czwartek, 30 maja 2013

Idą już kozaki!

To zdjęcie przesłał mi Pan Bednarz dwa dni temu - przedstawia on dwa duże koźlarze znalezione przez jego znajomego w lasach w okolicach Rabki Zdroju. Jak widać, są one okazałe i zdrowe - i jak widać, majowe chłody niewiele im zaszkodziły!

poniedziałek, 27 maja 2013

Lodowaty maj

Kiedy skończą się te zimne deszcze...?

Czegoś takiego dawno nie było – nie pamiętam tak zimnego maja! Wszystkiemu winien jest balet niżów nad Europą, który trwa już od tygodnia! Temperatury nocne trzymają się +5°C, dzienne – niewiele więcej. Ciśnienie wciąż niskie – w granicach 1000 hPa.



W Tatrach spadł śnieg – to akurat nie zdumiewa, bo takie są właśnie wysokie góry. Nie ma niemal zupełnie śniegu na Babiej Górze, co ułatwiło akcję ratowniczą na jej północnym stoku, gdzie rozbił się mały samolot w ubiegłym tygodniu.



Śniegi za to spadły w północnej Hiszpanii, środkowych landach Niemiec i we Włoszech, a dokładniej w Abruzzach. Tego się tam nie spodziewano – opady śniegu wynosiły tam nawet 10 cm/24 h! W ogóle maj tego roku jest dziwny: najpierw pogoda jak w lecie z upałami do +30°C i gwałtownymi burzami, potem powrót do pogody typowej dla środkowego kwietnia, a teraz pod koniec miesiąca zapowiadane jest znów ocieplenie i to gwałtowne.



Mamy kolejny przykład na EGO, którego – jak twierdzą upierdliwie sprzedajni politycy i tzw. „naukowcy” na usługach wielkiego biznesu – nie było i nie ma. Przegrzana atmosfera zachowuje się coraz bardziej nieobliczalnie – co widzieliśmy właśnie w Oklahoma City i Moore, a także na Mazowszu, gdzie gwałtowne wiatry zdemolowało parę miejscowości. Ale będzie jeszcze gorzej, wbrew chciejstwu zachłannych półmózgów i ich podnóżków, bo EGO nie zna ani granic, ani kordonów. 



sobota, 25 maja 2013

Katastrofa lotnicza na Babiej Górze!


W dniu przedwczorajszym wydarzyła się kolejna – czwarta już z kolei katastrofa lotnicza w rejonie Babiej Góry, tym razem na Diablaku – jej najwyższym wierzchołku! – liczącym 1725 m.

Katastrofa miała miejsce ok. 1500 m n.p.m. Awionetka Piper 34 wystartowała z Poznania o g. 06:30 lecąc w kierunku Bratysławy, gdzie ETA na g. 08:11. Podróżowało w niej pilot i dwóch pasażerów. Zginęli wszyscy. Poszukiwania maszyny zaczęły się o godzinie 08:30. Pogoda na Babiej Górze i w okolicy była paskudna – niski pułap chmur, deszcz, niska temperatura jak na maj…

Wrak znaleziono około godziny 13:00 w rejonie Szerokiego Żlebu przy żółtym szlaku na Akademickiej Perci. Według ratowników BG GOPR, samolot literalnie wbił się w stok góry i impakt stał się przyczyna pożaru, który strawił wrak i ludzi. Podobnie jak nieszczęsny AN-24 w dniu 2 kwietnia 1969 roku… Także i w tamtym wypadku pogoda była fatalna, co mogło być przyczyna katastrofy.


Zob. także - http://grzybypl.blogspot.com/2013/04/44-lata-temu-na-policy.html oraz http://grzybypl.blogspot.com/2011/08/tatry-nieznane-spotkanie-autorskie-w.html 

piątek, 24 maja 2013

ZAPRASZAMY DO MOK!

Zapraszamy dzisiaj o godzinie 18:00 do Galerii Pod Basztą na prelekcję na temat Wyspy Wielkanocnej i jej zdumiewającej historii!

środa, 22 maja 2013

Burzliwy maj!





Pogoda szaleje. Raz mamy duszące upały podchodzące pod +30°C, raz niemal przymrozki. Od kilku dni męczą nas burze, które od czasu do czasu porykują na horyzontach, a bardzo rzadko poleją nam deszczem. Dlatego też ze zgrozą oglądamy i słuchamy wieści z Mazowsza czy Pomorza, gdzie szaleją nawałnice i gradobicia. Jeszcze większą zgrozę budzą w nas pokazywane przez wszystkie telewizje świata obrazki z Oklahoma City i Moore, gdzie straszliwe tornado o prędkości wiatru ponad 330 km/h zrujnowało setki domów pozbawiając tysiące ludzi dachu nad głową, nie mówiąc już o zabitych i rannych, których jeszcze nie można się doliczyć…







W dniu wczorajszym przez nasz powiat przeszła straszna burza z piorunami i gradem. W Zawoi, Skawicy i Makowie Podhalańskim od spadłego z nieba lodu było biało na polach, a temperatura powietrza spadła do zaledwie +3°C! U nas do +12,1°C, a potem znów wzrosła do +19°C późnym popołudniem. Poza tym u nas spadło zaledwie 6,24 mm deszczu. Ciśnienie wciąż niskie, na poziomie 1001 hPa. Zaprawdę jesteśmy na pewno chronieni przez Matkę Boską Panią Jordanowską od Trudnego Zawierzenia, która nie dopuszcza do takiej masakry, jak gdzieś indziej. Na zdjęciach widać jak przemieszczały się i przekształcały formacje ciężkich burzowo-deszczowych chmur…







