sobota, 29 marca 2014

Za smardzówkami!


Zachęcony mnogimi relacjami o wiosennych grzybach wybrałem się wczoraj w nasze lasy. Najsampierw udałem się na nasze smardzowisko u potoku Strącze. Na razie nie pokazał się ani jeden smardz, czemu zresztą nie ma się czemu specjalnie dziwić – ostatnie noce były mroźne i pogodne, i temperatura spadła do -2,0 i -1,8°C, a to nie sprzyja grzybom. Na szczęście od wczoraj zrobiło się cieplej i temperatura nocna podskoczyła do +4,6°C, a dzienna osiągnęła +11,8°C przy wciąż wzrastającym ciśnieniu atmosferycznym, które dziś osiągnęło 1011 hPa i wzrastającym nasłonecznieniu. Ostatnie opady sprzyjają rozwojowi wegetacji, tym niemniej wciąż utrzymują się na polach całe połacie wyschłej trawy grożącej pożarami…



Jako się rzekło – smardzówek nie było, smardzów też nie, podobnie jak piestrzenic. Trzeba będzie na nie poczekać do II połowy kwietnia.



Jak na razie, to ta wiosna jest bardzo sucha, ze względu na brak pokrywy śnieżnej, i zagrożenie suszą a w konsekwencji pożarami – szczególnie wzniecanymi przez półmózgów – jest w dalszym ciągu wysokie. Nasza OSP znowu interweniowała już kilkanaście razy. Jakże trudno dociera do tych tępych, prymitywnych mózgownic Polaków, że wypalanie traw degraduje ziemię, a nie ją wzbogaca! – o niebezpieczeństwie zapalenia się zabudowań czy lasów już nie wspominając, bo to oczywiste! Głupota, niestety, jest bezbolesna…



A dzisiaj mimo wysokiego ciśnienia na nasze miasto zeszła gęsta mgła, w której widzialność wynosi do 20 m. Na szczęście działa ona jak najlepszy hamulec na gorącokrwistych i pustogłowych kierowców lubiących szarżować na drogach. I byle tak dalej. 



piątek, 28 marca 2014

Pilnuj się!



Opowiadał kiedyś Żyd stary
Który przetrwał obóz zagłady
Gdzie wielu padło pracując
Swego zdrowia nie pilnując.

Podpowiadali mu koledzy
Będący z nim razem w niewoli
By odpoczywał kiedy się da
To jego organizm niewolę przetrwa.

Na ręce nu numer wytatuowano
W książce obozowej go zarejestrowano
Praca, głód, może już się nie obudzi
Miał być zamęczony przez „nadludzi”.

I pracował ciężko od samego rana
Lecz też odpoczywał, gdy nie było SS-mana
Wychodził rano, co dzień tak się działo
A on wciąż wracał, a wielu nie wracało

Pracował, odpoczywał i wracał
Nie dał się zamęczyć
Dawał organizmowi wytchnienie
Przez to jeszcze żyje, ale zna cierpienie

Dzisiaj wiele zakładów pracy
Można nazwać obozami
Dzisiaj nie ma SS-manów
Zastąpiono ich kamerami.

Każdy z nas ma też
Numery nadane
Chociaż nie są jeszcze
Nigdzie wytatuowane

Dwa lata do emerytury
Przy maszynie pracuje
A nad nim kamera
Co go obserwuje

Z głośnika głos woła
„Pracujesz za wolno
Popraw się, bo cię pogonimy
I innym już czekającym zastąpimy!”

Choć uczciwie pracuje
Normy wykonuje
To wciąż jest obserwowany
Poganiany, zastraszany

Ile ten organizm
Wytrzyma tej tortury
Może właśnie o to chodzi
By nie dotrwał do emerytury.

