z łuku o nagrodę Starosty Suskiego – Róg Myśliwski Wawrzyńca Spytka Jordana, wybijanie monet, garncarstwo, rzeźbiarstwo, malarstwo, degustacja potraw z tamtego okresu i potraw regionalnych – przygotowanych przez Szkołę Dobrego Gotowania przy jordanowskim MOK oraz  Spółdzielnię Socjalną „Maja”. Jako wielbiciel dobrej kuchni i obżartuch muszę przyznać, że jedzenie było smakowite. Zapach bigosu czuć było na całym Rynku. A wszystkie inne kołacze, podpłomyki, miody i inne specjały łechtały podniebienia Jordanowian i przybyłych gości.

Bardzo ciekawe były zaprezentowane militaria – szczególnie zbroje rycerskie. Poza rycerzami byli także łucznik i… mistrz małodobry, czyli kat ze swymi „przyrządami”: dybami i mieczem do ścinania głów. Poza nimi były także dwa koniki ze Stadniny w Toporzysku, trochę podenerwowane panującym hałasem.

Ciekawe były także ekspozycje wytworów sztuki: od ludowego rękodzieła do profesjonalnych produktów, od jarmarcznej tandety (jakże miłej naszym wspomnieniom) do prawdziwych perełek. Obrazy, biżuteria, rzeźby i ceramika. Wszystkie były na sprzedaż.

Interesującym był także mincerz, czyli urzędnik królewski wybijający… pieniądze. A dokładniej monety: denary Zygmunta Starego i półgrosze polskie, których wiele natłukł on do ozdobnej szkatuły. Tym interesowali się i dzieci i dorośli. A wielu chciało mieć zdjęcia z postaciami historycznymi – szczególnie dzieciaki i… dziewczęta, czemu się nie trzeba dziwić, boż były to chłopaki na schwał!

Podsumowując – było bardzo przyjemnie, kolorowo i ciekawie.     

czwartek, 16 sierpnia 2012

Słońce, ciepło i grzybasy!


video


Czwartek wreszcie przełamał ten atak zimna i mimo tego, że w nocy było tylko +10,4°C, to w dzień, pod sierpniowym słońcem temperatura podskoczyła do +24,2°C. Ciśnienie stabilne w granicach 1012 hPa, wilgotność wreszcie spadła do 44%. Zachmurzenie około ½, i wiaterek z kierunku N-NE. Mimo tego jest bez porównania lepiej, niż w czasie kilku ostatnich dni. Mamy aktualnie dzień przed nowiem Księżyca.

Zorganizowałem sobie trzygodzinny wypad w lasy na północnym stoku Cioska. Ciekawy byłem, czy zaczął się wysyp, bo wczoraj widziałem jednego z moich znajomych z koszykiem pełnym gołąbków i kozaków. Gołąbków nie zbieram, ale liczyłem na kurki i inne borowikowate w rodzaju poćców (wszystkich grzybów oćców) i koźlarze.

Jakoż nie zawiodłem się. W lesie czuje się już późne lato, jak nie jesień. Po dwóch godzinach czesania północnego stoku Cioska miałem na rozkładzie kilka ceglaków i urocze kozaczki: czerwone i babki. Niestety, zawiodłem się na kurkach – wszystkiego znalazłem ich 5!

Oczywiście spotkałem ślady pobytu jakichś prostaków w postaci sterty puszek po piwie. Wyglądało to ohydnie. Poza tym znalazłem piękny okaz galaretka kolczastego i coś, na widok czegoś przyszło mi do głowy, że odkryłem nowy gatunek grzyba, albo przynajmniej jakiegoś kosmicznego mutanta! Niestety – był to kompletnie ogryziony przez myszy leśne okaz (a nawet trzy) zwyczajnego borowika-ceglusia! No i do tego jeszcze przepiękne flagowce! I rzecz ciekawa: poza nimi znalazłem także dwa borowiki ponure (Boletus luridus), które w naszych okolicach znajdowaliśmy zazwyczaj wiosną i tylko na jordanowskim Rynku, na Plantach! 

W ogóle mimo kiepskiego zbioru nacieszyłem swe oczy barwami i kontrastami. Grzyby są takie piękne! No i spodziewam się wysypu – jutro nów o godzinie 16:54 CEST. Trzeba będzie obserwować ilość borowikowatych, bowiem ich ilość w wysypie jest wprost proporcjonalna do długości i ostrości zimy – im intensywniejszy wysyp, tym dłuższa i ostrzejsza zima. Jak na razie, to w ciągu kilku ostatnich lat ta prognoza się spełniała dość dokładnie.

A zatem w lasy! 

środa, 15 sierpnia 2012

DRUGI ZIMNY PODMUCH…



Od kilku dni temperatury nocne spadły do +8°C, dzienne zaś jedynie wynosiły +14…+16°C. Ciśnienie dość wyrównane, ale jak się okazuje, ta pogoda jest spowodowana przez paskudne niżyki, które umiejscowiły się za naszą wschodnią granicą i pompują do nas zimne powietrze z północy kontynentu. No i wilgoć – tej było w granicach 60-85%. Ale deszczu spadło niewiele – wszystkiego ok. 14 mm – to raczej niewiele. Niestety, najgorszy z tego wszystkiego jest brak słońca. Niby sierpień, a pogoda jak pod koniec września. Jest to drugi zimny podmuch tego lata!

Jedynym pocieszeniem jest to, że znów pojawiają się grzyby w lasach. Dzisiaj widziałem pewnego znajomego targającego koszyk pełen dorodnych koźlarzy i gołąbków. Gołąbków nie jadam, ale koźlarze w sosiku są całkiem-całkiem… A zatem trzeba będzie jutro ruszyć w las.

A tymczasem na jednym ze śmietnisk cudownie kwitnie coś, co przypomina groszek i to bajecznie kolorowy. Aż sfociłem to ze zdumienia, bo prześlicznie kontrastował z zielenią pól i lasów!