czwartek, 28 lutego 2013

Pogodowe podsumowanie zimy 2012/2013




Ta zima zapowiadała się lekko i z początku rzeczywiście lekka była. Wszystkie prognozy wzięły w łeb i już myśleliśmy, że już nic ciekawego się nie zdarzy, ale – na szczęście – byliśmy w błędzie.

GRUDZIEŃ – pierwsze dwie dekady były stosunkowo chłodne i nieco śnieżne, III dekada była jak w latach 70. XX wieku – ciepła i bezdeszczowa. Najniższą temperaturę odnotowano w dniu 9.XII było -17°C, zaś najwyższą +7°C w dniu 27.XII! Jeżeli idzie o opady, to w grudniu odnotowaliśmy ich zaledwie 29,36 l/m² - przede wszystkim w postaci śniegu, który posypywał w I połowie miesiąca. Wiatr halny wiał w dniach 14-16 i 29-31.XII. Słabe nasłonecznienie – współczynnik insolacji wynosił 0,39. W tym miesiącu nie odnotowano nagłych skoków ciśnienia atmosferycznego. Niestety – w grudniu w Polsce zamarzło ogółem ponad 50 osób, z tego 3 w naszym powiecie…

STYCZEŃ – nowy rok i nowy miesiąc powitał nas jaskrawym słońcem i wiatrem halnym. Niestety – był to pierwszy i ostatni ładny dzień w styczniu 2013 roku. Wbrew przepowiedniom bożonarodzeniowym – styczeń był wyjątkowo pochmurny i nieprzyjemny. Przez niemal wszystkie dni występowała biała ciemność: chmury, śnieg i mgła. Insolacja wynosiła zaledwie 0,21! Na szczęście temperatura nie była czymś uciążliwym – minimalna wyniosła jedynie -12,5°C w dniu 8.I, zaś maksymalna +8°C w Nowy Rok przy wietrze halnym. Opady śniegu były właściwie przez cały czas i ich suma wyniosła 69,26 l/m². Mglistych dni było za to aż 15! Maksymalna grubość pokrywy śnieżnej wyniosła 25-35 cm. Nie stwierdzono gwałtownych skoków ciśnienia atmosferycznego i nie było jakichś gwałtownych wichur i śnieżyc, które tak dawały się we znaki w USA i Europie, jednakże przez kilka najzimniejszych dni odnotowano wiatry z kierunku północnego i północno-wschodniego – z uchylonych drzwi syberyjskiej zamrażarki… Krótko mówiąc – przepowiednia borowikowa sprawdziła się co do joty!

21.XII świat się nie skończył i niektórzy katastrofiści przeżyli przykry zawód. Jeszcze raz natura pokazała nawiedzonym matołkom wieszczącym koniec świata i Armagedon, gdzie ich miejsce…



LUTY – wbrew przepowiedniom, ten miesiąc też był wyjątkowo mglisty i pochmurny, ale – wbrew obawom – wcale nie tak okrutny, jak mówi jego nazwa. Temperatura minimalna -7,7°C miała miejsce w dniu 12.II, zaś maksymalna +10,1°C w dniu 24.II! Popadało też zdrowo śniegiem, i w tym roku dzieci nie mogły się uskarżać na jego brak – łącznie opadów było 44,31 l/m² w postaci śniegu, którego największy opad odnotowano w dniach 6 i 7.II. Jak w styczniu, tak i w lutym mieliśmy 15 mglistych dni „białej ciemności”, a insolacja wyniosła też 0,21. Jeżeli idzie o wiatry, to w lutym była przewaga wiatrów zachodnich i północno-zachodnich, które przynosiły opady śniegu, zamiecie i zawieje śnieżne. I znów – Jordanów i Jordanowszczyzna wyszły z tego obronną ręką. Cień opadowy i aerodynamiczny Pasma Babiogórskiego daje znać o sobie i możemy się tylko cieszyć, że mieszkamy tutaj i teraz…

Co do zmian ciśnienia atmosferycznego, to III dekada miesiąca obfitowała w ostre „jazdy” barometrów w górę i dół – co związane było w paradami głębokich niżów atlantyckich nad Bałtykiem. Cierpieli jak zwykle sercowcy i reumatycy.

No i mieliśmy znowu emocje związane z bliskim przejściem asteroidu oznaczonego jako 2012 DA14, która w dniu 15.II przeleciała w odległości zaledwie 26.000 km od naszej planety. Poza nią ludzie emocjonowali się deszczem meteorytów nad Czelabińskiem, i mniejszymi meteorami obserwowanymi nad Kubą i Kalifornią. Po raz pierwszy właściwie wszyscy ludzie zobaczyli na własne oczy – przy pomocy TV – jak niebezpieczne mogą być materialne siły Wszechświata i nie ma na Ziemi miejsce bezpiecznego przed kosmicznym obstrzałem, który może się zdarzyć w każdej chwili!

