sobota, 15 września 2012

Jak zniszczyć państwo?



Znalezione w Internecie:

Jest to proces długofalowy podzielony na etapy:
● Etap 1: To degeneracja młodego pokolenia, która trwa 15-20 lat.
● Etap 2: Radykalizacja społeczeństwa
● Etap 3: Destabilizacja państwa:
wojna domowa
interwencja
● Etap 4: Normalizacja, ale już na nowych warunkach nowego właściciela kraju:
likwidacja wszystkich organizacji pozarządowych
likwidacja wszystkich organizacji mniejszościowych.

Proces degeneracji młodego pokolenia mamy już za sobą. Polska jest aktualnie na etapie «Radykalizacji». Teoretycznie odejście od tego procesu jest jeszcze możliwe, ale w praktyce bardzo trudne do zrealizowania. – Bo dziś o wszystkim, co dla nas „dobre” i co „złe”, decyduje niewybieralna CZWARTA WŁADZA – MEDIA – i SZTAB uaktywnionych „MUMII”, dalej nazywanych autorytetami moralnymi wielokrotnego użytku, epatującymi społeczeństwo za pośrednictwem tychże MEDIÓW utopijnymi ideologiami typu liberalizm o równości, tolerancji, poprawności politycznej, a jednocześnie wyśmiewających patriotyzm, historię, kulturę narodową i wiarę.
«CZWARTA WŁADZA ma największy wpływ na każdą fazę niszczenia państwa!»
Jaki PREZYDENT – takie PAŃSTWO!
Jaki PREMIER – takie METODY!
Jeszcze do niedawna obowiązywała zasada: „Prezydent odzwierciedla dominującego ducha Narodu, zaś Premier – kierunek drogi rozwoju”. Po 10 kwietnia 2010 roku ta zasada straciła swoją ważność – odkąd do naszego życia, nagle i bezpardonowo, wdarła się – CZWARTA WŁADZA, wszechpotężne MEDIA.
Dlatego dziś – mimo iż my, Polacy jesteśmy inteligentnym narodem – mamy na scenie mało inteligentnych „ojców narodu” – za to gorliwych egzekutorów ducha Starego Czasu, hołdujących Trzem Władcom Materializmu (Pieniądz–Władza–Zniewolenie).

Większość Polaków nie ma dostępu do internetu, nie czyta gazet (wielu na to nie stać), dlatego świadomość i światopogląd tych osób nadal kształtują media, głownie telewizja.
Nowy prezydent obiecał wyborcom internet w każdym domu. Pusta obietnica (jak wszystkie pozostałe) – to bowiem nie należy do jego kompetencji. Skoro jednak podpisał się pod tym i premier, to można się spodziewać, że zanim intenet trafi do wszystkich polskich domów, najpierw zostanie solidnie ocenzurowany. Rząd podejmował już takie próby.
Proroctwo MM do nas: Uświadomcie sobie… Bóg KOMUNIZMU wymienił was z bogiem Mammony, a ci, którzy mu służą, coraz bardziej zabraniają wam szlachetnych czynów. Ich słowa są jak wiatr o poranku, który w obiad wytraca już swoją siłę. Zatrzymajcie się… skierujcie uwagę na sens życia… Chcę was uchronić przed wojną [domową – impuls na 2011/ «IX 6»] i poniżeniem. (wg 2012 – Początek końca czy radość początku?, s. 194)
Dziś, nowy prezydent chce być kopią Aleksandra Kwaśniewskiego, a stary premier kopiuje Władimira Putina.

DZIESIĘĆ REGUŁ MISTRZA SUN TSU

«Szczytem umiejętności jest pokonanie przeciwnika bez walki»

Sun Tsu, Sun Wu, Sun Zi (544–496 p.n.e.), żyjący w czasach Konfucjusza, autor najstarszego na świecie podręcznika sztuki wojennej, uchodzi za jednego z pierwszych realistów w teorii stosunków międzynarodowych; jego książka traktowana jest dziś jak podręcznik prakseologii (teoria wszelkiego celowego działania ludzkiego) i reinterpretowana w odniesieniu do innych dziedzin, które wymagają stosowania strategii, jak np. zarządzanie (przedsiębiorstwami, służbami, państwem/ państwami).

Instrukcje i nauki Mistrza Sun sprzed 2500 lat:
«Jak osłabić i zniszczyć państwo, jak zniewolić i upokorzyć naród?»

