wtorek, 28 kwietnia 2015

DUŻO SŁOŃCA - ZOBACZ KONIECZNIE!


Jeszcze tydzień!

Cała Polska odlicza dni do długiego, majowego weekendu. W tym roku 1. maja wypada w piątek i "wielka majówka" będzie trwała tylko trzy dni (chyba, że przedłużysz ją kilkoma dniami urlopu), więc tym bardziej warto pomyśleć, jak dobrze wykorzystać ten czas, żeby dobrze wypocząć. 

Jeśli jeszcze nie masz pomysłu, gdzie się wybrać - chętnie podzielimy się naszym.
Zapraszamy do gospodarstw agroturystycznych ze znakiem "Słoneczna Polska". W naszym katalogu i na stronie internetowej projektu http://slonecznapolska.net znajdziesz  ponad 60 adresów i prezentacji gospodarstw położonych w najurokliwszych zakątkach południowej Polski.

Niektóre z nich możesz także zobaczyć w naszych filmach:
https://youtu.be/SnItfy5EtxQ
https://youtu.be/rG790N4eY7c

Gospodarstwa, które wybraliśmy do projektu "Słoneczna Polska" produkują dobrej jakości żywność (ekologiczną i tradycyjną) i dbają o środowisko naturalne, wykorzystując w swoich domach i firmach ekonomiczny i ekologiczny potencjał odnawialnych źródeł energii. Tak więc zatrzymując się w jednym z tych gospodarstw wybierasz czystą i zieloną przyszłość!

"Słoneczna Polska" to pomysł nie tylko na majówkę. Przecież już wkrótce kolejny świąteczny weekend (4 - 7 czerwca), a później słoneczne wakacje, czyli kolejne okazje, żeby poznać niepowtarzalny "smak polskiej wsi" i poczuć przyjemność płynącą z długich spacerów pośród pięknych, pagórkowatych krajobrazów, które dosłownie zapierają dech w piersiach!

Zapraszamy serdecznie,

Zespół Ekocentrum ICPPC


==============================================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl
www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl

WEŹ UDZIAŁ W WARSZTATACH W EKOCENTRUM ICPPC www.eko-cel.pl

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

200-lecie 3 Pułku Strzelców Konnych


W przeszły weekend miały miejsce obchody dwustulecia istnienia 3 PSK – które były zorganizowane przez Szwadron Toporzysko, KJK „Bór”. W piątek i sobotę odbyły się pokazy i zawody sprawnościowe.


W niedzielę, 26.IV.2015 roku, na jordanowskim Rynku miała miejsce podniosła uroczystość patriotyczno-religijna związana z 200. rocznicą istnienia 3 Pułku Strzelców Konnych, który swe korzenie ma w kresowym Wołkowysku, a swój szlak bojowy chlubnie zapisał w wojnach z bolszewizmem i hitleryzmem, co przypomniał w kazaniu kapelan 3 PSK celebrujący to nabożeństwo. 


W samo południe miała miejsce Msza św. Polowa na Rynku, uroczysty Apel Poległych, odznaczanie zasłużonych, przekazanie tradycji 3 PSK batalionowi dowodzenia 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, defilada, a potem piknik na terenie ZS Chrobacze, gdzie znów miały miejsce pokazy sprawnościowe i występ orkiestry wojskowej.


Niestety, jak na pięciotysięczne miasto, na Rynku zgromadziło się może 800 osób. No cóż – ludzie korzystali z pogody i uciekali za miasto, a młodzież – niestety – pracuje gdzieś w Europie i walczy o byt. Niejednokrotnie dla siebie i swych rodzin w Kraju… Poza tym podniosłość uroczystości zakłócali jacyś motocykliści ryczący i smrodzący swymi pojazdami. Ludzie śmiali się, że pewnie to są „Nocne Wilki”…   



Pogoda dopisała i w czasie głównych uroczystości na Rynku nie przeszkodziła deszczem, który spadł późnym popołudniem. A oto garść zdjęć z tej imprezy:   


















W uroczystościach uczestniczył nawet wojskowy dron...!