środa, 27 lutego 2013

Ach, te dni przedwiosenne!



video

Jeszcze jest zimno, jeszcze ranki są mroźne, ale przecież już zwierzęta wyczuwają ruch w Przyrodzie. Miałczą koty, gwiżdżą kosy. Już słońce jest wyżej, noce krótsze i dnie dłuższe. Temperatura całodobowa jest już przez zero albo nawet nieco ponad zero. Ciśnienie stałe – 1017 hPa, a zza chmur wreszcie dzisiaj wyszło słońce! Tego ostatniego wciąż jest bardzo, ale to bardzo mało.

A oto seria filmików z Jordanowa i Toporzyska:

video
video
video
video
video
video

poniedziałek, 25 lutego 2013

Czyżby zaranie wiosny?




Dzisiaj wyszło wreszcie słońce na parę minut, ale aż się człowiekowi chce żyć. Przede wszystkim poszła w górę temperatura – teraz jest +9oC i ciśnienie też poszło w górę – 1011 hPa. Wystarczyły dwa cieplejsze dni – z całodobową temperaturą powyżej zera, by w ogrodzie spod ziemi wyskoczyły pierwsze krokusy i hiacynty.







No i koty zachowują się całkiem po wiosennemu – przykład kot naszej sąsiadki – Pan Rubens, który tuli się do każdego patyka. W każdym razie mam nadzieję, że wszystko pójdzie powoli ku wiośnie! – bo mam już dosyć zimy i większość moich znajomych też. A zatem – BYLE DO WIOSNY!  











niedziela, 24 lutego 2013

Nareszcie cieplej!




Ależ ta zima się wlecze…! Po tylu ciemnych dniach każdy słoneczny promień jest mile widzianą odmianą. Obliczyłem współczynnik insolacji dla stycznia – wynosił on jedynie 0,21! Tylko! Jeżeli idzie o luty, to będzie mniej więcej tak samo.


Ale wiosna się zbliża. Powoli, po troszku, małymi kroczkami, ale zbliża się. Ciśnienie zmienia się – co chwilę niż i nieco płytszy niż. Zgniłe i jedne i drugie. Dzisiaj wykonałem pomiar ilości wody ze spadłego śniegu – od 19.II spadło 5,2 l/m2.


Za to temperatura idzie do góry – jeszcze dwa dni temu było -6,7oC nocą i sypało – te zdjęcia wykonałem właśnie w Toporzysku, a dzisiaj u nas było +10,7oC, zaś Pan Bednarz sygnalizował aż +11oC! Tylko słoneczka mało…
Czyżby zima się wreszcie przełamała?


środa, 20 lutego 2013

Czy to już ostatnia śnieżyca?





Jeszcze wczoraj wieczór wyglądał na taki z końcówki zimy. Ale przeczyło temu spadające ciśnienie w tempie 1 hPa/h, co nie wróżyło niczego dobrego i pomimo świecącego Księżyca i gwiazd spodziewaliśmy się czegoś niezbyt przyjemnego, bo wiał lekki halny z kierunku SW. A po takim wietrze zawsze należy się spodziewać czegoś paskudnego. Takoż i rankiem stwierdziłem, że spadło 1-2 cm śniegu, a ciśnienie zaczęło iść w szybkim tempie w górę. Temperatura w nocy spadła do -2,4oC, więc nie było źle. Jak dotąd, to suma opadów wyniosła zaledwie 3,64 l/m2/12 dni.





Do godziny 10:15, kiedy to znów nad Beskidami zrobiła się biała ciemność, wiatr wykręcił się na NW, a na ziemię runęły miliardy dużych płatków śniegu, a od 11:00 sypie ciągle już normalny śnieg. Przypomniała mi się sławetna Zima Tysiąclecia z przełomu 1978/79, kiedy to Polska została zasypana śniegiem na 2 metry, a z Jordanowa do Kętrzyna jechałem 3 dni, i tak byłem jednym z pierwszych, którzy wtedy dojechali do CS WOP. Nie mieliśmy przez dwa tygodnie normalnych zajęć, bo odkopywaliśmy nasz obiekt spod zasp, a bandy przy drogach sięgały do 3-4 metrów! To były zimy!

video
video
video

Synoptycy uspokajają, że to są ostatnie podrygi zimy, i w marcu temperatury dzienne będą sięgały już do +10oC i byle tylko nie było jakiejś powodzi roztopowej…  

sobota, 16 lutego 2013

Śnieg, mgła i UFO




Po jednym ładnym dniu, w którym temperatura w południe podskoczyła do niemal +4°C, znów mamy obrzydliwą mgłę, zachmurzenie całkowite i opady śniegu. Wilgotność powietrza utrzymuje się na poziomie 86%, zaś ciśnienie – 1011 hPa i waha się w granicach ±2 hPa. Na polu mamy zimno, ponuro i wilgotno. Łamie w stawach, bolą głowy… Grube chmury zapewniają dyskomfortowy deficyt promieni słonecznych.