Przecież nie ma okupanta
Wolną Polskę mamy
I tych, co na to pozwalają
Sami wybieramy

Więc się zastanówmy
Kogo wybieramy
I w czyje to ręce
Swój los powierzamy

Nie wybieraj tych, co idą
Po zaszczyty i „kasę” dla siebie
Lecz wybierz tych, co chcą służyć Polsce
I pracować dla Ciebie.

Aby się nie okazało,
Że Polska sprzedana
A nam pozostało
Żyć na kolanach.

Byśmy się nie zmienili
Z dumnych Polskich pracowników
Będąc na postronku u obcych
Czyli niewolników.

Naprawimy Polskę
Wszystko nam się uda
Bo w Polsce nam króluje
Ta, co czyni cuda!


Franciszek Macias

czwartek, 27 marca 2014

PERSPEKTYWA



Osiem godzin pracowałeś
Miałeś czas dla swej rodziny
Teraz dwanaście pracujesz
Rodzinę swą tylko w nocy widujesz

Ciebie nie uczono
Kraść i kombinować
Uczono cię żyć uczciwie
I ciężko pracować

Dzieci do przedszkola, a starsze do szkoły
Pilnuj by ich nie dorwały
Sekty i zboczeńce
Lub lesbijki i pedały

Telewizor i komputer
Twoje dzieci edukuje
Bo tobie i żonie
Czasu dla nich brakuje

Woda, prąd, gaz, kanalizacja
I podatki cię załatwią
I ich ciągłe podwyższanie
Tak podniosą, że nie starczy na nie

Wtedy weźmiesz kredyt
No i już cię mają
Liczą że nie spłacisz
Na to tylko czekają

Gdy już wpadniesz w długi
Przez odsetki rosnące
Wpierw zabiorą ci dzieci
Potem komornik z obstawa przyleci

I to wszystko się odbędzie
Na mocy prawa naszego
Przez wrogów Polski
Dla złodziei wymyślonego

Zabiorą ci wszystko, co miałeś
Bo wpadłeś w ich sieci
Gdy już cię ograbią
Jakiś psycholog pocieszyć cię przyleci

Porównują kraj do dżungli
Gdzie silniejszy wygrywa
My nie wierzmy tej obłudzie
Bo my nie zwierzęta, ale ludzie

A co możesz zrobić
By tak się nie stało?
Idź i walcz o swe prawa
Jak na Polaka przystało

Jeden samotny
Niewielka siłą włada
Ale gdy nas więcej
To nasza gromada już siłę posiada

Może czarną wizję
Przed tobą roztoczyłem
Ale tak się dzieje -
Nic nie wymyśliłem

Nadchodzą wybory
Urna będzie na ciebie czekać
Idź i zabierz rodzinę
Bo nie możesz zwlekać

Nie wybieraj cwaniaków
Oswój portfel dbających
Lecz wybierz Polaków
O Polskę się troszczących

Idź do kościoła
Stań przed obrazem
Tej, co zawsze czuwała
I poproś, by tobą pokierowała

Wtedy błędu nie popełnisz
Będziesz spokojnie spał
Bo przez ciebie wybrany
Będzie o Polskę i ciebie dbał.


Franciszek Macias

środa, 26 marca 2014

Jeszcze o małopolskiej kolei


Czytam po raz któryś list – petycję od Pani Janiny Filipek do ministry Elżbiety Bieńkowskiej w sprawie ratowania kolei w południowej Małopolsce. Obawiam się, że jest to wołanie na puszczy, bowiem widząc jak ten rząd traktuje takie petycje i protesty, jak demontuje polską gospodarkę i w ogóle robi z Polski dziadownię i pośmiewisko całego cywilizowanego świata, to dochodzę do wniosku, że oto przeprowadzono w naszym kraju V Rozbiór Polski. Nie militarny, ale gospodarczy i Polska jest już tylko Polską z nazwy. Gospodarczo jesteśmy podzieleni lepiej i skuteczniej, niż to robili trzej zaborcy, hitlerowcy i komuniści razem wzięci przez ostatnie trzy wieki. Za K. und K. Monarchii jeździło się za chlebem do Austrii albo do Ameryki, za Niemca – wywożono nas do Reichu, za komuny uciekało się do Szwecji, RFN czy Australii. Dzisiaj kto młody i jako tako wykształcony ucieka przed biedą gdzie tylko może – do pierwszego lepszego, byle normalnego kraju. Do tego doprowadziły rządy styropianowych solidurni, którym wydawało się, że jak obalą komunę, to Polska popłynie mlekiem i miodem. Jak dotąd popłynęła, ale tylko dla tych, którzy zdążyli dopaść żłobu i koryta.








