piątek, 27 lutego 2015

UFO nad Okrąglicą i grzyby we mgle…


W powietrzu czuje się wiosnę – kwitną przebiśniegi, rano i wieczorem gwiżdżą kosy, a nocami pohukują sowy. Koty odprawiają swe marcowe harce. A to wszystko za sprawą wiatru halnego, który wiał nam od 20 do 24.II i sprawił, że śniegi zlizało ze stoków, bo temperatura powietrza sięgnęła +10,8°C, a ciśnienie spadło do 996 hPa. Nad górami pojawiły się piętrowe, soczewkowate altocumulusy przy odpowiednim oświetleniu przypominające UFO. Taki właśnie obłok sfotografowałem nad Okrąglicą w dniu 23.II.












Potem spadło trochę śniegu i deszczu – 8,32 l/m², ale temperatura utrzymała się powyżej zera. No i ku mej radości, w Jordanowie pojawiły się pierwsze grzyby, na klonie jaworze rosnącym na ul. Mickiewicza. Były to piękne okazy ucha bzowego. Zdjęcia nie są zbyt wyraźne, jako że fotografowałem telefonem, w nocy i we mgle.







A zatem wiosna coraz bliżej, choć zima może pokazać swe lodowate oblicze także w marcu - czego sobie już nie życzymy!  


   

środa, 25 lutego 2015

Centrum Górskie Korona Ziemi pod Babią Górą - Królową Beskidów i Matką Niepogód.


Janina Filipek


         W dniu 16 lutego 2015r w Zawoi uroczyście  otwarto pierwsze w Polsce i w tej części Europy Centrum Górskie „Korona Ziemi”. To projekt sponsorowany przez słowacką firmę Tatra Mountain Resorts oraz Gminę Zawoja.

Obiekt ten u stóp Babiej Góry jest miejscem spotkań ludzi o zamiłowaniach górskich. Ma pomóc wyobrazić sobie ludziom, którzy nigdy nie byli w wysokich górach , co przeżywa i odczuwa himalaista.                                                                                                                                  

 Najpierw zwiedzamy salę multimedialną, gdzie możemy dotknąć prawdziwej historii podboju gór Ziemi. Oglądamy pamiątki po największych talentach górskich świata, będących  postaciami przełomowymi dla historii taternictwa, alpinizmu  i himalaizmu.
Uzupełnieniem są tematyczne stoły dotykowe i różne multimedialne prezentacje. Znajduje się tu również ekspozycja Centralnego Archiwum Górskiego im. Andrzeja Zawady.







W głównej sali wystawienniczej znajduje się 9 makiet najwyższych gór  różnych kontynentów wchodzących w skład tzw. „Korony Ziemi” i makieta Babiej Góry. Największa makieta ma rozpiętość powyżej 2 m i mierzy prawie 3 m wysokości. Makiety dokładnie odwzorowują charakterystykę  i wysokość poszczególnych szczytów. Olbrzymia przestrzeń odpowiednio podświetlona wprowadza w rzeczywisty świat grozy wielkich gór. Przenosimy się do podnóża najwyższych szczytów Europy, Azji, Afryki, Ameryk, Australii i Antarktydy. Każda góra posiada swojego opiekuna - wybitnego himalaistę, podróżnika lub wspinacza.  Zwiedzającego prowadzą przez „Koronę Ziemi” szlaki, a wiedzy dostarcza przewodnik. Aby pogłębić swoją wiedzę, czy zaplanować wyprawę na któryś ze szczytów - do dyspozycji są także urządzenia przenośne / tablety/. Zawierają wszelkie dostępne informacje na temat danego szczytu, jego otoczenia, kontynentu, na którym się znajduje, czy też arcyciekawej historii podboju najwyższych szczytów świata. W obiekcie znajduje się także kino górskie.                                                                                                                          
Centrum otwarto akurat w 35 rocznicę /17.02.1980r./ zimowego wejścia na Mount Everest przez Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego.   Gościła w Zawoi  elita światowego himalaizmu w tym m.in. Peter Hamor, Denis Urubko, Krzysztof Wielicki, Leszek Cichy, Janusz Kurczab, Janusz Majer, Ryszard Pawłowski, Adam Bielecki.
Na zewnątrz posadowiona jest rozsuwana makieta Babiej Góry i można poznać jej przekrój geologiczny.


Zwiedzanie Centrum Górskiego „Korona Ziemi” to żywa lekcja geografii, geologii, etnografii  a przede wszystkim turystki wysokogórskiej z naciskiem na dokonania Polaków w tej dziedzinie. To także prawdziwa wysokogórska przygoda. Jest to również krok w kierunku podwyższenia atrakcyjności turystycznej regionu gminy. Zachęcam do obejrzenia, bo warto.


