wtorek, 24 listopada 2015

Drugi podmuch zimy


Drugi podmuch zimy zwiastował przede wszystkim rozkład pola barycznego na naszym kontynencie. Cztery głębokie niże, które spowodowały u nas spadek ciśnienia atmosferycznego do 923 (984) hPa, a co za tym idzie bardzo złe samopoczucie i kłopoty z krążeniem u ludzi starszych i chorych na serce. Oczywiście nie mogło to pozostać bez echa!



Pierwsze zaniepokoiły się zwierzęta, które zaczęły się gwałtownie obżerać – szczególnie ptaki. Taki sygnał wzbudza zawsze niepokój i każe się spodziewać rychłej zmiany pogody na gorszą.









W dniu 20.XI spadł deszcz i to w ilości 32,24 l/m², a potem dopadało jeszcze kilka mm deszczu, który przeszedł w śnieg. Następny opad śniegu miał miejsce w dniu 23.XI – wieczorem. W obu przypadkach spadło niewiele, ale temperatura poszła w dół i śnieg pozostał…





W dniu 24.XI odnotowałem rano -5,2°C, zaś w najcieplejszym punkcie dnia termometr pokazał zaledwie +1,1°C… Wystarczyło by zabieliły się krajobrazy. Oczywiście słońce zrobiło swoje i „zlizało” śniegi na południowych stokach, ale jadąc do i z Krakowa widzieliśmy wciąż biały całun pokrywający drzewa i zacienione pola i łąki, zaś góry powyżej 650 m n.p.m. były wciąż białe.








Jadąc do Krakowa tankowałem na stacji benzynowej w Pcimiu i miałem okazję zaobserwować zjawisko żółtego słupa światła poprzedzającego wschód słońca. Zjawisko to widziałem tylko raz – tak jasno, czysto i wyraźnie. To było jakieś dwa lata temu w Jordanowie. Jak widać, zima ma także swe uroki! 


  

niedziela, 22 listopada 2015

Pogodowe podsumowanie jesieni



Jesień 2015 roku zrazu była jakby kontynuacją lata.

Wprawdzie WRZESIEŃ  - był bardziej pochmurny – tylko 3 dni pogodne i bezchmurne, ale temperatury i tak były letnie: 1.IX było +33,3°C; 17.IX było +29,8°C, odnotowano 5 burz, ale niewiele było w te pochmurne dni opadów – za cały miesiąc spadło zaledwie 83,72 dm³/m². To mało – powinno być co najmniej o 100 mm więcej! Tych deszczowych dni było 15, ale nie były to jakieś silne deszcze, co widać z ilości spadłej wody. Mimo tego Skawa wciąż była niska i poziom jej oscylował wokół 150 cm. Dopiero 27.IX Skawa podniosła się do 181 cm.

Najzimniej zaś było w dniu 8.IX, kiedy to temperatura spadła do +4,2°C – niżej było tylko +1,5°C, a w Tatrach posypało śniegiem – na Kasprowym Wierchu spadło 2 cm puchu. Pierwszy przymrozek przyszedł w dniu 21.IX – w mieście temperatura była jeszcze +2,5°C, ale poza miastem już było -1°C i szron na ziemi.

Z ciekawszych zjawisk należy odnotować m.in. 5.IX – powodzie we Włoszech wskutek działania Niżu Genueńskiego, 10.IX – powódź po tajfunie w Japonii. W nocy 16/17.IX temperatura podskoczyła do +28°C! – a to wszystko dzięki wiatrowi halnemu, który wiał od 13.IX. Tej właśnie nocy ciśnienie spadło do poziomu 998 hPa. 24.IX Tarnów uległ podtopieniom wskutek norymnego deszczu w ilości 87 dm³/m².