1 ● Niszczcie wszystko, co w kraju wroga najlepsze i zabierajcie surowce i owoce pracy. Czyńcie ludzi biednymi i zostawiajcie ich w poczuciu zadłużenia. Odbierajcie im radość, indywidualność, wartość i celowość ich pracy.
2 ● Ośmieszajcie jego Boga (bogów), wiarę, szargajcie tradycję i obrzędy, umniejszajcie znaczenie świąt państwowych. Łamcie ducha i autorytet przewodników duchowych, nauczycieli i kapłanów, odbierzcie im wiarygodność. Podrywajcie ich dobre imię. I w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę pogardy rodaków. Zamiast prawdziwym nauczycielom, dawajcie pierwszeństwo fałszywym prorokom (mitomanom, megalomanom, mącicielom) i łasym na dobra materialne zręcznym mówcom, którzy zgrabnie użyją wypaczonych nauk, by zwodzić, odwodzić od wiary i ograbiać naród.
3 ● Pomniejszajcie autorytet sprawujących władzę, wmieszajcie ich w ciemne interesy i sprowadźcie na nich hańbę i odrazę społeczeństwa.
4 ● Wszczynajcie kłótnie i siejcie niezgodę w narodzie. [ „Modlitwa sąsiada”: Gdy wieczorne zgasną zorze, zanim głowę do snu złożę, oto wznoszę swoje modły... Zniszczcie mego sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb. Żeby miał AIDS i raka – oto modlitwa jest Polaka”, film „Dzień Świra”, data premiery: 07.06.2002, kin 260 – «AHAU 13»]
5 ● Buntujcie młodych przeciw starym i starych przeciw młodym. Wmawiajcie im brak poszanowania wartości i doświadczeń starszego /młodszego pokolenia, uczcie powtarzać „za moich czasów”, „a co ty możesz wiedzieć”, „ty się na niczym nie znasz”.
6 ● Utrudniajcie działalność władz i urzędów. Wprowadźcie jak największą i niesprawiedliwą biurokrację, utrudniającą zrozumienie praw, podkreślającą obowiązki i kary, wprowadźcie opłaty, znaki, pieczęcie, poświadczenia i wszelkich ekspertów, by opóźniać inicjatywy, decyzje i działania ludzi; powtarzajcie, że to dla ich dobra, bezpieczeństwa i po to, by wszystko odbywało się uczciwie i rzetelnie.
7 ● Miejcie wszędzie swych szpiegów, agentów i zręcznych agitatorów. Podżegajcie do nienawiści (politycznej, klasowej, rasowej, etnicznej, wyznaniowej, seksualnej). Odbierajcie prawa i znaczenie rodzinie – podważajcie jej status w imię wolności i poprawności politycznej wobec wszystkich (innych) grup. Jednocześnie – obiecując prawa mniejszościom – nie nadawajcie ich. To podsyci konflikty, wzajemne oskarżenia i niechęć.
8 ● Nie odrzucajcie współpracy najgorszych kreatur. Wynoście ich na piedestały i okrzyknijcie zbawcami narodu.
9 ● Nie szczędźcie też:
zwodniczych obietnic
ofert pieniędzy – rzadko spełnionych i w minimalnym zakresie – tyle, by zyskać wiarygodność
pochlebstw i fałszywych pochwał
przekupnych podarków, lecz wbrew pozorom mało wartościowych. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany, zwróci się stukrotnie.
10 ● Osłabiajcie, gdzie tylko możliwe rozwój sił zbrojnych przeciwnika. Odbierzcie broń, umiejętność samoobrony i sztuk walki – wmawiając, że ich ochronicie. Jeśli dowódca jest zawzięty i skłonny do gniewu, obrażajcie go i doprowadźcie do wściekłości, aż zirytowany i zmieszany ruszy na was bez planu i lekkomyślnie. [ Nagła dymisja dowódcy GROM i jego najbliższych współpracowników – honor czy presja?]

Zasady BRUDNEJ WOJNY wg Sun Tsu w naszym DZISIAJ

Podkopujcie moralność, etykę, dyscyplinę, siłę, godność, honor, hart ducha i ciała poprzez:
● Rozpasanie kulinarne (złą dietę) i trunki oraz inne używki niszczące zdrowie (najgorsze z nich legalizujcie, mając z tego profit. [ GMO, dopalacze, legalizacja posiadania małej ilości narkotyków.]
● Zmysłową, wyuzdaną i prostacką muzykę i jej oprawę – eksponujcie cielesność i seksualność do przyjętych przez dany naród granic, a potem przekraczajcie je. [ Działanie podprogowe.]
● Czyńcie także mężów i kobiety przeciwnika nierządnymi i chciwymi, bez szacunku do siebie, swoich rodziców i dzieci (rodziny). Podeślijcie im kobiety nierządne i wszeteczne, skupione na swym wyglądzie, lubieżnych i egoistycznych rozkoszach ciała i zmysłów, żeby dokończyły dzieła zniszczenia. [ Kulisy „Seksafery”.]
● Wypaczcie pojęcia: indywidualizm, dobrobyt, wolny wybór drogi życia, by pod pozorem wolnego wyboru i równości dokończyli dzieła zniszczenia, siejąc chaos, zamęt pogardę oraz uprzedzenia. [ Czarny PR Terror partyjny i psychomanipulacja – odpowiedzi piszą analitycy, członkowie formacji uczą się ich na pamięć, potem recytują je w mediach – często dosłownie!]
● „Szkodzić – nie pomagać”. Niszczcie i wyśmiewajcie wiedzę o medycynie naturalnej, nazwijcie ją zabobonem i ciemnotą, odsuwajcie ludzi od darów Natury, dając w zamian jako niezbędne do życia szkodliwe suplementy. [ Zamach na zioła, lobbing na rzecz koncernów farmaceutycznych, kulisy szczepionki przeciw świńskiej grypie.]
● Wmawiajcie ludziom, że bez materii (pieniądze, ubrania, zbytkowne przedmioty, wygląd, moda, najnowsza technika) absolutnie sobie nie poradzą i nie znajdą uznania w oczach innych, a tylko pogardę i pośmiewisko. Zmuście ich do „wyścigu szczurów” i „walk kogutów”. [ Karty kredytowe – wszystko pod kontrolą. „Na koniec czasów upadnie pieniądz” – ale inaczej niż większość myśli: w ciągu 2–3 lat banki planują wycofać z obiegu gotówkę.]
● Odsuwajcie ich od nauki i rozwoju, niechaj skupią się na gromadzeniu rzeczy materialnych z poczuciem ich niedosytu i ciągłego zagrożenia ich utraty. Wszystko to zaowocuje dla Was w przyszłości. [ Zachodni system szkolnictwa Likwidacja zasadniczych szkół zawodowych i zanik rzemiosła Naruszanie praw autorskich Preferencje unijne dla eBibliotek „Zamach” na dźwigające się czytelnictwo przez wprowadzenie 5% VAT na książki od 1 stycznia 2011 pod naciskiem UE – „Głupcami łatwiej rządzić”.]