A jednak mimo tego, że nie udało się nam zaobserwować bliskiego przelotu asteroidy 2012 DA14, który nastąpił w odległości zaledwie 26.000 km od Ziemi, to mamy atrakcję w postaci obserwacji UFO nad Bystrą Podhalańską. A to było tak: miał on kształt czerwono świecącej kropki poruszającej się powoli nad tą miejscowością. A oto metryczka tego zdarzenia:

TYP INCYDENTU: NL/RV
MIEJSCE: Bystra Podhalańska – 49°39’30” N – 019°47’14” E
DATA: 14.II.2013
CZAS: 17:36 – 17:37 CET
CZAS TRWANIA: ok. 2 minut
ILOŚĆ OBIEKTÓW: 1
ŚWIADKOWIE: 1
ZDJĘCIA: wykonano dwa zdjęcia aparatem fotograficznym telefonu komórkowego Motorola 3,2 Mpix.

PRAWDOPODOBNE WYJAŚNIENIE: balon-lampion




Warunki pogodowe były następujące:

TEMPERATURA POWIETRZA: -1°C
WILGOTNOŚĆ POWIETRZA: 80%
WIATR: bezwietrznie
CIŚNIENIE ATMOSFERYCZNE: 960 (1013) hPa
ZACHMURZENIE: 1,0
WIDZIALNOŚĆ: dobra, podstawa chmur wynosiła ok. 800 m n.p.m.

NOL miał kształt świecącego na czerwono punktu poruszającego się bardzo powoli na tle chmur pokrywających stoki i wierzchołek góry Cupel (887 m n.p.m.), a znajdujących się na północ od wsi Bystra Podhalańska. Szacowana wysokość lotu tego NOL-a wynosiła ok. 200 m, znajdował się on poniżej podstawy chmur, która wynosiła ok. 800 m n.p.m. Początkowo sądziłem, że jest to światło jakiegoś domu znajdującego się na stoku góry, ale na stoku tych gór nie ma żadnych osiedli poza przysiółkami Migasy i Staszkowa. UFO znikł naraz – jakby zgasł – po ok. 2 minutach od początku obserwacji.

Istnieje możliwe wyjaśnienie alternatywne, które zakłada, że był to czerwony balon-lampion wypuszczone we wsi Bystra Podhalańska w dniu Świętego Walentego przez jakichś imprezowiczów z tej miejscowości. Nie sądzę także, by obiekt ten miał cokolwiek wspólnego z wydarzeniami z dnia dzisiejszego w Rosji (spektakularny spadek meteorytu w Czelabińsku o czym szerzej na stronie WWW.wszechocean.blogspot.com) i przelotem asteroidy 2012 DA14.




Tęsknimy za słońcem!...  

wtorek, 12 lutego 2013

Słowo o Ignacym Ligaszewskim


Grób Ignacego Ligaszewskiego na jordanowskim cmentarzu komunalnym

Wiktoria Leśniakiewicz

Jubileuszowa 150. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego sprzyja kolejnym wspomnieniom, refleksjom nie kończącym się sporom i jak przy każdej tego rodzaju okazji padają, bo paść muszą pytania:
- czy było potrzebne?
- czy mieliśmy jakiekolwiek szanse?
- co nam, jako narodowi, ono dało?
- po co nam to było?

To są tematy na niekończące się „nocne Polaków rozmowy”. I daj Boże ich jak najdłużej, bo w obecnej rzeczywistości, prowadzonej polityce, codziennym zabieganiu – jednych za chlebem, drugich za karierą; z trzeciej zaś strony liberalne młodzieży chowanie sprzyja zapomnieniu, zobojętnieniu i w ogólnym rozrachunku wynarodowieniem.