Kolej zawsze była wyznacznikiem postępu cywilizacyjnego. To wzdłuż linii kolejowych powstawały największe i najbogatsze miasta świata. Wszędzie na całym świecie utrzymuje się linie kolejowe nawet jeżeli są nierentowne. Przykładem są brytyjskie Koleje Północno-Zachodnie wiodące do Lake District. Ponieważ transport kolejowy przestał się tam opłacać, postawiono na koleje turystyczne, wożące turystów przy użyciu „historycznego” taboru kolejowego. Rzecz rozreklamowano i biznes się kręci. Tak samo jest w innych krajach – tam życie tętni na torach. No, ale nie u nas, bo u nas się nie opłaca – jak zresztą wszystko.







Nasi ekonomiści najwidoczniej liczą na to, że nasze koleje padną wkrótce i wtedy na nasze tory wjadą pociągi zagranicznych przedsiębiorstw kolejowych. W końcu o to tutaj chodzi. Polscy kolejarze pójdą na bruk, albo pracować za ułamek stawki ich niemieckich, czy austriackich, włoskich czy szwedzkich kolegów. Ktoś powie, że to nieprawda. Niestety – prawda, a dowody są na każdym kilometrze torów, które powoli obracają się w rdzę, podobnie jak mosty, które nie konserwowane i nie malowane powoli zaczynają się rozpadać. W tej chwili na torach zaczyna się odradzać życie biologiczne… - to jest jedyny plus tej chorej sytuacji.






Potrzebne są radykalne zmiany, i to jak na górze, tak i na dole. Potrzeba ludzi, którzy mają wizję Polski w UE, a nie Polski na kolanach przed UE. To jest podstawa. Ale czy są jeszcze u nas tacy ludzie…???  

video

video


video
   

Wizja Jordanowa



Siadłem za kierownicą samochodu
I ruszyłem do przodu
Za Mąkaczem na Osielskiej skręciłem w prawo
By zobaczyć, co na Przykcu się działo

Droga nowa asfaltowa
Obok ścieżka rowerowa
Droga do Łętowni zmierzająca
A od niej odnoga do „Strącza” skręcająca

Ponad drogą zbocze
Pięknie zagospodarowane
Są na nim budynki
Niedawno stawiane

Tuż pod lasem pensjonat
„Przykiec” się nazywa
Tu sama elita
Polska odpoczywa

A tam niżej na polanie
Okazała klinika
Tam na nogi postawią
Nawet nieboszczyka

A tam dalej jeszcze
Wielkie gmaszysko
Na nim napis głosi
„Sanatorium Urwisko”

Jadę wolno drogą
I spotykam chłopaka młodego
Pytam: „powiedz mi młodzieńcze
Co tu się dzieje i dlaczego?”

„Tutaj panie promieniuje ziemia
Tu człowiek zdrowieje, tu się odmienia
Panie kochany tu tak się dzieje
Że kto tu przyjeżdża, od razu zdrowieje”

„Tu biją źródła wody uzdrawiającej
Ja powiem tobie dziadku góralu
Że takiej wody nie ma
Na całym Podhalu.”

„Wszyscy ci, co tą wodę piją
Nigdy nie chorują i długo żyją
A jeszcze ci zdradzę jedną tajemnicę
Gdy ci bezpłodni tu przyjeżdżają,
- to ich kobiety w ciąży wyjeżdżają.”