PAŹDZIERNIK – zaczął się od czterech słonecznych i stosunkowo ciepłych dni spowodowanych wiatrem halnym. Potem zaczęły się dni z zachmurzeniem, ale wcale nie takim wielkim – najgorzej było 12.X, kiedy to spadł pierwszy śnieg. Opad ten przyniósł 11,44 l/m² wody. Jednakże śnieg nie utrzymał się długo i w ciągu 2 dniu jego pokrywa znikła. Ogółem opady w październiku nie były powalające – spadło ogółem 42,23 dm³/m², a powinno znów być o co najmniej 100 l więcej. Efektem tego jest brak wody w studniach i w ujęciu na Przykcu. Poza tym miesiąc ten nie odbiegał zbytnio od normy, poza tym, że było jednak cieplej. Susza nadal dała się nam we znaki.

A jednak nawet te niewielkie opady spowodowały, że koło 6.X nastąpiła w lasach „eksplozja populacyjna grzybów” – jak nazwał to zjawisko Stanisław Bednarz i moi koledzy klubowi z DARZ GRZYBA. Pojawiły się borowikowate, rydze, opieńki… Ciekawe, że było bardzo mało gołąbków i niemal wcale goryczaków żółciowych, których dawniej w lasach rosły całe czeredy! Nie było także borowików ponurych. Pojawiły się za to siedzunie sosnowe i borowiki grubotrzonowe. Poza nimi było dużo muchomorów czerwonych i cytrynowych, przy nieomalże całkowitej nieobecności muchomorów twardawych, których dawniej rosły całe czarcie koła. Pojawiły się także gąski zielonki, których tutaj nie obserwowano. Czyżby zaczęła się przebudowa gatunkowa grzybów w naszych lasach?

Najcieplejszy był dzień 4.X, kiedy to temperatura wynosiła +21,1°C, zaś najzimniejszym był dzień 27.X, kiedy temperatura spadła do -1,2°C. Poza tym odnotowano 4 dni z przymrozkami, 10 dni deszczowych, 15 dni mglistych.

Poza tym w dniu 1.X nastąpiła seria wstrząsów podziemnych spowodowanych działalnością KWK „Janina”. Maksymalna siła wstrząsów osiągnęła 3,7°R i były one odczuwalne także i u nas. 4.X zaczęła się powódź w Południowej Francji, którą spowodowały opady deszczu ok. 100 l/m². Także w środkowych stanach USA wylały rzeki, a 9.X sypnęło śniegiem w Moskwie. 10.X miało miejsce kolejne trzęsienie ziemi o sile 3,2°R spowodowane przez tąpnięcia w KWK „Ziemowit”. 17.X powodzie dotknęły środkowe Włochy i Bałkany, a to za sprawą kolejnego Niżu Genueńskiego. 19.X w Jordanowie zakwitły fiołki. 23.X miała miejsce powódź w Grecji, zaś w dniu 31.X mieliśmy bardzo wysokie ciśnienie atmosferyczne – 1027 hPa, spowodowane przejściem wyżu europejskiego.

W nocy 30/31.X nad Polską zaobserwowano dwa jaskrawe bolidy (meteory, które spłonęły w atmosferze nie dolatując do Ziemi), które najprawdopodobniej były towarzyszami podróży asteroidy 2015 TB145 o średnicy 500-600 m. Jej trafienie w Ziemię mogłoby spustoszyć powierzchnię 300.000 km – czyli porównywalną z powierzchnią Polski. Szczegóły na stronie internetowej - http://wszechocean.blogspot.com/2015/11/rakiety-versus-bolidy.html.

I jeszcze jedna ciekawa sprawa dla fanów astronomii, a mianowicie: w ostatnich dniach miesiąca mieliśmy okazję podziwiać przepiękną koniunkcję czterech ciał niebieskich na wschodnim niebie: Księżyca, Wenus (jasność -3,95 mag.), Jowisza (-1,41 mag.) i Marsa (+1,81 mag.) w gwiazdozbiorach Lwa i Panny. Taka koniunkcja wypada raz na kilkadziesiąt lat i nie powtórzy się za naszego życia…

LISTOPAD – rozpoczął się pogodnie, i ta pogoda trwała aż do 8.XI, kiedy to pogoda się załamała. Nie, nie spadł śnieg, tylko napłynęły chmury i zaczęło się niezwykle ciekawe zjawisko, które nazwałem „antyhalnym” czy „odwrotnym (odwróconym) halnym”. Wynikał on z układu pola barycznego – niże na północy, wyże na południu, co zaowocowało wichurami na obszarze całego kraju i ponad 10.000 użytkowników pozbawionych elektryczności. Temperatura podskoczyła do +18°C w dniu 8.XI, zaś na Bałtyku szalał sztorm o sile 10°B. Potem dzień ciszy i znów to samo…