Fascynujące, czyż nie? Napisane dwa i pół tysiąca lat temu!
I co mamy dziś w Europie i w Polsce? – Prawie idealnie spełnione 10 Przykazań Mistrza Sun Tsu.

piątek, 14 września 2012

Śniegu jednak nie było!



Wbrew panikarskim przepowiedniom RADIA KRAKÓW i innych rozgłośni, w dniu 13 września na Tatry śnieg nie spadł. Wprawdzie wczoraj przeszedł nad nami chłodny front i temperatura z +28oC spadła zaledwie do 9,1oC, ale poza mżawką i drobnym deszczem z nieba niczego innego nie spadło...

A przecież pamiętam kilka razy, że właśnie koło 13.IX miały miejsce skoki temperatur i ciśnień w dół, co owocowało niejednokrotnie opadami deszczu w Beskidach, a w Tatrach śniegu. Pamiętam szczególnie załamanie pogody 12.IX.1973 roku, kiedy to wraz z kolegami byłem na wycieczce w Tatrach. Wyszliśmy na wycieczkę na Giewont. Pogoda dość dobra błyskawicznie się załamała i kiedy weszliśmy do wąwozu Piekło – zza grani Giewontu wyskoczyły czarne chmury, z których sypnął obfity, mokry śnieg, a temperatura spadła do 0oC. oczywiście cofnęliśmy się spod Giewontu nie chcąc ryzykować jakiejś tragedii. A następnego dnia pogoda była wprost cudowna! I wtedy, na trasie z Morskiego Oka do Doliny Pięciu Stawów Polskich, na Świstówce zobaczyliśmy UFO lecące majestatycznie nad Małopolską, co atoli jest już osobną historią.

W ciągu dnia wczorajszego i dzisiejszej nocy spadło zaledwie 6,76 l/m2/24h – czyli tyle, co nic. Prognozy zapowiadają powrót pięknej pogody, więc susza będzie trwała - niestety. Grzyby może pojawią się w październiku, o ile nie spadną pierwsze śniegi...!     

czwartek, 13 września 2012

Odszedł kolejny stary dom…




Stary Jordanów odchodzi w Przeszłość. Właśnie odszedł kolejny stary dom z naszej ulicy. Niby nic, a jednak wraz z nim odchodzi w Przeszłość jakaś część nas – ludzi już ze średniego pokolenia, którzy pamiętają, jak [ówczesna] ul. Bystrzańska była jeszcze zwykłą drogą gruntową i kończyła się zaraz za Lecznicą Zwierząt i domem (też już opuszczonym) stojącym vis-a-vis niej. 





Przy tym domu stała studnia, która wyznaczała koniec ulicy, a potem tylko pola porośnięte zbożami, burakami i ziemniakami, a dwa kilometry dalej tory kolejowe i las.





