niedziela, 30 listopada 2014

Jordanowski MOK: Kolej pod Basztą!


Wieczorem, dnia 30.XI.2014 roku, o godzinie 18:00, w jordanowskim MOK została otwarta wystawa pt. „Lokomotywy z klocków Lego”, której animatorem jest Pan Damian Wicher.


Temat niby banalny. Lokomotywy z klocków lego? To dobre dla dzieci, no – powiedzmy dla koneserów i fanów kolei, ale dla zwyczajnych ludzi z ulicy? Kogo to obchodzi? – a jednak… Już samo to, że przy wejściu dostawało się pamiątkowy bilet, który kasowało się w autentycznym kasowniku przyciągało uwagę zwiedzających. A potem była ekspozycja.





Ekspozycja była bardzo ciekawa. W pierwszej gablocie sama nowoczesność – pociągi superexpressy TGV i inne pociągi – dla nas niestety jeszcze dalekiej – przyszłości. Poza nimi były także maszyny do montażu i napraw torowisk wraz z obsługą. (Prawdę powiedziawszy nie potrafię zrozumieć, co niektórzy duchowni widzą diabelskiego w postaciach ludzkich Lego???)







Druga gablota, to przede wszystkim transport. Platformy kontenerowe, lokomotywy zwykłe i przetokowe, cysterny, lory do przewozów samochodów i ładunków specjalnych. Jednym słowem praca stanowiąca o zyskach kompanii kolejowych na całym świecie. Oczywiście poza naszym krajem, bo w naszym kraju – wedle mniemania rządzących ekip po 1989 roku – kolej nie opłaca się, więc najlepiej byłoby zlikwidować w ogóle transport kolejowy. Głupota tego punktu widzenia jest ewidentna, bo choćby sama tylko akcja przeniesienia TIR-ów na tory przyniosłaby wszystkim same korzyści. Ale żyjemy w kraju, gdzie korzyści mogą mieć wszyscy, poza Polakami.







Hasło „TIR-y na tory” rzucone jeszcze w latach 90. przez wielkiego przyjaciela naszego miasta red. Andrzeja Zalewskiego spotkało się z wrogością środowisk związanych z UW i obecną PO, które robiły wszystko, by nie dopuścić do przeniesienia ruchu ciężarówek z dziadowskich szos na lory kolejowe. Jak się okazało, za wszystkim stała polityka. No i jak zwykle potężna kasa…
Trzecia gablota była – dla mnie – najciekawsza, bo historyczna. Umieszczono w niej lokomotywy i zestawy wagonów z czasów amerykańskiej Wojny Secesyjnej ułożonej w pociąg pancerny z żołnierzami, działami i kaemem Gattlina. Poza tym dwa pociągi osobowe, przypominający słynny, choć mityczny Wabash Cannonball – pierwszy amerykański transkontynentalny pociąg pośpieszny z Nowego Jorku do Los Angeles. Aż chce się zaśpiewać z Johnnym Cashem…

From the great Atlantic Ocean to the wide Pacific shore
From the green ol' Smoky Mountains to the south lands by the shore
She's mighty tall and handsome and she's known quite well by all
She's the regular combination of the Wabash Cannonball…

Jednym słowem stare, dobre czasy. Wspominałem moje młode lata, kiedy linie kolejowe w tym kraju tętniły życiem, pociągi toczyły sie co kilkanaście minut po torach naszej linii kolejowej z Krakowa do Zakopanego. A dzisiaj? W tzw. „wolnej” Polsce tory zamierają, kolej jest dobijana celowo, metodycznie i z premedytacją.







Tak właśnie jest i piszę to jako członek rodziny kolejarskiej – mój Ojciec i stryj byli długoletnimi pracownikami PKP, a ja sam – wbrew pozorom też w pewnym sensie byłem związany z odprawami granicznymi wagonów polskiej PKP, szwedzkiej SJ, niemieckiej i duńskiej DB i innych. Poza tym jak miliony Polaków podróżowałem naszymi kolejami przez wiele lat: od Świnoujścia i Szczecina do Przemyśla i od Jeleniej Góry do Kętrzyna i Suwałk… - i krew mnie zalewa, kiedy patrzę, do jakiej ruiny doprowadziły PKP niekompetentne, nieodpowiedzialne i ułomne rządy w RP nr III i ½…  







Wracając do ekspozycji, to poza gablotkami na ścianach wisiały postery i tablice informacyjne o firmie Lego i jej klockach – pomniejszonej naszej cywilizacji i nie tylko. Zainteresowanie wystawą od pierwszej chwili było ogromne! Jednak jest w ludziach sentyment dla kolei i uroku dalekich szlaków. Uważam, że wystawa ta rozbudziła zainteresowania u dzieci, wspomnienia u dorosłych. Warto było przyjść i ją obejrzeć.




Trochę dziwi na tej wystawie obecność gablotki z rtm. Witoldem Pileckim, który z kolejami raczej nie miał wiele wspólnego. Nie mam nic przeciwko bohaterom, tym autentycznym – a On nim był w przeciwieństwie do tych kreowanych obecnie przez IPN – ale uważam, że Jemu i Jemu podobnym żołnierzom powinna być poświęcona osobna wystawa. Myślę, że twórcy tej ekspozycji wezmą to pod uwagę. A upolitycznianie wystawy przypomina czasy – jak to się teraz mówi – „słusznie minione”.






Podsumowując – wystawa jest udana, dydaktyczna i potrzebna. Bardzo potrzebna. Żebyśmy nie zapomnieli, że kiedyś kolej była warunkiem sine qua non rozwoju miast i miejscowości znajdujących się wzdłuż linii torów. Mam nadzieję, że kolej wróci na należne jej miejsce i w naszym mieście znów pojawią się czarno-granatowe kolejarskie mundury.

Posłuchajmy:

wtorek, 25 listopada 2014

Wreszcie spadł!

Po tylu dniach ciepłych i wietrznych, w dniu wczorajszym, wieczorem po słonecznym dniu nadeszły nad nasze miasto ciężkie chmury, z których najpierw koło 20:00 spadł marznący deszcz a potem śnieg. No i pozostał, co widać na poniższych obrazkach:










Temperatura spadła do +1,1 st.C, pojawiła sie mgła, zaś ciśnienie utrzymuje się na poziomie 1012 hPa. Jak przepowiadaja w radio i TV, temperatura będzie szła w dół, a zatem będzie gołoledź. Taka zima może być do Godów i Nowego Roku!

sobota, 22 listopada 2014

Miejskie grzyby II

I jeszcze trochę zdjęć wielkich boczniaków z ul. Bł. ks. Dańkowskiego:















A to z kolei grzybki na jordanowskich Plantach. Czyż nie są urocze?