wtorek, 30 września 2014

Indiańskie lato


Nareszcie, po wielu dniach paskudnej i pochmurno-deszczowej pogody, nad Jordanowem zabłysło słońce. Przede wszystkim noce stały się romantycznie gwiaździste, w płonącymi na niebie już jesienno-zimowymi gwiazdozbiorami Bliźniąt, Byka, Oriona i jego Psów… W drugiej części nocy na południowym wschodzie płonie mglista tarczka Jowisza. Rzecz ciekawa, bo wszystkie jasne planety są niewidoczne – znajdują się w pobliżu Słońca. Ciekawy okład gwiazdowy – ponoć bardzo wróżebny… A jeżeli czegoś nam teraz trzeba, to dobrych wróżb na przyszłość, która nie rysuje się wesoło…


Tymczasem wróciło lato – w dzień temperatura dobija do +20°C i więcej! Ciśnienie po wielu miesiącach doszło do 1013 hPa, czyli do normy. Od czerwca br. cały czas byliśmy pod niżami i ani raz – podkreślam – ani raz ciśnienie nie przekroczyło poziomu 1013 hPa czyli 760 mm Hg, albo 15 PSI…


Niestety, piękna pogoda ma także swój minus – wielu ludzi szybko się przeziębia i dzięki temu obciąża naszą niewydolną służbę zdrowia. Poza tym skończył się już potężny megawysyp grzybów borowikowatych, i – jak twierdzi Pan Bednarz – już poza koźlarzami, rydzami i poćcami nie mamy na co liczyć. Nie wiem, sprawdzę w najbliższym czasie… A zatem cieszmy się indiańskim latem i penetrujmy lasy i łąki. Może nic nie znajdziemy, ale załapiemy nieco powietrza i słońca przez ponurymi jesiennymi dniami i zimnymi nocami…  

niedziela, 21 września 2014

Setna rocznica wybuchu Wielkiej Wojny


W tym roku przypadła okrągła 100 rocznica wybuchu Wielkiej Wojny zwanej także I Wojną Światową. Trudno się o niej pisze, bo całe stulecie, które upłynęło od tego czasu, zabrało już naocznych świadków tych ponurych wydarzeń. My znamy ją już tylko z książek i filmów oraz opowiadań dziadków. Moi dziadkowie niejednokrotnie wspominali Wielką Wojnę, w której brali osobisty udział. I tak np. jeden z nich bił się na Dalekim Wschodzie w wojsku rosyjskim z Japończykami na sopkach Mandżurii. Drugi dziadek był ułanem w szeregach c.k. armii austrowęgierskiej w Galicji. Całe szczęście, że nie mogli stanąć naprzeciw siebie w szeregach wrogich armii… Inni Polacy mieli mniej szczęścia i ginęli w bezsensownych, bratobójczych walkach.

Rację miał Otto von Bismarck, żelazny kanclerz, który powiedział kiedyś, że następną wojnę w Europie wywoła „jakieś przeklęte błazeństwo na Bałkanach” i tak się też stało. Zaczęło się w Sarajewie, gdzie grupa serbskich terrorystów zamordowała austriackiego arcyksięcia Ferdynanda w dniu 28.VI.1914 roku. To był wyzwalacz, który jak zapalnik podziałał na napięcia, które narastały w Europie od lat. Wybuch wojny był kwestią dni, i wojna wybuchła. Jej działania rozpoczęły się 28.VII.1914 roku. 
  

Wielka Wojna to przede wszystkim użycie nowych rodzajów broni i nowych rodzajów wojsk: broni podwodnej, czołgów i samolotów oraz sterowców. To pierwsze w historii użycie broni masowego rażenia w postaci gazu musztardowego, fosgenu i chloru. To użycie superciężkiej artylerii do burzenia umocnień fortecznych i ostrzału miast z dużej odległości. To bombardowania obiektów wojskowych i otwartych miast, co zaznały Londyn, Mediolan, Bukareszt… Poza tym nieruchawe fronty, linie transzei i miliony żołnierzy stojących naprzeciwko siebie, których dziesiątkowały nie tyle kule wroga, ile dur brzuszny i inne choroby wynikające z braku higieny, niedożywienia i złej pogody, szczurów, wszy, itd.

Wielka Wojna to także represje ludności cywilnej i jej cierpienia wywołane przez niedostatki i głód. Jej efekty były straszliwe: 8.500.000 zabitych, 21.210.000 rannych i 7.700.000 zaginionych. Straty materialne właściwie nieoszacowane. Do tego należy dorzucić jako pochodną pandemię grypy hiszpanki AH1N1 z lat 1918-1919, która zabrała dalsze 50-100 mln ofiar na całym świecie, a która spowodowana była obniżeniem odporności wywołanym niedożywieniem i bardzo złym stanem zdrowotności ludzi oraz nędzą spowodowaną przez wojnę.