TRAGICZNY ROK 1847 W ŻYCIU MIESZKAŃCÓW BYSTREJ I SIDZINY



Tadeusz Uczniak

W historii ludzkości co pewien okres czasu powtarzają się różnego rodzaju klęski i nieszczęścia. Dzisiaj również jesteśmy świadkami takich nieszczęść; a to ebola, a to ptasia grypa i inne. W dziejach mieszkańców Beskidów kilkakrotnie powtarzały się okresy „morowego powietrza”, jak dawniej określano epidemie. Największe żniwo zebrała epidemia cholery, tyfusu i czerwonki w roku 1847. W samej Bystrej Podhalańskiej zmarło wówczas 281 osób, co stanowi około 31 procent mieszkańców, w Sidzinie 270 (dane zawierają również zgony naturalne).

W porównaniu z innymi miejscowościami (obecnego powiatu suskiego) nasze wsie należy zaliczyć do stosunkowo „zdrowych”, bowiem już w sąsiednim Osielcu zaraza pochłonęła 688 osób, w Skawicy 447, w Zawoi 889, w Tarnawie Dolnej 850, a w samej Suchej Beskidzkiej 1489 (na podstawie „Rocznika Babiogórskiego 2014”, t. 15, Paweł Franczak, Karol Listwan – „Cmentarze choleryczne na Podbabiogórzu jako świadkowie wielkich dziewiętnastowiecznych epidemii chorób zakaźnych”, ss. 20-21). W parafii jordanowskiej, do której należała Bystra, z powodu głodu, co uważano za główna przyczynę epidemii, zmarło 900 osób, a w łętowskiej 1303 parafian („Kronika parafii Łętownia do roku 1936”, s. 15). Do zasadniczych przyczyn powodujących pandemię również proboszcz sidziński, ks. Wojciech Blaszyński  zaliczał głód i miał wiele w tym racji, bowiem wcześniej na naszym terenie wystąpiła klęska nieurodzaju i ludzie cierpieli ogromny głód tak, że chleb wypiekano z otrąb i plew. Z perzu, pokrzyw i trawy gotowano zupę. (Klęska głodu powtórzyła się także w roku 1847). Epidemie te pozostawiły po sobie spustoszenie, żałobę, głód i nędzę.

Wpływ na stan zdrowotności mieszkańców naszych wsi miało również położenie z dala od głównych szlaków komunikacyjnych. Natomiast roznoszenie choroby powodowali migrujący po wsiach żebracy. Nie zwracano natomiast całkowicie uwagi na stan higieniczny, a zwłaszcza czystość wody, która często była zanieczyszczona odchodami zwierzęcymi i ludzkimi (wszak jeszcze nie wynaleziono wychodków).

Podane liczby są przerażające. Pandemia powodowała śmierć niezależnie od wieku. W wielu domach w jednym czasie umierało kilku domowników. Największe straty miały miejsce w lipcu 1847 roku. Żniwo śmierci zbierało nie tylko starych mieszkańców wsi. Odnajdowano wiele osób nieznanych, które zmarły gdzieś w polu, w lesie, za domami, nad rzeką, itp.

Oto kilka przykładów:

W Bystrej Podhalańskiej:
·        w dniu 9 marca 1847 roku, w gospodarstwie Wawrzyńca Marchwiaka znaleziony został około 20-letni martwy nieznany mężczyzna.
·        22 czerwca na polu nad Bystrzanką znaleziono bezimiennego 9-letniego chłopca
·        1 lipca Tomasz Wróbel znalazł za swoim domem nieznaną około 18-letnią dziewczynę.
·        W tym samym dniu w lesie został znaleziony mężczyzna około 20-letni.
·        Tomasz Peliwo znalazł w dniu 2 lipca martwego mężczyznę około 50-letniego.
·        13 lipca w polu znaleziono 13-letniego chłopaka.
·        14 lipca koło domu Jana Kulki został znaleziony około 16-letni chłopak.
·        19 lipca Wawrzyniec Szewczyk znalazł martwego mężczyznę wieku około 40 lat.
·        26 lipca odbył się pogrzeb (nie wiadomo, kiedy zmarła) około 25-letniej nieznanej kobiety znalezionej w gospodarstwie Stanisława Chorążego.

Epidemia zabierała jeszcze swe ofiary w I kwartale 1848 roku, i tak np.: w dniu 11 marca Tomasz Gałka znalazł nieznanego mężczyznę liczącego 28 lat. Zmarłych chowano przede wszystkim zgodnie z ceremoniałem kościelnym na cmentarzu w Jordanowie.