Może dobrze choćby przy okrągłych rocznicach wspomnieć uczestników tego zrywu, przywołać ów trudny, bolesny czas. O tym powstaniu mówi się, że było ono:
- najdłużej trwającym, bo od 22.I.1863 do grudnia 1864 roku;
- kolejnym powstaniem straconych szans;
- pełne nieporozumień i rywalizacji;
- bez jedności działania
To prawda, ale mówimy także o tym, że:
- patriotyzmu Polakom nigdy nie brakowało;
- jako naród potrafimy zjednoczyć się i dla Ojczyzny jesteśmy zdolni do największych poświęceń
- jesteśmy wolni duchem i o tę wolność potrafimy walczyć;
- to Powstanie wydało wielu bohaterów, świętych i błogosławionych, brali w nim udział ramię w ramię: szlachta, mieszczanie, chłopi i duchowieństwo niższego szczebla; Polacy, Litwini, Białorusini, Ukraińcy, Węgrzy i Włosi;
- ich walka odbiła się szerokim echem w całej Europie.

Europa znowu usłyszała o tych, którzy nigdy nie pogodzili się z utratą niepodległości, o dumnych, niepokornych, miłujących wolność i pokój Polakach.

O tych, którzy nawet w obliczu klęski na zgliszczach rozpoczynali pracę u podstaw: praca, nauka i patriotyczne wychowanie.


Czy nasza ziemia wydała romantyka i pozytywistę tamtych czasów? Pewno niejednego – ale chciałam przywołać tutaj postać Pana Ignacego Ligaszewskiego (26.VII.1835 – 23.X.1888), który jako młody człowiek przedarł się przez zieloną granicę czyli kordon, i dołączył do powstańczych szeregów. Po upadku Powstania i rozwiązaniu jego oddziału powstańczego, powrócił do Jordanowa i jak wielu innych zamienił powstańczą dwururkę na pióro. Wyjednał u władz zaborczych pozwolenie na założenie szkoły i został jej pierwszym kierownikiem.

W jakim duchu była wychowywana młodzież świadczy fakt, że rozwijały się towarzystwa patriotyczno-paramilitarne oraz te zrzeszające młodzież w kościołach.

Bóg, Honor, Ojczyzna – temu hołdowali młodzi wychowankowie powstańca-nauczyciela. Tą ideę przekazywali dzieciom i wnukom, którzy rozwijali i upiększali nasze miasto, a gdy Ojczyzna była potrzebie, walczyli o nią na frontach I i II Wojny Światowej. Świadczą o tym pomniki, groby, tablice pamiątkowe i Krzyż Grunwaldu przyznany naszemu miastu. Patriotyzmu nie uczy się jednego pokolenia, to proces ponadczasowy. Dlatego też proponuję, by Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej przybrało imię Ignacego Ligaszewskiego. Naszego lokalnego bohatera – powstańca, syna naszej ziemi. Po co? - po to, aby dzieci i młodzież prowadzone na nasz jordanowski cmentarz przez rodziców, a potem przez nauczycieli odbierały tutaj, przy Jego grobie pierwsze lekcje patriotyzmu. Nie ma przyszłości bez przeszłości, to ona jest nośnikiem pamięci na przyszłe pokolenia. Jeżeli nie chcemy się rozpłynąć, rozmyć, w tzw. „Zjednoczonej Europie” jako naród – musimy o tym pamiętać. Tylko tak, i aż tak, możemy spłacić dług wdzięczności minionym pokoleniom. 
   

niedziela, 10 lutego 2013

I znowu zima!


Most na Skawie w Juszczynie

No i zima wróciła. Przez cały dzień temperatura utrzymuje się poniżej zera. W nocy spada do -5oC, w dzień mieliśmy niewiele więcej -2,5oC. No i zaczyna znowu padać śnieg. Na razie spadło ok. 2 cm/24h. Ciśnienie jest ustabilizowane na poziomie 1006 hPa.


Maków Podhalański

A my pojeździliśmy sobie po powiecie. I w Makowie Podhalańskim i w Suchej Beskidzkiej zima jest równie piękna, jak u nas… Wszędzie mamy masy śniegu zalegające na drzewach i ulicach. I na szczęście – kierowcy nie ryzykują wypadków na śliskich jezdniach!






Sucha Beskidzka


Ale najładniejszą rzeczą, jaką zawsze podziwiam na tej trasie są dwa nowiutkie mosty na DK 28 w Suchej i Makowie. Podoba mi się ich lekka, przestrzenna konstrukcja – jakże inna od pudełkowo-kratownicowych mostów kolejowych na linii Kraków – Zakopane. No, ale te mosty były budowane jeszcze „za Austryi” i od 23 lat w ogóle nie konserwowane. Wygląda na to, że ktoś chce, by zniszczały i potem można by je było opchnąć „za złotego”, albo żeby korozja je zżarła – a że przy okazji ktoś straci życie, to już nikogo nie obchodzi, a jak dojdzie do katastrofy, to ktoś zrobi sobie z niej kolejna sprawę polityczną…  




I jeszcze dwa wieczorne ujęcia filmowe z Jordanowa - Mąkacza:

video
video