A jednak Wielka Wojna dała nam zmiany na politycznej mapie Europy: rozpad c.k. Monarchii Austrowęgierskiej, rewolucję w Rosji, upadek Niemiec. I powstanie szeregu nowych państw – w tym także Polski. To było właśnie dokładnie to, o co modlili się polscy patrioci przez 123 lata niewoli. Polska powstała 11.XI.1918 roku i w dwa lata później już musiała stawić czoło bolszewickim hordom niosącym rewolucję do Niemiec. Możemy teraz gdybać, ale gdyby nie bohaterstwo, odwaga i poświęcenie polskiego żołnierza, gdyby nie doskonałe przygotowanie, determinacja, doświadczenie i wiedza ich dowódców, praca sztabów i wywiadu (szczególnie radiowego), to nie byłoby „cudu” nad Wisłą, a mapa Europy wyglądałaby zupełnie inaczej. A wszystko dlatego, że w ramach podstępu wojennego Niemcy podesłali Rosjanom wodza Rewolucji Październikowej, który zawarł haniebny pokój z Niemcami, ale i utopił Rosję we krwi. To też było pokłosie Wielkiej Wojny!

To, co stało się we wrześniu 1939 roku było kolejną pochodną niezałatwionych spraw po Wielkiej Wojnie, co atoli jest już inną historią.

Pisząc naszą „Monografię” zwróciliśmy uwagę na tych naszych ziomków, którzy zginęli w Wielkiej Wojnie walcząc na obcych ziemiach, w obcych mundurach, a którym należy się nasza wieczna pamięć. Są to:
Aleksander Dańkowski, Józef Feuereisen, Władysław Hajda, Mieczysław Kawski, Wawrzyniec Leśniakiewicz, Stanisław Oprzędek, Józef Skorupski, Nikodem Sulak, Stanisław Sulkowski, Jan Zaręba, Jan Zduń i Stanisław Zduń, Michał Cieślak, Jan Dańkowski, Paweł Durek, Stanisław Gancarczyk, Stanisław Mąkacz, Antoni Olczak.

Do tego należy doliczyć także mieszkańców Malejowej:
Jan Babik, Franciszek Fudali, Józef Fudali, Wawrzyniec Fudali, Jan Gruca, Jan Gruca, Józef Gruca, Józef Hajda, Stanisław Kłącz, Ludwik Madoń, Stanisław Madoń, Józef Mentel, Władysław Mentel, Wawrzyniec Wierzba.

I tym ludziom należy się upamiętnienie jak na to zasługują. Nie rozumiem, dlaczego miasto Jordanów nie poświęciło im już nawet nie pomnika, ale choć najskromniejszej tablicy? W innych miejscowościach w Polsce i całej Europie takich ludzi się upamiętnia, tylko nie u nas. Uważam, że jest to jedna z pierwszych spraw, którą powinien zająć się nowo wybrany samorząd naszego Miasta, i upamiętnić tych mieszkańców naszego Miasta w 101. rocznicę wybuchu Wielkiej Wojny w 2015 roku. 


piątek, 19 września 2014

Grzybowe pola Toporzyska


Korzystając z cudownej – już niestety jesiennej – pogody, słonecznego ale chłodnego dnia: +7,2°C przy ciśnieniu 1008 hPa – wybrałem się na grzybasy tym razem w lasy Toporzyska, a dokładniej w okolice Stadniny, gdzie znaleźć można rydze. Te jodłowe, jako że jodła stanowi tam większość w drzewostanie.








Wszedłem do lasu i ku mojemu zdumieniu ujrzałem potężny wysyp kolczaków obłączastych i mleczajów bieli. W niektórych miejscach było biało od nich. Rosły całymi polami. Beatlesi śpiewali o „strawberry fields” – truskawkowych polach, a ja mógłbym śpiewać o „mushrooms fields” – polach grzybowych!







Pojawiły się także pierwsze opieniasy – ale nie było ich wiele. Natomiast była tam ogromna ilość gołąbków brudnożółtych i od czasu do czasu winnych. Poza tym bedłki wiązkowe i jakieś grzyby przypominające gąski, ale o nieprzyjemnym zapachu butwiny, więc wolałem je omijać.











Poza nimi na rozkładzie miałem kilka rydzyków, jedną kurkę, jednego prawdziweczka, jednego ceglasia, jednego podgrzybka i kilka opieniasów, zaś cała reszta to były kolczaki.












No i ta pogoda! – nad głową złote, niemal letnie słońce, wokół Beskidy w jesiennych mgłach i zalatujący od łąk słodki zapach siana przypominały, że astronomiczne lato trwa nadal…


Kolejne UFO nad Jordanowem?