Żegnaj stary domu, z którym wiąże się tyle wspomnień z dzieciństwa…  

wtorek, 11 września 2012

Jordanów bezwodny


video

 11 września – pogoda nadal BZ. W dzień mamy +27°C, w nocy +9°C, pogoda typowo wyżowa - ciśnienie waha się koło 1014 hPa, a od południa powiewa ciepłem taki quasi-halny. Poziom Skawy wczoraj pobił nowy rekord - 146 cm, a przepływ spadł do 0,073 m3/s.
W lasach panuje potworna susza i w mieście zaczęło się ograniczanie wody. Wody prawie nie ma w zdrojach ulicznych, które biorą ją z Przykca. Strumienie takie jak Strącze i jego dopływy zaczynają przypominać australijskie billabongi… Studnie położone w Naprawie i Wysokiej wyschły. Jest jeszcze gorzej, niż w pamiętnym 2003 roku i sytuacja zaczyna przypominać wielkie lato 1992 roku, kiedy to przez trzy miesiące nie spadła ani jednak kropla deszczu a roślinom udało się przetrwać dzięki obfitej rosie.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że najbliższe prognozy nie wskazują na pogorszenie się pogody i opady deszczu w najbliższym czasie. RADIO KRAKÓW podaje wypowiedzi synoptyków, którzy twierdzą, że globalne ocieplenie (którego rzekomo nie ma) powoduje powstanie nowego zjawiska – jesiennej posuchy. Tak było także w zeszłym roku, tak jest teraz. To jest bardzo niebezpieczne zjawisko, bo niski poziom wód gruntowych może nie zostać skompensowany opadami śniegu, a te ostatnie mogą zostać zamrożone na powierzchni ziemi i tym sposobem susza w glebie i podglebiu będzie trwała do wiosny.
To, że globalne ocieplenie istnieje i jest faktem już nie da się ukryć, co przyznają sami Amerykanie:
W niemal wszystkich kontynentalnych stanach USA średnia temperatura w okresie od stycznia do sierpnia wyniosła 14,8 stopnia Celsjusza. Było to o 2,2 stopnia więcej niż średnia w wieku XX. Jedynie w stanie Waszyngton temperatury były zbliżone do przeciętnych.
Wcześniej NOAA podała, że tegoroczny lipiec był w USA najcieplejszy od rozpoczęcia pomiarów meteorologicznych w 1895 roku.
Ogółem całe tegoroczne lato było w USA trzecim z najcieplejszych w historii. Przyniosło suszę, którą oceniano jako najgorszą od 1956 roku - panowała ona na niemal 63 proc. obszaru 48 stanów kontynentalnych.
Latem na terenie całego kraju odnotowywano rekordowo wysokie temperatury, w okresie od 23 czerwca do 5 lipca padło 240 rekordów ciepła. Sierpień był już mniej upalny - według danych NOAA był zaledwie 16. z najcieplejszych w historii. (PAP)
A u nas? Podobnie. I jak tak dalej pójdzie, to zima zacznie się w październiku i grzybów nie zobaczymy już na oczy w tym roku!
Tymczasem pp. Bednarz i Pająk znów przekazali mi hiobowe wieści na temat tego, co dzieje się z okolicznymi rzekami i strumieniami, więc w dniu dzisiejszym postanowiłem zobaczyć sprawy takimi, jakimi one są. Mam pięć punktów, w których obserwuje otaczające nasze miasto rzeki: Skawę, Nawsie i Strącze. Udałem się tam, i oto, co zastałem:
A.   Kładka na Podlaski - 49°38’36”N - 019°48’31”E – Skawa jest jeszcze niższa, niż poprzednim razem. Coraz więcej dna widać na powierzchni wody. Podobnie jak spływający ok. 100 na S-SW strumień ze stoków Cioska, który ledwie co szemrze pomiędzy kamykami pod przepustem.
B.    Ujście Strącza do Skawy – 49°38’40”N - 019°48’36”E – Strącze jeszcze ciurka dość żwawo, bowiem zasilane jest woda z młak i śródleśnych bagienek Majerzówki.
C.    Potok Strącze przy ul. Batalionów Chłopskich – 49°39’15”N – 019°49’51”E – potok ledwie co ciurka. Widać wyraźnie deficyt wody…
D.   Ujście Nawsia do Skawy - 49°39”20”N - 019°49’44”E – równie tragiczny obraz. Wody jest bardzo mało i ledwie co ciurka. A przecież pamiętamy czasy, kiedy Nawsie rozmywało drogi i ledwie trzymało się w korycie… Podobnie nieciekawie wygląda Skawa pod mostkiem wiodącym na stację kolei żelaznej.
E.    Mosty na Skawie – 49°38’10”N - 019°49’52”E – Skawa pokazuje dno i kamloty, które je zalegają.
Jak widać z relacji i załączony zdjęć – jest niedobrze. I nie zanosi się na to, że będzie lepiej. Dla mnie jest to o tyle stresujące, że zawsze lubiłem słońce i pogodę, ale teraz wcale mnie ono nie cieszy, a wręcz odwrotnie – cieszyłbym się na widok nabrzmiałych deszczem chmur…   

poniedziałek, 10 września 2012

Najdroższe grzyby w Polsce


Najdroższe grzyby w Polsce - prawda że szykowne?

Pewnie myślicie, że będzie o truflach? Otóż nie, będzie o zwykłych grzybach kapeluszowych. Małych, ale bardzo drogich!
Ostatnio musiałem odwieźć krewnych do portu lotniczego im. JP2 w Krakowie. Pogoda była całkiem przyjemna – ciepło i deszczyk. Nad głowami na ciemnym niebie od czasu do czasu latał jakiś samolocik. A my odprawiliśmy krewnych do „gejtu” i poszliśmy sobie pozwiedzać budynek portu. Widzieliśmy tam wiele ciekawych rzeczy i kupiliśmy sobie najnowszą wersję przygód kapitana Klossa. Potem zwróciliśmy uwagę na sklep z bursztynem i krzemieniem pasiastym. Były w nim prześliczne wyroby z tych dwóch kamieni…
Wtem naszą uwagę przykuły… grzyby! Prześlicznie wykonane z miodowego bursztynu, pyszniły się na rogu wystawy. Nie czekając na nic pstryknąłem zdjęcie – to był już taki odruch – a potem dopiero zapytałem o cenę. Przemiła pani zdjęła je z wystawy i…
- Trzy tysiące sześćset pięćdziesiąt złotych – oznajmiła.
- Ebełebełebełe – wybełkotałem – Ile???
Powtórzyła, a ja poczułem, jak żuchwa zwisła mi do ziemi. Pani uśmiechnęła się przepraszająco.
- To jest bursztyn i to oryginalny – wyjaśniła.
Jakbym tego nie wiedział. Oczywiście TE GRZYBY były wysoko ponad górną granicą moich możliwości finansowych i oczywiście ich nie kupiłem. Może więc nad morzem będą tańsze, bo rozumiem, że na lotniskach takie suweniry mają ceny drenażowe… Tak nawiasem mówiąc, były to jedyne grzyby, jakie widziałem od dłuższego czasu! 

niedziela, 9 września 2012

Podróż uczona do Strečna i Stareho Hradu


video

W dniu 9 września 2012 roku, piękną, słoneczną niedzielę, odbyliśmy drugą podróż uczoną po śladach Templariuszy na Słowacji. Tym razem zrobiłem sobie przerywnik w przekładaniu kolejnej już książki dr Miloša Jesenský’ego pt. „Templariusze: legendy honoru i sławy”, która traktuje szerzej o zagadnieniu obecności Rycerzy Świątyni w Żylińskim Kraju – to odpowiednik naszego województwa – i na Słowacji w ogóle. Tak więc tym razem udaliśmy się do muzeum w Zamku Strečno i znajdującego się niemal vis-á-vis niego zrujnowanego zamku Stary Hrad. Oczywiście zwiedzić tego drugiego nie mogliśmy – nie wiedzie doń już żadna droga i jest on dostępny tylko i wyłącznie dla wspinaczy, więc poprzestaliśmy tylko na dostępnym dla turystów zamku Strečno.