Tyle dobrze, że trochę popadało. Sytuacja taka trwała aż do 12.XI. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i silne uderzenia wiatru wydmuchały z Krakowa i innych wielkich miast wiszące nad ich ulicami od dwóch tygodni chmury smogu, które uformowały się na początku miesiąca przy nieruchawym powietrzu i bardzo wysokim ciśnieniu atmosferycznym – 1027 hPa. W Krakowie stężenie pyłów w atmosferze przekroczyło 6-krotnie wszelkie normy! Ludzie na ulicach nosili maseczki chirurgiczne, albo osłaniali nosy i usta szalikami i chustkami. Na szczęście u nas tego nie było.      

W dniu 17.XI stwierdziliśmy jeszcze wysyp grzybów: rydzów, borowików ceglastoporych i nawet prawdziwków. W mieście stwierdziliśmy pojawienie się uszaków bzowych i boczniaków ostrygowatych. Zadziwia mała ilość podgrzybka brunatnego – ten smaczny grzyb stał się wręcz deficytowy, oraz goryczaka żółciowego. Dawniej nasze lasy były go pełne, teraz na lekarstwo… Pogoda była deszczowa ale ciepła – spadło ogółem 27 mm deszczu, który uzupełnił deficyt wody w glebie. Po 18.XI pogoda zaczęła zmierzać coraz wyraźniej ku zimie i w chwili, kiedy piszę te słowa za oknami zabieliła się śnieżna ponowa. Wygląda na to, że trzecie dekada listopada będzie już zimowa z opadami śniegu i ujemnymi temperaturami przez całe dnie.

W dniu 22.XI ciśnienie spadło aż do poziomu 984 hPa (norma to 1013 hPa!), a więc bardzo niskie, które wywierało negatywny wpływ na mieszkańców naszego miasta i okolic. Stało się to za sprawą biegu na jednym niewielkim obszarze kontynentu aż 5 ośrodków niżowych! Takiej anomalii jeszcze nie odnotowałem.

Z ciekawszych wydarzeń należy odnotować silne wichury w Polsce, które szalały w drugiej dekadzie miesiąca, za to w Alpach w dniu 13.XI było aż… +25°C! Dnia 17.XI Indie nawiedziła powódź, zaś Grecję od strony Morza Jońskiego – trzęsienie ziemi o sile 6,5°R. Nieco mniejsze wstrząsy odnotowano w Zachodniej Małopolsce, co miało związek z aktywnością antropogeniczną w KWK „Janina”.

*

Ktoś może zapytać, jaka będzie zima? Wiele wskazuje na to, że łagodna. Szyszki świerkowe są na górze strzał, krety ryją, brzoza wciąż ma jeszcze żółte liście. Wydaje się więc, że śniegi z trzeciej dekady są tylko tymczasowo i początek grudnia może być po wodzie, co wróży Boże Narodzenie po lodzie.  I tak trzymać. Mniej palenia w piecach, mniej sadzy i dwutlenków węgla i siarki w powietrzu i czystsze środowisko.

Robert K. Leśniakiewicz

Stanisław Bednarz 

sobota, 21 listopada 2015

KARTA PRAWDZIWEJ ŻYWNOŚCI



Szanowni Państwo,

- poniżej "Karta prawdziwej żywności" pod którą zbieramy
podpisy  -  mamy  na  to  tydzień czasu WIĘC LICZYMY NA WASZE SZEROKIE ZAANGAŻOWANIE.
PODPISUJEMY  W IMIENIU ORGANIZACJI - jeśli reprezentujecie organizacje z podaniem swoich tytułów i stanowiska w organizacji LUB INDYWIDUALNIE Z PODANIEM  SWOICH  TYTUŁÓW.
UWAGA!
Abyśmy mogli dodać Wasze wirtualne podpisy na listę podpisów pod Kartą prosimy o  przesłanie zwrotnie zdania "Popieram Kartę prawdziwej żywności" .