Ostatnimi czasy mamy nad Brazylią, Francją i innymi krajami kolejne obserwacje UFO. Są to jaskrawe jak flary Obiekty Dzienne I tak w dniu 9.IX.2014 roku zaobserwowano i sfilmowano formację świetlistych UFO nad Sao Paulo w Brazylii.

Dnia 12.IX formacja świetlistych obiektów dokonała „inspekcji chemtrails” nad morzem u wybrzeży Normandii, co sfilmowano z pokładu jachtu płynącego tamże.

W dniu 14.IX sfilmowano dziwne „flary” pokazujące się nad morzem w okolicy Helu, a jeszcze wcześniej podobne „flary” widziano i sfilmowano  nad Zatoką Gdańską.

Co ciekawe, także nad Jordanowem zaobserwowano dziwne zjawisko, a oto jego metryczka:

TYP INCYDENTU: NL
MIEJSCE: Jordanów -  49°38′57″N - 019°49′48″E
DATA: 14/15.IX.2014 r.
CZAS: 02:41 CEST/00:41 GMT
CZAS TRWANIA: ok. 1 s
ILOŚĆ OBIEKTÓW: 1
ŚWIADKOWIE: 1
ZDJĘCIA: nie było
PRAWDOPODOBNE WYJAŚNIENIE: meteor lecący w kierunku obserwatora

Warunki pogodowe były następujące:

TEMPERATURA POWIETRZA: +9,9°C
WILGOTNOŚĆ POWIETRZA: 80%
WIATR: lekki wiatr z S
CIŚNIENIE ATMOSFERYCZNE: 953/1006 hPa
ZACHMURZENIE: 0,0
WIDZIALNOŚĆ: dobra, widoczny Księżyc i najjaśniejsze gwiazdy 

Świadek początkowo sądził, że widzi błysk któregoś z satelitów Iridium, ale błysk był nieruchomy, a jego światłosiła była porównywalna z jasnością gwiazdy Aldebaran – czyli +0,85 mag. Być może był to jakiś meteoroid, który spłonął w atmosferze lecąc dokładnie w kierunku do obserwatora.


Czym były te wszystkie obiekty? Być może były to UFO albo… - jakaś nowa zabawka chłopców w mundurach. Nie zapominajmy, że w Europie znowu zapachniało prochem w związku z sytuacją na Ukrainie i w… Szkocji, która chce się oddzielić od Anglii. A zatem czekamy na dalsze obserwacje. Ich większość, czego jestem pewien będzie miała miejsce w okolicach baz wojskowych i poligonów. Jak wiadomo, Obcy interesują się naszą aktywnością militarną i jeżeli to Oni stoją za tymi wszystkimi zjawiskami, to będą kontynuowali swe obserwacje. 

=======

No i sprawa się wyjaśniła - w okolicach Helu mają miejsce ćwiczenia lotnictwa i marynarki wojennej Baltops'14, a widziane i sfilmowane tam światła, to flary lotnicze - tzw. "żyrandole", które służą za cele oraz jako znaki nawigacyjne...

Wygląda na to, że i fenomen zaobserwowany nad Jordanowem też może być z tej samej parafii.

poniedziałek, 15 września 2014

W kurkowym lesie


Niedziela była przyjemna i choć pochmurna, to ciepła – temperatura wynosiła +22,7°C – a w górach pohukiwała burza… A my wczesnym popołudniem poszliśmy w las – oczywiście na Majerzówkę i Końskie Ugory.


Potok Strącze - śmietnik Jordanowa...








Przede wszystkim znów szokowała ogromna ilość grzybów, które porastały warstwy ścioły w świerkowych młodnikach. Znikły gdzieś borowiki i koźlarze, ale za to pojawiła się wielka ilość kurek i podgrzybków brunatnych, a także rydze świerkowe. Poza tym od czasu do czasu trafił się ceglaś. Chodzimy po kurkowych miejscach i po krótkim czasie mamy pełny koszyk. Niestety – musimy kończyć, bo w lesie duchota, a od strony Babiej Góry słychać pomruki burzy.








Ale najbardziej fotogeniczne są gołąbki i bedłki, które porastają stare pnie i te właśnie grzybki portretuję. Wyglądają jak z obrazka!








Najbardziej jednak ciekawe zjawisko zauważyliśmy z rosnącą na ul. Mickiewicza hubą siarkową, która cała ociekała kroplami wody. Ciekawy jestem, czy to ona sama rozkładając drewno wytwarza sobie wodę, czy to drzewo broniąc się polewa grzyba sokiem? Trudno powiedzieć, bo rośnie wysoko i nie wszystko można zaobserwować…




Jak dotąd bardzo obfity wysyp trwa i choć w lesie jest więcej grzybiarzy niż grzybów (no, to gruba przesada) to jednak dla każdego coś miłego. Zbieramy cały koszyk kurek i podgrzybków, które trafią na nasz stół. Ciekawi jesteśmy, jak długo jeszcze będzie trwał ten super-wysyp?