Z Jordanowa wyjechaliśmy godzinie ósmej z minutami i skierowaliśmy się via Wysoka i Spytkowice do przejścia granicznego w Chyżnym.

23 kilometr – na nieco zachmurzonym niebie rozbłyska słońce i na otwierającym się na Orawę widoku pokazuje się niebieskie niebo. Temperatura szybko rośnie i z +14°C robi się +19°C.

71 kilometr – omijamy od południa Zamek Orava, templariuszowska twierdza wsławiona tym, że „grała” ona w kilku filmach – w tym „Drakuli” z lat 20. XX wieku według powieści Brama Stockera. To sobie zostawiamy na listopad czy grudzień, kiedy sceneria będzie pasowała do pogody i vice-versa.

89 kilometr – Parnica – kanion Oravy i przełom Wagu przez Fatrę. Jest to jedno z najpiękniejszych i najurokliwszych miejsc na Słowacji. W Parnicy zaczyna się wjazd do głębokiego kanionu Oravy. Nad nami piętrzą się góry o wysokości niemal 1000 m n.p.m., a dołem płynie szeroka rzeka – niestety też świecąca dnem, bo i tutaj susza daje się we znaki…

49°10’55” N - 019°10’5”E – nasz pierwszy popas. Rozprostowujemy nogi i plecy, kilka łyków kawy i pierwsze zdjęcia. Jest to nasz ulubiony postój przy opuszczonym kredowym kamieniołomie gdzieś pomiędzy Parnicą a Kral’ovanami. Nieopodal przebiegają tory kolejowe, po których majestatycznie przejeżdża Błękitna Strzała Orawy z prędkością jakichś 20 km/h. Jedziemy dalej.

49°10’25”N - 018°43’45”E – zatrzymujemy się na chwilę, by się czegoś napić i przebrać. Temperatura podskakuje do +24°C i nasze ciemne i ciepłe ciuchy grzeją niemiłosiernie. Z postoju gdzieś pomiędzy Martinem a Żyliną doskonale widać Stary Hrad, a od szumiącego Wagu zalatuje zapach przyjemny wody i trzciny. Rzeka jest potężna, i w przeciwieństwie do Oravy, jej koryto jest wypełnione, a woda płynie wartko…

132 kilometr – parking pod Zamkiem Strečno. Zostawiamy samochód – 2,- EUR za 2,5 godziny postoju na parkingu – i stromymi schodami i półkilometrowym podejściem – na szczęście w chroniącym od słońca sosnowo-bukowym, pachnącym późnym latem lesie – wychodzimy na drogę wiodącą ku zamkowej furcie. Kupujemy bilety à 3 € za sztukę plus 1 € za zezwolenie na wykonywanie zdjęć i po półgodzinnym czekaniu na przewodniczkę – urocze dziewczę o imieniu Katerina – wchodzimy w podwoje zamkowe.

Zamek jest częściowo tylko odrestaurowany, ale bardzo pieczołowicie odbudowany ze zniszczeń, które przyniosły mu liczne wojny. Na razie ma on dość ubogie ekspozycje, bowiem cała jego infra- i ultrastruktura się dopiero rozwija od początku lat 90. ubiegłego stulecia. Został on zbudowany w 1321 roku za czasów Karola I Roberta, zaś pierwszy pisemny dokument mówiący o jego istnieniu pochodzi z 1384 roku, a zatem po kasacji Zakonu Braci Świątyni. Tym niemniej większość Templariuszy osadzonych w Królestwie Węgierskim nadal działała już to przyłączywszy się do Joannitów, już to przystawszy do Krzyżaków, a nawet pod swym starym szyldem, bowiem tutaj nie dosięgła ich pazerna nienawiść Filipa IV Pięknego i zdrada papieża Klemensa V. Tym niemniej na temat Templariuszy i ich skarbów w tym zamku nikt nic nie wie, co zresztą jest zrozumiałe – dr Jesenský odgrzał ten temat dopiero teraz…

Z ciekawostek związanych z zamkiem należy wymienić przede wszystkim wieżę obserwacyjną, na którą wiodą kręcone schody i z której rozpościera się wspaniały widok na Poważe, Orawę i Kysuce; następnie trzy studnie – pierwsza znajdująca się na górnym dziedzińcu przypominająca trochę meksykańskie cenote, z tym, że nie składano w niej ofiar z ludzi do której zbierano wodę deszczową. Druga studnia, to właściwie była… lodówka! Głęboka na jakieś 20 m utrzymywała w swym wnętrzu stała temperaturę +3°C, co powodowało, że składowana w niej żywność nie psuła się. Co więcej – stanowi ona doskonały przykład jaskini pasywnej, w której przez cały rok zalega zimne powietrze. Trzecia studnia stanowi prawdziwą osobliwość – znajduje się na zewnętrznym dziedzińcu, ale jej głębokość jest imponująca – 88 m, ale prawdopodobnie była jeszcze głębsza – do 100 m! Notabene, grała ona – podobnie jak sam zamek – w filmie „Ostatni smok” Roba Cohena. Poza tym jeszcze mamy okazję wysłuchać pieśni o Strečnie pt. „Koło Strečna droga niebezpieczna” w wykonaniu dwojga artystów, grających i śpiewających w kaplicy zamkowej, w której znajduje się także zbiór prac miejscowych artystów. O godzinie 13:50 kończymy zwiedzanie i startujemy w drogę powrotną.