Kartę  wykorzystamy podczas  konferencji  prasowej  i  jako narzędzie nacisku na nowy rząd.

W oryginale KARTA będzie z logo BEZPOŚREDNIO OD POLSKIEGO ROLNIKA
http://www.bezposrednioodrolnika.pl/

Tekst karty dostępny również: http://icppc.pl/index.php/pl/broniz-zywnosci/671-karta-prawdziwej-zywnosci.html

POZDRAWIAMY SERDECZNIE, Jadwiga Łopata i Julian Rose
==========================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl
www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl
WEŹ UDZIAŁ W WARSZTATACH W EKOCENTRUM ICPPC www.eko-cel.pl


Karta prawdziwej żywności


Kierując się poszanowaniem dla pięknej tradycji chłopskich gospodarstw rodzinnych, które wyjątkowo przyczyniają się do zachowania bogactwa kulturowego i bioróżnorodności upraw na polskiej wsi, a także najlepszych produktów żywnościowych dostępnych w Europie, my, niżej podpisani, wzywamy Rząd RP do natychmiastowego wprowadzenia w życie punktów wymienionych w „Karcie prawdziwej żywności”:

1. Zezwolenie małym i średnim gospodarstwom rodzinnym na sprzedaż wyhodowanych i przetworzonych przez siebie w domowych warunkach produktów bez konieczności spełniania nieadekwatnych i niepotrzebnych wymogów weterynaryjnych i higieniczno-sanitarnych, sporządzonych dla wielkich przedsiębiorstw przemysłowych.

2. Uznanie: 
a) dla kluczowej roli małych i średnich gospodarstw rolnych w ochronie i utrzymaniu suwerenności żywieniowej niezbędnej w podstawowym zaopatrzeniu narodu w żywność,
b) dla kluczowej roli, jaką małe i średnie tradycyjne gospodarstwa rodzinne odgrywają w ochronie naturalnej i kulturowej bioróżnorodności, cechującej szczególny charakter polskiej wsi. 
W związku z powyższym - natychmiastowe wdrożenie wieloletniego programu ochrony i wspierania finansowego, merytorycznego i promocyjnego tych gospodarstw. 

3. Zapewnienie konsumentom, pragnącym się żywić dobrej jakości naturalnym jedzeniem, łatwych i dostatecznych możliwości nabywania takiego jedzenia lokalnie. 
W powyższym celu - zniesienie ograniczeń kupowania od miejscowych rolników (dla konsumentów i instytucji) pełnego asortymentu lokalnych produktów żywnościowych przez sklepy, szkoły, restauracje, inne instytucje.  

4. Przeprowadzenie ogólnokrajowej akcji uświadamiania konsumentom wyjątkowej wartości dla zdrowia świeżej, lokalnej i smacznej żywności produkowanej tradycyjnymi i ekologicznymi metodami przez małe i średnie gospodarstwa rodzinne w przeciwieństwie do żywności wytwarzanej metodami wielkoprzemysłowymi i transportowanej z daleka.

5. Podjęcie autentycznego wysiłku i konkretnych działań w celu odbudowania rynku “prawdziwego jedzenia od prawdziwych rolników”, z czego korzyści rozszerzą się na ożywienie lokalnej gospodarki wiejskiej oraz kultury i sztuki polskiej wsi; dzięki temu -  stworzenie nowych, atrakcyjnych  miejsc pracy.

6. Zapewnienie przez Rząd RP dostatecznych możliwości łatwego i długoletniego dzierżawienia ziemi rolnej, będącej obecnie  w rękach agencji rządowych, przez młodych, ambitnych rolników, którzy chcą produkować żywność metodami ekologicznymi i tradycyjnymi, aby dziś oni  mogli  mieć pracę w rolnictwie, a  w przyszłości ich dzieci. 

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb promocji  powyższej Karty  i kampanii BEZPOŚREDNIO OD POLSKIEGO ROLNIKA.