                                           W Zawoi zdobędziesz Himalaje i nie tylko!

Jak za dawnych lat…


Od początku lutego do 10.III.2015 roku, w jordanowskim MOK będzie trwała wystawa ludowych zabawek drewnianych z Centrum Zabawki w Stryszawie.
Wystawa ta pokazuje kilkanaście modeli zabawek wykonywanych z drewna i innych dostępnych na wsi podhalańskiej materiałów, która łączy elementy ludowe z techniką z zamierzchłych czasów, kiedy to zabawki na wsi ograniczały się do tworów własnej fantazji i właśnie takich cudeniek wykonywanych z drewna, piórek, papieru i innych środków, które były dostępne w życiu codziennym.




Pamiętam takie właśnie zabawki, które kupowało się na targach i jarmarkach jeszcze do połowy lat 70., w tym także – niestety nie prezentowane – zabawki z wypalanej gliny, a także niektóre przedmioty do użycia codziennego, których też się nie produkuje na masową skalę, jak onegdaj. Te wszystkie zabawki były bezpieczniejsze, ekologiczne i wyrabiały wyobraźnię. Zmuszały do myślenia, wyrabiały poczucie linii i koloru. Jakże różnią się od amerykańskiego chłamu made in China wciskanemu nam przez naszych handlowców! Od tych wszystkich wrzeszczących, skrzeczących i ryczących potworków, mutantów i innych halloweenowych stworów amerykańskiej cywilizacji śmierci! Nie dziwota, że są one instrumentem ogłupiania i odmóżdżania polskich dzieci. A to dlatego, że niewolnik nie potrzebuje wyobraźni. Niewolnikowi niepotrzebne są uczucia wyższe, poczucie piękna i stylu. Niewolnik ma pracować, rozmnażać się i chodzić do kościoła…  




Prawdę powiedziawszy obejrzałem ta wystawę ze wzruszeniem, bo to był powrót do mych lat dziecinnych i przypomina się piosenka Giżowskiej „czy jest jeszcze gdzieś prawdziwa ta wieś…”. Tamtej wsi już nie ma – chińska tandeta wyparła rodzimy produkt. Zapominamy o tradycjach i rękodzielnictwie. Wstydzimy się ich idąc na lep rzekomej „nowoczesności” i wszelkiego zła, które ona niesie. A przecież wystarczy przejechać się za „miedzę”, by zobaczyć, jak nasi słowaccy czy węgierscy sąsiedzi dbają o swe tradycje i kulturę. I robią na tym interes. Ale nie, u nas się to nie opłaca. To się nie sprzeda. Poza tym wstydzimy się swoich polskich korzeni przed Europą.




Tą samą Europą, która pielęgnuje swe tradycje. Czyż nie jest to paradoks?      

sobota, 21 lutego 2015

Różowe obłoki i widowisko na niebie


Dwa dni temu sygnalizowałem pojawienie się intensywnie czerwono-karminowo-amarantowych zórz wieczornych na naszym niebie, co przypominało nam możliwość pojawienia się wiatru halnego. I rzeczywiście, w dniu wczorajszym, przy spadającym w tempie 1-1,2 hPa/h ciśnieniu, zaczęło dmuchać od południa, a temperatura poszła do góry i wczoraj było u nas +9,8°C w najcieplejszym punkcie dnia.







Ciekawa rzecz, że moja siostra przebywająca w tym czasie w Grecji sygnalizowała opady śniegu, które zresztą ogarnęły także Turcję i Palestynę. Potężna zima panuje także w USA. A u nas? A u nas dość przyjemne przedwiośnie, co bynajmniej nie oznacza, że zima się nie upomni o swe prawa! Należy spodziewać się jeszcze jej nawrotów w marcu…












Jako już rzekłem, wiatr halny zwiastowały czerwone, karminowe i amarantowe obłoki widoczne na zachodzie i w czasie wschodu Słońca. Poza tym w dniu wczorajszym, w godzinach 17-19 mogliśmy – przy wspaniałej widoczności – podziwiać koniunkcję trzech ciał niebieskich: młodego Księżyca, brylantowej Wenus i słabiutkiego Marsa w konstelacji Wodnika. Nawiasem mówiąc dzisiaj wieczorem nastąpi koniunkcja Księżyca i Uranu w konstelacji Ryb, ale będzie to widowisko tylko dla posiadaczy instrumentów astronomicznych, bowiem jasność tego ostatniego jest bardzo mała.












Koniunkcja Księżyc, Wenus, Mars...

...a to przejazd pociągu w dolinie Skawy...



Czekamy na wiosnę.