49°10’28”N – 018°53’17”E – popas i odpoczynek po zwiedzaniu na parkingu z widokiem na Stary Hrad. Historycy twierdzą, że został on wspomniany jako królewski majątek Beli IV gdzieś w 1241 roku i wtedy nosił nazwę Varín (Varna, Warna), który wspomina się w 1354 roku. Zamek zaczął pustoszeć na przełomie XV/XVI wieku i już nigdy nie odzyskał swej świetności. Należy do najstarszych zabytków na Poważu.

Kriva – przygazowałem zanadto i dodatkowe 11 km/h ulżyło mej kieszeni o 40 €. Jak pech, to pech, ale z drugiej strony mogło nas spotkać coś gorszego, to i tak wykpiłem się tanim kosztem. Tak czy inaczej wycieczka była udana. Pogoda była cudowna – temperatura +28°C, niemal bezchmurne niebo i przejrzysta aeria pozwoliło mi właściwie ocenić walory tych obydwu zamków, które postawiono w strategicznych miejscach Doliny Wagu, zabezpieczając jej szlak komunikacyjny z Czech na Węgry. Czy były one obsadzone przez Rycerzy Świątyni? W świetle XIX-wiecznych opracowań i dokumentacji pozostawionych przez władców i ich palatynów taka możliwość jest wysoce realna…     

piątek, 7 września 2012

Powtórka z Megalata 1992?




Wczoraj wydawało się, że coś popada. Na zachodzie cały czas kłębiły się nad Babią Górą czarne chmurzyska. Niestety – spadło z nich tylko 2,08 mm deszczu – tyle, co kot napłakał. Wprawdzie temperatura w nocy spadła +4,2oC (a w Naprawie nawet spadła do -0,5oC - pierwszy przymrozek tego lata!) , to w czasie dnia dopełzła do +22oC, a na dzisiaj zapowiadają przejście deszczowego frontu, co – jak mniemam – nie spowoduje większych opadów, ale za to temperatura ma pójść w górę w przyszłym tygodniu. Ciśnienie idzie ciągle w górę i w tej chwili mamy 1017 hPa, a będzie więcej. I dreszczów jakoś nie widać…






Stan Skawy wprawdzie podniósł się do 148 cm, ale to tylko chwilowo. W miastach pojawiły się apele o oszczędność wody! Coś takiego miało miejsce tylko w szalenie suchym roku 1992 i 1994 oraz 2003, kiedy to Skawa świeciła pustym dnem i ledwie co ciurkała…




Teraz też – na rzece pojawiają się wyspy, zaś strumyk spływający ze stoków Cioska nie stanowi przeszkody dla Argosa, który nie lubi wody (jak każdy długowłosy pies) i przechodzi przez niego niemal suchą łapą… Jednym słowem jest źle i to z każdej strony. Pan Bednarz twierdzi, że o grzybach możemy zapomnieć...!  





czwartek, 6 września 2012

Pada, nareszcie pada!!!




6 września – od rana mglista i pochmurna pogoda, przy stałym ciśnieniu 1013 hPa i temperaturze +14,4°oC. Po kilku dniach ciepłej i suchej pogody, o godzinie 06:40 zaczęło padać! – nareszcie!!! Nie był to wielki deszcz – raczej mżawka, ale lepsze to, niż nic.

Tymczasem w PR-1 toczy się dyskusja na temat prywatyzacji Lasów Państwowych. Jak widać, liberałów-aferałów mierzi to, że Lasy państwowe są przedsiębiorstwem państwowym, które przynosi zysk i są unikalną rzeczą w całej Europie! Więc już całe szeregi mózgów wysilają swe umysły i kombinują, jak tutaj je sprywatyzować – czytaj: rozkraść i sprzedać za psi grosz...

Kolejnym tematem jest zawiązanie pierwszego konsorcjum w sprawie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. I wszystko byłoby OK., gdyby nie to, że nie ma w Polsce firmy, która podjęłaby się jej budowy. Co więcej – nie ma takich pieniędzy, które mogłaby ona wyłożyć na tą budowę. Budowa taka jest oczywistą mrzonką, boż o wiele mniejsza inwestycja, jaką jest tama – taka zwyczajna tama, bez elektrowni – na Skawie w okolicach Świnnej Poręby buduje się jeszcze od komuny! A zatem nie ma się czym przejmować, jeżeli powstanie w Polsce atomówka, to już raczej nie za naszego życia... 

poniedziałek, 3 września 2012

"STOP! KORPORACJE CHCĄ ZNISZCZYĆ NASZE DZIECI"



Zapraszamy  na konferencję pt.
''STOP! KORPORACJE CHCĄ ZNISZCZYĆ NASZE DZIECI''

Gość specjalny: Sofia Gatica, tegoroczna laureatka nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)

KIEDY?: 11.09.2012  początek 12:00

GDZIE?: KRAKÓW, Księgarnia Cud / Kawiarnia Albotak, Mały Rynek 4

PROGRAM:

12:00 Powitanie i wprowadzenie - Jadwiga Łopata, laureatka nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)
12:30  ''Zagrożenia   dla dobrej żywności, zdrowia i wolności" - Marek
Kryda, Instytut Spraw Obywatelskich
12:45 ''STOP! KORPORACJE CHCĄ ZNISZCZYĆ NASZE DZIECI'' - Sofia Gatica, tegoroczna laureatka nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)
13:45 ''Współpraca miasto-wieś konieczna do przetrwania. LOKALNY PLAN DZIAŁANIA'' - Sir Julian Rose, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi
14:30 Dyskusja
15:00 Film pt. ARGENTYNA: SOJA GŁODU reż. Marie-Monique Robin, Francja. Wprowadzenie do filmu Emilia Ślimko, Polska Zielona Sieć


Dla osób, które nie mogą brać udziału w powyższej konferencji organizujemy drugie spotkanie z Sofią Gatica wieczorem...szczegóły poniżej.