Sir Julian Rose, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC
Jadwiga Łopata, laureatka ekologicznego Nobla, dyrektorka EKOCENTRUM ICPPC

wtorek, 17 listopada 2015

Koniec sezonu


No i mamy już chyba koniec sezonu na grzyby. Wprawdzie na rynku pojawiają się jeszcze kobiety handlujące grzybami i widać, że w lesie są jeszcze rydze, ceglaki i nawet borowik się trafi!




Nie mam czasu na grzybasy, ale… - w mieście grzybasy rosną i nawet pięknie. W lecie mieliśmy wysyp siarkowców, potem była susza, zaś teraz, już pod koniec sezonu mamy prześliczne ucha bzowe i… boczniaki ostrygowate zwane (z)boczniakami! Wyglądają szczególnie uroczo, rzeczywiście jak jakieś ostrygi czy koralowce rosnące na dnie ciepłych mórz.





Niestety, wydaje się, że to koniec sezonu, bo synoptycy przewidują już nadejście chłodów i być może opady śniegu po 20.XI, więc będą rosły już tylko płomiennice… 

sobota, 14 listopada 2015

Antyhalny albo odwrócony halny


Przez ostatnie kilka dni mieliśmy zupełnie nie-listopadową pogodę, która była wprost wiosennie ciepła choć pochmurna. A wszystko zaczęło się od 8.XI, kiedy to wskutek dziwnej konfiguracji pola barycznego mieliśmy wyż na południu i niże na północy naszego kontynentu. Ciepłe powietrze znad Afryki i Pirenejów zostało zagarnięte i płynęło na północ – w kierunku Półwyspu Jutlandzkiego po to, by skręcić tam na południowy-wschód.



Efekt tego był taki, że wiał nam ciepły wiatr od Osieleckiej Bramy, czyli niemal dokładnie z kierunku przeciwnego niż „normalny” wiatr halny. Temperatura dzienna może nie była zachwycająca, ale wynosiła w szczytach +15,1°C, zaś w nocy +12,1°C. W Polsce Północnej i Środkowej odnotowano wichury, a na Bałtyku sztorm 10°B.



W dniu 13.XI wiatr wykręcił się na zachodni i pojawiły się deszczowe chmury, z których w dniu 14.XI polało deszczem. Babia Góra lekko zabieliła się śniegiem na parę godzin.



Ale na razie zimy nie widać, choć zapowiadają nam opady deszczu ze śniegiem. Ano zobaczymy…     

środa, 11 listopada 2015

Na Święto Narodowe


Bale i marsze niepodległości w zniewolonej umierającej Rzeczypospolitej…


Bo gdy Titanic tonął to też orkiestra grała…
nic to, że Polska to słowami pewnego ministra
ch… dupa i kamieni kupa

nic to, że majątek narodowy po 1989 roku
rozszabrowany został  lub zniszczony
że zadłużenie Polski to już 4 biliony złotych
że nad lekceważoną konstytucją góruje traktat lizboński
podpisany przez Prawdziwego Polaka Patryjotę z PiS
że polskojęzyczne agenturalne władze wykonują polecenia płynące
z Telawiwu Waszyngtonu
i z bilderbegowskiej banksterskiej Brukseli
że wojskiem rządzi obce bandyckie NATO
i że wykorzystywane jest w obcych bandyckich okupacjach i wojnach
nic to że obcy parlament obrady urządzał tu jak u siebie
że Mosad zachowuje się tu jak na terenach okupowanych

nic to że banki i niedobitki gospodarki w obcych rękach
że obce wojska stawiają tu obce rakiety i „tarcze”
że obce służbyw Polsce szpiclują Polaków
i zakładają tu nielegalne więzienia
nic to że szpitale bankrutują
że Polacy tysiącami umierają
czekając w kolejce do specjalisty lub szpitala
w kolejce do lekarza
że tysiącami popełniają samobójstwa