W swoich dociekaniach nie znalazłem dowodów na to by, jak głosi wieść gminna, zmarłych na cholerę grzebano z dala od skupisk ludzkich w lesie na tzw. „cholernym” lub bliżej Jordanowa nad Skawą, by woda „zrobiła porządek”. Być może, że były takie przypadki wykonywane „po kryjomu”, bez zgłaszania księdzu. Znane są przypadki śmierci Bystrzanów, której przyczyna była epidemia cholery, również w okresie późniejszym poza granicami kraju. W dniu 27 sierpnia 1855 roku w Segedynie (Węgry) zmarł Jan Traczyk. Służący w wojsku w Żółkwi (Ukraina) 23-letni Wawrzyniec Sutor zmarł w dniu 16 kwietnia 1918 roku, nie doczekał wyzwolenia.

W Sidzinie w 1847 roku wskutek epidemii cholery (a także z innych powodów) zmarło 270 osób, z tego w wieku do 18 lat – 64 osoby. W niektórych miesiącach miały miejsce 2 lub 3 zgony w jednym dniu. Wielu spośród zmarłych, to ludzie wypędzeni ze swych środowisk, by nie zarazili najbliższych lub ludzie wędrowni, żebracy. I tak:

·        8 stycznia zmarł 28-letni żołnierz (urlopik) Michał Migas (nr domu 451), który mógł przynieść ze sobą chorobę.
·        20 stycznia znaleziono martwą około 10-letnią dziewczynkę.
·        5 lutego zmarł 5-letni chłopczyk pochodzący z Malejowej.
·        8 lutego znaleziono chłopca pochodzącego z Toporzyska, który przychodził do Sidziny żebrać.
·        11 lutego zmarł 50-letni Stanisław Szczęśniak, żebrak ze Spytkowic.
·        13 lutego będąc w drodze zmarł pochodzący z Osielca Walenty Rusin.
·        13 lipca została znaleziona na cmentarzu nieznana dziewczyna licząca sobie jakieś 24 lata.
·        29 lipca w przedsionku szkoły znaleziona została około 25-letnia kobieta-żebraczka.
·        „Z biedy” w dniu 1 sierpnia zmarł pochodzący z Bystrej Podhalańskiej Szymon Ryś,
·        …a 6 sierpnia 7-letnie biedne dziecko rodziny Piasków z Zubrzycy.
·        W dniu 1 listopada nieszczęście spotkało 58-letnią Katarzynę Suszyn z Białki…
·        …a w dniu 6 listopada Bogumiłę Gigoń z Juszczyna.
·        1 grudnia w sieni domu nr 240 znaleziony został martwy chłopiec około 10-letni pochodzący z Orawy,
·        …natomiast 3 grudnia 9-letni Jakub z Orawki.

Wszystkim zmarłym  urządzane były kościelne pogrzeby i chowani byli  na cmentarzu parafialnym, które na podstawie dekretu cesarza Józefa II z roku 1784 zostały zlokalizowane z dala od skupisk ludzkich.

sobota, 25 kwietnia 2015

„Czarna śmierć” w Jordanowie i Galicji


W dniu 24.IV.2015 roku, w jordanowskim MOK miała miejsce bardzo interesująca prelekcja pt. „Epidemie w Jordanowie i Galicji w XVIII i XIX wieku”, którą wygłosił mgr inż. Stanisław Bednarz.

Jednakże pierwszym punktem imprezy stało się złożenie życzeń imieninowych Nestorowi kultury naszego Miasta – Panu Profesorowi Jerzemu Semschowi. Życzenia w imieniu zebranych złożył Mu prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej. Następnie przeszedł on do swego wystąpienia.

Przez Jordanów i ziemie Galicji przewaliło się kilka epidemii i pojawów chorób, które – jak obrazowo wtedy pisano – grasowały na tym terytorium. Były to straszliwe dopusty Boże takie jak dżuma – Yersinia pestis, która pustoszyła Europę w latach 1707-1710 – a zatem jeszcze w Królestwie Polskim. Jest to pierwsza udokumentowana epidemia tej choroby na Podhalu, i nastąpiły po niej jeszcze inne. Przy okazji wspomniano jeszcze o „dżumie Justyniana” – I pandemii tej choroby, która zabrała 60 mln ludzi w Europie, a także o pandemii „czarnej śmierci” z XIV wieku, o której pisał m.in. ks. prof. Jan Kracik – autor książki pt. „Pokonać czarną śmierć”, a która pochłonęła wtedy 50 mln ofiar – połowę populacji kontynentu. Epidemia z początków XVIII w. była spowodowana ruchami wojsk saskich, szwedzkich i rosyjskich w czasie Wojny Północnej.