DRUGIE SPOTKANIE pt. STOP! KORPORACJE CHCĄ ZNISZCZYĆ NASZE DZIECI

KIEDY?: 11.09.2012, od godz. 18:30 do 20:30

GDZIE?: Kraków, ZIELONE TARASY Resto - Bar - Gallery 
www.zielone-tarasy.eu   Biurowiec Herbewo, Al. Słowackiego 64

ORGANIZATOR:
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC - International Coalition to Protect the Polish Countryside
UWAGA! PROSIMY O POTWIERDZENIE UDZIAŁU.
KONTAKT:
tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl

INFORMACJE DODATKOWE:

Trzynaście lat temu Sofia Gatica urodziła córkę. Po 3 dniach przestały działać nerki dziecka. Sofia - będąca zwykłą robotnicą, matka trójki dzieci, postanowiła dowiedzieć się, co spowodowało śmierć jej dziecka. Zaczęła rozmawiać ze swoimi sąsiadami w sześciotysięcznej, otoczonej uprawami soi GM, robotniczej miejscowości w rejonie Ituzaingó w środkowej Argentynie, i odkryła, że problemy zdrowotne o niewyjaśnionych przyczynach występują wśród miejscowej społeczności na alarmującą skalę... Uprawy genetycznie zmodyfikowanej soi (GMO), którymi otoczone jest miasteczko Sofii pociągają za sobą dramatyczny wzrost użycia środków chemicznych, szczególnie środka chwastobójczego o nazwie Roundup, który stanowi poważne zagrożenie dla ludzkiego zdrowia i środowiska... W miasteczku Sofii zachorowalność na raka okazała się 41-krotnie wyższa od średniej w skali całego kraju. Na niezwykle szeroką skalę występowały również problemy neurologiczne, choroby układu oddechowego, poczęcia dzieci z wadami wrodzonymi i śmiertelność niemowląt.

Film pt. ARGENTYNA: SOJA GŁODU (Argentine, le soja de la faim)
reż. Marie-Monique Robin, Francja 2005, 23 minuty
Uprawa roślin modyfikowanych genetycznie (GMO) jest często przedstawiana jako najlepsza droga do zapewnienia światu bezpieczeństwa żywnościowego. Niepokazywany dotychczas w Polsce reportaż autorki słynnego „Świata według Monsanto” ujawnia negatywne społeczne i środowiskowe konsekwencje upraw genetycznie modyfikowanej soi w Argentynie.

WSPIERAJ DZIAŁANIA NA RZECZ POLSKI WOLNEJ OD GMO

==========================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl

WEŹ UDZIAŁ W WARSZTATACH W EKOCENTRUM ICPPC www.eko-cel.pl

niedziela, 2 września 2012

O patriotyzmie i „patriotyzmie” (felieton refleksyjny)




Jak co roku obchodzono kolejną rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Pod wszystkimi pomnikami i obeliskami upamiętniającymi żołnierzy Września pojawiły się wieńce, kwiaty i znicze. Niby wszystko w porządku, ale…

Na tablicy znajdującej się na obelisku na Plantach, upamiętniającej radzieckich i polskich żołnierzy, którzy polegli walcząc o tą ziemię ktoś zamalował czerwoną farbą słowo „radzieckim”. Oczywiście wiadomo, że był to jakiś „patriota” z  brakiem wiedzy historycznej, dla którego słowo patriotyzm kojarzy się tylko i wyłącznie z nienawiścią do komunizmu, Związku Radzieckiego, Rosjan i w ogóle wszystkiego, co odstaje od jego wąziutkiego zakresu pojmowania.

Uważam, że radzieckim żołnierzom należy się choćby ta minimalna odrobina szacunku. Przypominam, że oni przyszli tutaj nie z własnej woli – przyszli przekonani, że niosą nam wyzwolenie spod niemieckiej okupacji. A tak swoją drogą jakiż oni mieli wybór? Jaki na tej wojnie miało się wybór? Kim był jakiś Wania z Rostowa czy Władymyr z Kijowa? Kim byli ich koledzy gwałtem wyrwani ze swych domów i rzuceni pomiędzy młyńskie kamienie wojny, które ich mieliły bezlitośnie? Zwykli młodzi chłopcy, którzy chcieli żyć, kochać i być kochanymi. Ale stało się inaczej, ich życie oscylowało pomiędzy kulą od wroga a kulą od kogoś z batalionów zaporowych NKWD. Taki mieli wybór. I uważam, że są oni takimi samymi ofiarami tej wojny, jak Polacy i inne narody, które miały nieszczęście być w nią wciągnięte!