że są powoli zabijani śmieciową i celowo zatruwaną
zgodnie z  Codexem Alimentarius żywnością
że truci są z pomocą GMO, big pharmy (po np tzw „chemioterapii”
w ciągu 5 lat umiera 95-97% „leczonych” nią pacjentów)

zabijani są przy pomocy przymusowych trujących szczepionek
chemtrailsu, szczelinowania hydraulicznego
nic to że giną Polacy od narastającej biedy stresu
i morderczego wyścigu szczurów
że pół miliona Polaków jest bezdomych
że kilka milionów jest bezrobotnych
że trzy miliony żyją poniżej minimum biologicznego
a 6 milionów żyje poniżej minimum socjalnego
i że 60 % Polaków nie ma już żadnych oszczędności
nic to…
.
nic to że kraj zniewolony jest zgnojony i rozszabrowany
że jego umierające ciało toczone jest cuchnącą gangreną lichwy
że rozrywane jest przez globalistyczne sępy
oraz hieny cmentarne i giełdowe
że pokryte jest cuchnącymi wrzodami korupcji afer wyzysku
cwaniactwa prywaty służalstwa obcym zdrady i zaprzaństwa
własnej kultury i tożsamości na rzecz
nadjordańskich bożków
nic to że obecnie w zakamuflowanej
pełzającej eksterminacji ginie znacznie więcej Polaków
niż w katowniach żydo-UB po wojnie
nic to że jest to prawdziwa okupacja
prawdziwe zniewolenie
gorsze niż w latach 1944-1956
gorsze bo starannie zakamuflowane
rzekomą „wolnością” i „demokracją”
przez co miliony nie dostrzegają totalnego zniewolenia państwa
gorsze – bo wtedy po wojnie z roku na rok
poprawiały się warunki bytu Polaków
obecnie z roku na rok pogarszają się
gorsze bo tylu Polaków tak podstępnie za żydo-komuny nie wymordowano
co w rzekomo „wolnej” Polsce po 1989 roku
i końca niewoli nie widać…
tylko niewielu wie o niej bo reszta zaczadzona
mediami wierzy w Polskę wolną
i świętuje kolejny już raz na cuchnącym wyziewami śmiertelnej choroby
ciele umierającej  Rzeczypospolitej święto niepodległości
bawią się – świętują święto niepodległości…
której nie mamy…

niech żyją bale i marsze niepodległości w umierającej zniewolonej Rzeczypospolitej

http://fundacjaunderground.pl/Dobroczynny_Bal_Niepodleglosci_2015
http://www.oaza.kornik.pl/v-bal-niepodleglosciowy
http://www.gniezno24.com/kultura/item/5110-zbliza-sie-kolejny-bal-niepodleglosci
http://krasnik.naszemiasto.pl/artykul/krasnik-burmistrz-miasta-zaprasza-na-bal-niepodleglosci,3559613,artgal,t,id,tm.html
http://www.opole.pl/kawaleryjski-bal-niepodleglosci/
http://nocwolnosci.pl/
https://marszniepodleglosci.pl/

A aby odór cuchnącej od gangreny i wrzodów
umierającej Rzeczypospolitej
nie drażnił delikatnych wrażliwych i patriotycznych
nozdrzy balującyh i maszerujących najlepiej jest zorganizować
bale i marsze niepodległości metodą bogoojczyźnianych patryjotów harcerzy

http://wolnedzwieki.pl/produkt/wstep-na-bal-niepodleglosci-2015/

katolickich parafii

http://swietyszczepan.pl/bal-niepodleglosci/

lub katolickich narodowców

http://blogmedia24.pl/node/72734

rozpoczynają oni bale i marsze niepodległości gusłami ku czci
żydowskich bożków i idoli zwanymi „mszą św.”