Jadę dalej i mijam
Turystów na rowerach jadących
Dawniej tu wszędzie była polna droga
Teraz jest czarna, asfaltowa.

Skręciłem do Strącza
Serce się raduje
Że Jordanów się rozwija
I tak rozbudowuje

Ludzie pracę mają
Dobrze zarabiają
Ci co wyjechali
Z powrotem wracają.

Cos mnie poruszyło
To żona mnie budziła
Tak się moja wizja
Senna zakończyła

Wstałem podszedłem do okna
Jeszcze rozespany
Patrzę na nasz Przykiec
A tam pasą się barany.


Franciszek Macias

poniedziałek, 24 marca 2014

Mój pierwszy klops


Nie tak dawno przypomniał mi się klops mojej Mamy, która robiła go wedle najprostszego przepisu: pół kilo mięsa mielonego, cztery jajka, dwie suche bułki, przyprawy, cebula, olej i koperek. Suche bułki się namaczało, mieszało z wbitym jajkiem z mięsem mielonym na jednolitą masę, dodawało się przypraw: sól, pieprz, papryka, majeranek i gałka muszkatołowa, trzy jajka się gotowało na twardo i następnie masę wkładało się do formy wyłożonej folią aluminiową. Do masy tej wkładało się jajka gotowane na twardo i formowało się klopsa, którego posypywało się od góry posiekanym koperkiem i papryką – ostrą lub nie – w zależności od gustu.





Zbrojny w tą wiedzę zrobiłem wszystko, jak w przepisie i posypałem – z braku koperku – ziołami prowansalskimi i papryką nieostrą. Potem tylko rozgrzałem piekarnik do 180°C i wsadziłem klopsa na 50 minut. Po tym czasie wyjąłem klopsa z piekarnika i…





Był wspaniały! Może trochę za dużo dałem przypraw, ale zamiennik koperku w postaci ziół prowansalskich zdał egzamin. Na zimno był super. Polecam!   

piątek, 21 marca 2014

Za smardzówkami wśród śmieci…






Zenit – nasz Prezes od Grzybów – dał sygnał, że w lasach pojawiły się czeskie smardzówki – Ptychoverpa bohemica. Zachęcony cudowną pogodą – przy jaskrawym słońcu, wspaniałej, przejrzystej aerii, temperaturze +18,9°C i opadającym ciśnieniu wybrałem się w znajome miejsce nad brzegami potoku Strącze. Pomimo deszczów podłoże było już zaledwie świeże, dwa dni halnego wysuszyły dokładnie glebę i ściołę.











Ruszam w samo południe i od razu widzę unoszące się nad Toporzyskiem dymy. Znowu jakiś durny wieśniak pali trawy. Idąc brzegiem Strącza obejrzałem przerażające skutki działań człowieka: ścięte drzewa i kupy śmieci – w tym najgorszych plastyków. Nie zauważyłem natomiast śladów bobrów, to i lepiej, bo gdyby poszły wzdłuż tego potoku padłyby ofiarą kłusowników i kierowców… Rozglądałem się dokładnie, ale nie zauważyłem ani jednej smardzówki. Zresztą lepiężniki też były niewielkie, trzeba będzie poczekać do kwietnia, może jak księżyc będzie w nowiu, to się pojawią… No i oczywiście musi być ciepło, a tu zapowiadają nam opady śniegu we wtorek!















Dalej idę wzdłuż Skawy. W niektórych miejscach wygląda to paskudnie – w turkusowej od sinic wodzie pływają różne świństwa – oczywiście znów prym wiodą plastyki. Przerażający obraz ludzkiej bezmyślności i lekceważenia wszystkich apeli ekologów, leśników, wędkarzy… Zapłacimy za to drogo, oj drogo. Ale naprawdę będą płacić nasi potomkowie, którzy nas przeklną. 








I filmiki:

video

video

video