Ciekawym jest to, że dżuma w XIV wieku praktycznie ominęła Małopolskę, w której było bardzo mało zachorowań. Cud? Być może. Nie zapominajmy też, że walczył w 100 lat później z dżumą słynny lekarz i mag Jan Wawrzyniec Twardowski – ten sam, którego według legendy Mefistofeles porwał z karczmy Rzym w Suchej Beskidzkiej… Leczył on ludzi nader skutecznie metodami znanymi wschodniej medycynie, co budziło niechęć ze strony Kościoła… Prelegent okrasił swe wystąpienie zdjęciami kaplic i krzyży wotywnych z tego okresu.

Następnie omówił on pojawienie się epidemii tzw. zgniłej gorączki – Febra putrida – która znów pojawiła się w związku z translokacją wojsk rosyjskich spod Austerlitz/Slavkova. Do Krakowa zwieziono 9000 chorych, zaś codziennie w Galicji umierało 100 osób.

Przez Jordanów w XIX wieku przewaliły się cztery epidemie cholery – Vibrio cholerae. Przywleczona przez Rosjan aż z Indii, cholera uderzyła po raz pierwszy w 1831 roku. W Jordanowie zmarło 11 osób. W Galicji zachorowało 260.000 osób, z czego zmarło 97.700 chorych.

W 1847 roku Jordanów i w ogóle cały kontynent nawiedziła plaga Wielkiego Głodu, który zdziesiątkował populację kontynentu. Jego powodem były trzy lata nieurodzaju i zaraza ziemniaczana. Według Kościoła, była to kara za tzw. Rabację Galicyjską. W naszym Mieście zmarło z głodu i tyfusu – Salmonella typhii - 159 osób, zaś w Malejowej – 200, w Chrobaczem i Przykcu – 25, w Wysokiej – 120 a w Toporzysku – 220. Dochodziło nawet do przypadków kanibalizmu!








II epidemia cholery uderzyła w 1849 roku. I znów epidemię przywlokły wojska rosyjskie, które szły tłumić powstanie węgierskiej Wiosny Ludów. W naszym Mieście i Malejowej było 75 ofiar i 23 żołnierzy rosyjskich. Była to największa epidemia cholery w Jordanowie.

III epidemia cholery grasowała w 1855 roku. W Jordanowie zmarło 19 osób, we wsch. Galicji – 64 osoby. Epidemia ta została przywleczona w wyniku Wojny Krymskiej.

IV epidemia cholery grasowała w regionie w 1873 roku. W Jordanowie i Malejowej zmarły tylko 3 ofiary, tymczasem w Galicji zachorowało 243.680 osób, z czego zmarło 94.766 ofiar. Nie bardzo wiadomo, co ja spowodowało – być może rozwój handlu i przemieszczanie się ludzi po terytorium kraju.

W kontekście tych wydarzeń prelegent wspomniał o dr Tytusie Chałubińskim, który leczył ludzi w Zakopanem i okolicy oraz dzielnym grabarzu choleryków, ratowniku i przewodniku tatrzańskim Pogotowia Ratunkowego PTT – Klemensie Bachledzie.

Następnie Pan Bednarz skupił się na epidemiach ospy prawdziwej/czarnej – Variola vera – które w Jordanowie wystąpiły w latach: 1799, 1802, 1810, 1818, a w czasie najgorszej z nich – w 1799 – zmarło 45 ofiar. Ogólna ilość ofiar ospy w Jordanowie wynosiła 220 osób, w Malejowej – 100, zaś w skali Galicji każdorazowo umierało 1500 – 2000 ofiar. Były to jednak pojawy choroby, a nie epidemie.

Na tym prelekcję zakończono. W ramach dyskusji wypowiedział się m.in. Pan Tadeusz Uczniak, który zapoznał zebranych z epidemią cholery, tyfusu i czerwonki (Shigella sonnei) w 1847 roku w Bystrej i Sidzinie. Z tym bardzo ciekawym materiałem zapoznamy, Czytelników w osobnym artykule.
Prelekcja ta ukazała nam, jakiego postępu w walce z tymi straszliwymi plagami dokonano w czasie tych trzech stuleci, dzięki czemu teraz możemy się czuć bezpiecznie.