zapach kadzideł i świec skutecznie stłumi odór umierającej Rzeczypospolitej
oby były to ostatnie takie bale i marsze
ostatnie bale i marsze niepodległości w ginącej zniewolonej Rzeczypospolitej…
istnieje nikła ale realna szansa na odzyskanie niepodległości
aby móc ją za rok rzeczywiście świętować
wystarczy tylko skrzyknąć się w kilka milionów i wyjść na ulice
na Wiejską pod URM pod Belweder
pod ministerstwa i urzędy wojewódzkie
pod banki i pod ambasady pilnujące interesów okupanta
pod siedziby załganych mediów będących w łapskach okupanta
i pod siedziby wszystkich instytucji służących okupantowi
następnie wystarczy je zająć
i wszystkich służących okupantowi skazać wyrokami
trybunałów ludowych na infamię banicję
i utratę mienia na rzecz Polski
następnie wszystkich ich należy deportować
i Polskę zbudować od nowa – od fundamentów
bez lichwy wyzysku i pomiatania Polakami
w sojuszą z Rosją i Białorusią
bez zniewolenia Polski przez banksterski zachód
zbudować Polskę mamy tak
aby była domem dla Polaków
a nie ich wykańczalnią i obozem niewolniczej pracy za grosze
w firmach należących do obcych
Aby Polska była Polską…
.
Panie, Panowie, powstańmy. Proszę zdjąć nakrycia z głów. Uczcijmy minutą ciszy pamięć o niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej.
.
.
opolczyk

Nie znam autora tych strof, ale ma wiele, bardzo wiele racji... 

niedziela, 8 listopada 2015

Susza…

Mapa suszy w Polsce w 2015 roku - obszary niebieskie to te, które stosunkowo zostały mało poszkodowane, obszary pomarańczowe - tam, gdzie susza poczyniła największe spustoszenia... 


Miałem nie pisać o tym, ale zmusiła mnie sama Natura. Pisząc rozmaite podsumowania pogodowe, cały czas w tym roku na plan pierwszy wybija się susza. Kiedyś było to zjawisko, które nawiedzało nas sporadycznie – najczęściej w mroźne zimy, kiedy termometry wskazywały koło -30°C i nikogo to nie dziwiło. Po prostu woda w rurach zamarzała i trzeba było czekać na ocieplenie. Dzisiaj mamy niby dwa systemy wodociągowe – jeden miejski ze Skawy, drugi zdrojowy z Przykca – ale problem wody pozostał, a to ze względu na małą, tragicznie małą ilość opadów w tym roku.

No bo popatrzmy:  styczeń – spadło 45,23 dm³/m²; luty – 52,41; marzec – 29,73 (!!!); kwiecień – 47,32; maj – 93,76 (jako tako w normie); czerwiec – 39,31 (!!!); lipiec – ledwie 93,95 (!!!); sierpień – 15,15 (!!!); wrzesień – 83,72; październik – 42,23 – a powinno być o 100 l więcej (!!!), listopad też zapowiada się raczej sucho. Cała nadzieja, że w grudniu jednak posypie śniegiem i tej wody będzie więcej, ale prognozy są raczej nieciekawe. Po prostu mamy wciąż zjawisko El Niño na Pacyfiku, a co za tym idzie kolejne perturbacje klimatyczne i anomalie pogodowe z nich wynikające. Jak donoszą media, susza w Polsce dotknęła już 1.000.000 ha gruntów rolnych! Straty dopiero się szacuje, ale pójdą w dziesiątki milionów złotych…

A być powinno, bo studnie w wyżej położonych partiach Beskidu Średniego pokazują dna. Nie pozostało nic innego, jak kopać studnie głębinowe, ale kto za to zapłaci? Nie wszystkich na to stać. Pozostała Skawa, ale ona ledwie ciurka i jej poziom w tym roku spadł do rekordowego – 143 cm. Już doszło do ograniczeń zużycia wody, która stała się ohydna w smaku, zapachu i nie do picia. Nie wiem, czy nawet nadałaby się na wodę techniczną…

Kilka lat temu rzuciłem propozycję przegrodzenia w którymś miejscu Skawy i stworzenie jeziora zaporowego, które zapewniłoby Miastu i okolicy zapas wody do picia i nie tylko. Stworzyłoby region turystyczno-rekreacyjny, rezerwat ryb i wodnego ptactwa. Przedstawiłem go na forum czytelników „Echa Jordanowa” i zostałem bezlitośnie wyśmiany przez ówczesne władze miejskie. Nie dziwota, bo cóż może przemówić do rozumu komuś, kto go nie ma? Gdyby zaczęto wtedy budowę jeziora z projektu Jordanowskiego Jeziora Zaporowego, to dzisiaj nie byłoby problemu z wodą. Można by było ją gromadzić w okresach deszczowych i rozsądnie nią gospodarować w okresie suszy.