Chciałbym przypomnieć tylko tym wszystkim „patriotom”, że komunistom sprzedali nas ci, którzy w 1943 roku zdradzili polskie interesy w imię swoich własnych. Ci, którzy najprawdopodobniej rękami polskich zdrajców zabili gen. Władysława Sikorskiego i jego najbliższych współpracowników. Ci, którzy zlekceważyli raporty o holokauście sporządzone m.in. przez rtm. Pileckiego. Ci, którzy oddali Polskę poza plecami i ponad głowami Polaków w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. To był prawdziwy festiwal zdrady, o którym teraz się zapomina w imię poprawności politycznej i wierności sojuszniczej. Nie chcę być złośliwy, ale jak ona wygląda, to wszyscy wiemy – wyszliśmy na tym jak Zabłocki na mydle.  Churchill i Roosevelt, a potem Truman, zawarli pakt na mocy którego Polska weszła w radziecką strefę wpływów w Europie i nie mieli żadnych skrupułów z tego powodu, bo staliśmy się pionkiem na szachownicy właśnie w tym przeklętym dla nas 1943 roku. Opamiętali się dopiero wtedy, kiedy zorientowali się, że Polacy i Polska mogą być użyteczni jako mięso armatnie w okopach Zimnej Wojny i polskimi rękami rozsadzono RWPG i Układ Warszawski niejako od środka. Dało nam to wolność, ale samą wolnością człowiek się nie naje…


A tak już niejako à propos, to co zawodowi „patrioci” „chorzy na Polskę”, walczący o poprawność polityczną, powiedzą na wymalowane swastyki i jakieś antysemickie napisy? Wszak pochwalanie hitleryzmu i antysemityzm są w tym kraju karalne, więc czemu te napisy wciąż straszą na naszych murach?

Tak, polscy „patrioci” – walczycie z pomnikami, napisami i z historią, którą chcecie zakłamać. A może byście zaczęli walczyć z tymi, którzy tą Polskę rozkradają i wyprzedają kawałek po kawałku za bezcen, za psie pieniądze? Może byście się wzięli za aferałów, którzy z oszustwa zrobili sobie sposób na życie? Może byście się wzięli za raka polskiej i międzynarodowej mafii, który toczy nasze społeczeństwo od 1989 roku? Bo najgorsze, co spotkało nasze społeczeństwo zaczęło się właśnie wtedy. Dam przykład – przestępczość zorganizowana i mafia. Służąc na granicy widziałem rzeczy straszne, o których mogłem tylko zameldować przełożonym – przemyt, narkotyki, handel kobietami, nielegalna imigracja, miliony dolarów, funtów, marek i innych walorów wymycanych z Polski do innych krajów. Całe walizki pieniędzy wywozono z Polski w zamian za tani, ale gówniany towar, który rozłożył nasze zakłady produkujące towary droższe, ale lepsze i o większej trwałości. I zero reakcji ze strony władz złożonych w głównej mierze z ówczesnej Unii Wolności. A i owszem – rządy te patrzyły na to przez palce, a nasze meldunki, memoranda, monity lądowały w koszu. W 1994 roku odszedłem ze służby w Straży Granicznej, bo miałem już tego dosyć.  

Dajcie więc spokój umarłym, im się należy wieczny odpoczynek – chyba jeszcze pamiętacie słowa Jezusa o pojednaniu i wybaczaniu? Zamiast walczyć z pomnikami przeszłości ratujcie ten kraj, który jest w ciężkich opałach, bo nieodpowiedzialne męty, pazerne szumowiny i najgorsza swołocz o podejrzanej proweniencji zrobiły z niego dojną krowę: z niego i z jego obywateli też. Przypomnieć wam? – są nierozliczone do dziś dnia afery Art. B, Telegrafu, Żelaza, Stella Maris, czy teraz Amber Goldu – że wspomnę te najgłośniejsze. Tym się wreszcie zajmijcie polscy patrioci, patrzcie na ręce złodziejskiej swołoczy, która dorwała się do żłobu i koryta i żre z nich bez opamiętania. Tym się wreszcie zajmijcie, skoro tak bardzo leży wam na sercu dobro Polski. Ale żeby walczyć z tymi zagrożeniami, trzeba być jeszcze bardziej mądrym, jeszcze bardziej przebiegłym i chytrym od tych, z którymi walczymy. Trzeba nam bezwzględności i konsekwencji, uporu i wytrwałości. Z pomnikami i napisami łatwo się walczy – z hienami i rekinami rynkowymi tak łatwo nie pójdzie.

Bo Polska ginie grabiona i rozkradana od 23 lat, a wy się bawicie w jakąś idiotyczną konspirę, która nawet nie irytuje tylko budzi uśmieszek politowania. Nie muszę chyba przypominać, że dzięki rządom po 1989 roku, Polska stała się jeszcze słabsza, niż w 1939 roku, i że trwa jej kolejny rozbiór prowadzony nie przez siły wojskowe państw zaborczych, ale przez ponadnarodowe i międzynarodowe korporacje, kartele, trusty i  koncerny pozostające na usługach innych państw.

Czy właśnie tego chcieliśmy?

sobota, 1 września 2012

Nareszcie deszcz!



 Po kilku wściekle suchych i słonecznych dniach, w dniu wczorajszym pogoda zaczęła się zmieniać, co pokazuję na fotkach.




Napłynęły ciemne chmury z zachodu i pochłodniało – temperatura spadła do +14,5°C. Przede wszystkim spadło ciśnienie do poziomu 1000 hPa, ale teraz znów idzie w górę. Z pochmurnego nieba – oczywiście znów minęło mnie coś ciekawego – zjawisko Blue Moon na które się napaliłem – spadło zaledwie 0,5 l/m2/12h. Tyle co leniwy ksiądz pokropiłby kropidłem.




Aktualnie mamy zachmurzenie całkowite, temperaturę +18,2°C i ciśnienie na poziomie 1013 hPa, a z mrocznego nieba od czasu do czasu mży. Niestety, to za mało, żeby zaktywizować grzybnię... Może Pani Aura się ulituje i jednak pokropi więcej?