A najgorsze jest to, że tak będzie do końca miesiąca i może w czerwcu się uspokoi na tyle, by ludzie mieli jakieś normalne (w miarę) urlopy. Niestety – prognozy wakacyjne wskazują na przeciętne, przekropne lato, za to prognozują długą i ciepłą jesień i piękne babie lato. Mam nadzieję, ze przełoży się to na bogate zbiory grzybów…! 






niedziela, 19 maja 2013

Borowiki! Borowiki!!!



Wspaniała słoneczna niedziela. Pogoda wyżowa i ciepła – jak w lecie. Rano +12,7°C, wedle południa +26,7°C, ciśnienie 1003 hPa, wilgotność powietrza – zaledwie 28%! No i wiatr z południa – coś jak halny, ciepły i suchy.








Idziemy naszą starą trasą spacerową – na Bystrzański Dział, a potem za GSB do Majerzowego Lasu i na Końskie Ugory. Tameczne lasy wyglądają okropnie: co ładniejsze drzewa wycięto, gałęzie pozostawiono na żer dla korników i innego hmyzu… Tylko tyle z tego będzie pożytku, bo wda się w to opieńka i będzie co zbierać jesienią. Na szczęście są działki leśne, gdzie nasadza się kolejne generacje drzew.




Idziemy dalej. Na miejscu smardzowym nie ma nic, poza lepiężnikami, które już urosły tak, że nawet gdyby coś było, to i tak by nie urosło. Na miejscu piestrzenicowym – puchy. Jak to mawiają na Białorusi – „wiju witry, wiju bujny, aż derewia hnutsja…” Zmieniamy kierunek i idziemy brzegiem lasu. I naraz wydajemy okrzyk radości: pośrodku drogi, bezczelnie rośnie sobie w trawie pierwszy w tym sezonie pociec – grzybów ociec! Fotografuję go i zostawiam na rozsiew. Wysyłam SMS-y do wszystkich znajomych grzybiarzy.





Idziemy dalej. Teraz już ostrożnie, czujnie rozglądając się dookoła. Majowy las pachnie sosnami, kwiatami i aż drży od głosów ptasich. Jest ciepło, jak w lipcu i słonecznie jak w Egipcie… - nawet niebo ma kolor lazuru! Idziemy duktem, kiedy Ania wydaje okrzyk i wskazuje na pobocze. Podbiegamy i zastygamy w zdumieniu – na poboczu drogi rosną sobie dwa prześliczne, choć trochę pogryzione prawdziweczki!  Pierwsze w tym roku na naszym terenie! Tym razem obfotografowałem je starannie, a Ania łapie je i umieszcza w podołku. Robię zdjęcie i rozsyłam MMS-em do znajomych.





Wracamy do domu zadowoleni z wypadu na niedzielny obiad. Gdybyż jeszcze trochę popadało, to byłoby cudownie, no i zapewne sypnęłoby grzybami… Zapowiadają burze, więc może popada, jak skończy dmuchać halnym. Byle tylko nie tak, jak w północnej Hiszpanii, gdzie leży pół metra śniegu!






A zatem: 
SEZON GRZYBOWY 2013 ROKU UWAŻAMY ZA OTWARTY! 

video
video video
video
video
video
video

wtorek, 14 maja 2013

Przejaśnia się niebo…




No i właściwie mamy po Zimnych Ogrodnikach. Na Pankracego temperatura spadła w nocy do +10,7°C, a w dzień nie podniosła się ponad +11,5°C. Niebo zaniosło się burymi chmurami i spadła deszczowa mżawka czy mżawkowy deszcz… - napadało 7,28 mm tego… czegoś.






Serwacy powitał nas jeszcze chłodniej, bo temperatura nocna spadła do +8,5°C, a dzienna do +11,4°C, no i znów siąpiło – spadło 5,2 l/m²/24 h.



Bonifacy był jeszcze zimniejszy, bo w nocy było już tylko +8,1°C. Ciśnienie cały czas trzymało się na poziomie 1003-1005 hPa. Ale paskudne chmurzyska zaczynają cienieć i podnosić, a w oknach pomiędzy nimi widać błękitne niebo i złociste słońce. I temperatura idzie do góry. Mam nadzieję, że Zośka już nie będzie taka zimna, bo przejaśnia się niebo.





Majowy opad pyłków trwa – jak widać na zdjęciach, tym wszystkim oddychamy i stąd właśnie biorą się alergie wziewne i skórne. Przyspieszona wiosna daje nam popalić. Na szczęście takie przyspieszone pylenie szybciej się skończy. No i deszcze oczyściły nieco powietrze.





No i grzyby. Właśnie wczoraj Pan Bednarz doniósł o pierwszych poćcach, które pojawiły się w naszych lasach. Nie mogąc pójść w las, poszedłem zobaczyć i sfocić nowe ucha bzowe, które wyrosły po deszczach na jordanowskich klonach jesionolistnych. Mam nadzieję, że będę miał czas na wypad w las na pierwsze pociece?