Niestety – pojawiła się głupia i bardzo niebezpieczna moda na nieszczepienie małych dzieci, co może spowodować ponowne nawroty epidemii różnych chorób – jak np. epidemia odry (Morbili) w Niemczech. Moda ta, jak każda głupota, przybyła zza oceanu i jest bardzo szkodliwa, bowiem obniża odporność młodzieży na choroby i co gorsza – powoduje pojawiania się tzw. superbakterii odpornych na antybiotyki. Poza tym pojawiają się nowe, niebezpieczne infekcje, które przybyły na nasz kontynent wraz z nielegalną imigracją z krajów Północnej Afryki i Azji i efektem globalnego ocieplenia. Na wszelkie sposoby nie jest to dobre. 

piątek, 24 kwietnia 2015

Zieleniejące krajobrazy


Nareszcie robi się nieco cieplej, choć wiatry wciąż wieją z kierunku N i NW, co zawsze zwiastuje zagon lodowatego powietrza z „arktycznej zamrażarki”, jak określał to śp. red. Andrzej Zalewski. Na szczęście niebo się wypogodziło i temperatury poszły w górę. Niestety – wciąż mieliśmy temperaturę minimalną przed wschodem słońca w granicach -0,2…-0,6°C (co odczuły magnolie i inne ciepłolubne rośliny), za to w słoneczne dni było już wręcz majowo – temperatura dobijała do +20°C. Niestety – powietrze jest bardzo suche i jego wilgotność wynosi ok. 20-30% - czyli tyle, co wilgotność kartki papieru. Nie muszę chyba mówić, że zaktywizowały się półmózgi palące trawy… Strażacy wyjeżdżali kilka razy do akcji!







Ciekawie rozkłada się pole baryczne, bo pogodę mamy w miarę wyżową z ciśnieniem rzędu 1013 hPa, ale ciśnienie zaczyna lecieć w dół i mamy aktualnie – 1010 hPa i lekkie zachmurzenie, co może zwiastować – wreszcie – opady deszczu. A deszcz by się przydał, bo już zaczyna być sucho… 






czwartek, 23 kwietnia 2015

niedziela, 19 kwietnia 2015

Kwiecień przeplótł…

Tak się cieszyliśmy z wiosny...

Znane przysłowie mówi: „Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata”. W tym roku spełniło się ono dokładnie, co do joty! Po zimnych i paskudnych Świętach Wielkanocnych, kiedy to od 2. do 7.IV temperatury spadały do -2,2°C, codziennie padał śnieg lub śnieg z deszczem – a napadało go 9,88 l/m² - zaś temperatura dnia nie sięgnęła wyżej, niż +6,7°C.





Potem pogoda się poprawiła i było prawie letnio: temperatury minimalne były już na plusie, zaś maksymalne podskoczyły do +21,4°C – co odnotowałem w dniu 16.IV. Ludzie pozbyli się zimowych ciuchów, młodzież zaczęła się rozbierać do figury. Dzieciaki kopały piłkę w strojach sportowych, a spacerowicze chodzili już w T-shirtach i szortach. I wydawało się, że wiosna już będzie radosna, ale Pani Aura chciała inaczej i…





… i w dniu 17.IV nastąpiło załamanie pogody i temperatura maksymalna spadła do +9,7°C, a wiatr z SW wykręcił się na NW i N-NW. Ludzie na powrót włożyli ciepłe kurtki i swetry. Z ciemnych, ciężkich chmur znów sypnęło śniegiem, zaś temperatura minimalna na szczęście wciąż trzymała się powyżej zera (co ocaliło kwiaty) i w niedzielę, 19.IV rano mieliśmy jeszcze +0,9°C. W czasie tylko dwóch dni spało nam 7,28 l/m² wody w postaci śniegu. W górach śnieg znajduje się aktualnie od wysokości 600 m n.p.m. A zatem kwiecień przeplótł i to dość dokładnie!






Co się stało? Ano stało się to, co zwykle – na północy aktywne niże, na południu nieruchawe wyże, które współpracując ze sobą zesłały nad nasz kraj lodowate podmuchy z Arktyki. Ale nic to, bo wiosna mimo wszystko nadchodzi. Dnia 16.IV odnotowałem przelot bociana nad Suchą Beskidzką, zaś 18.IV Pan Bednarz zasygnalizował przelot pary bocianów nad Jordanowem. Kwitną niemal wszystkie wiosenne kwiaty i pszczoły oraz inne owady mają już pożywienie. A my czekamy na pierwsze smardze i inne wiosenne grzyby – jeżeli temperatury nocne się podniosą, to spodziewam się ich na przełomie kwietnia i maja…