A tymczasem Przyroda sama bezlitośnie zweryfikowała moje przepowiednie i mamy dokładnie to, co przewidywałem: głęboka susza w glebie i ściole leśnej, wyschnięte studnie, śmierdząca chemikaliami woda (tylko z nazwy) pitna. Będziemy za to płacić frycowe w postaci różnych zachorowań gastrycznych przede wszystkim, ale i nie tylko.

Piszę nie tylko, bo okoliczne chłopstwo i zacni obywatele Jordanowa za punkt honoru postawiło sobie robienie śmietniska ze wszelkich cieków wodnych i wyrzuca do nich wszelki możliwy chłam – od stert plastykowych toreb i opakowań do wielkogabarytowych śmieci właśnie do okolicznych strumieni. Dobitnie pokazały to przedsiębrane akcje sprzątania koryt rzek i strumieni w okolicach Miasta, w których partycypowało także Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej. Te wszystkie śmieci rozkładając się stwarzają zagrożenie skażenia wód chemicznie i biologicznie. Ale kogo to obchodzi – wszak zaoszczędził jeden z drugim niebotycznie wysoką sumę 36,- PLN na wywozie i utylizacji śmieci. Ile potem będzie płacił lekarzom za ratowanie od nowotworowej śmierci siebie i swoich najbliższych, to Pan Bóg wie.

Podobnym idiotyzmem jest palenie plastyków w paleniskach domowych. Ileż razy wychodząc wieczorem na miasto czułem smród palonych polietylenów, poliuretanów, polistyrenów i innych chemicznych paskudztw, które zatruwają nam powietrze. Jak ktoś chce, niech sobie pali te świństwa w pokoju czy piwnicy i wdycha te paskudztwa, a nie każe oddychać nimi innym!
I to właściwie wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia. Bicie głową w mur obojętności i pazernej głupoty mnie się nie uśmiecha. Zmieniają się ludzie, zmieniają się władze, ale to się akurat nie zmienia – głupota zostaje.


Ale nie – jest jakaś jaskółka zmiany – ostatnio Pani Burmistrz obiecała wprowadzić w Jordanowie centralne ogrzewanie przy pomocy ekologicznych pieców, które będą o wiele czystsze i mniej smogopędne od konwencjonalnych palenisk węglowych. Mam nadzieję, że się jej to uda, bo wiem, że wielu ludzi byłoby tym zainteresowanych. Część kosztów ma być refundowana w kasy Unii Europejskiej, więc rzecz byłaby opłacalna. Czy dałoby się coś zrobić z wodą, by wreszcie popłynęła nam z kranów i byłaby o wiele lepsza od tego śmierdzącego chemią paskudztwa, które musimy pić???          

czwartek, 5 listopada 2015

No i po Wszystkich Świętych


No i mamy już listopad. Pogoda nadal piękna – słoneczna i sucha. W południe wilgotność powietrza oscyluje w granicach 20%. Temperatury zaś utrzymują się w granicach od -2,7°C do nawet +17,1°C, co spowodowane jest lekkim wiatrem halnym. W dniu 4.XI w Zakopanem stwierdzono silną inwersję temperatury – w mieście było -2°C, zaś na Kasprowym Wierchu +10°C!


Sam dzień Wszystkich Świętych był cudowny – lekki halny dawał temperaturę do +14,6°C przy spadającym ciśnieniu i bezchmurnej aerii. W takich warunkach atmosferycznych nocna iluminacja cmentarzy prezentowała się wspaniale.



video

Niestety – ogromny ruch samochodowy przy cmentarzu dawał się we znaki, szczególnie brak parkingu. Jedyne miejsce do parkowania zajęli handlarze kwiatami i zniczami. Szczególnie masakrycznie było przy zjeździe z ul. Kolejowej – tam żywcem przydałby się jakiś policjant, który regulowałby ruch samochodów. To, że nie doszło tam do jakiejś masakry zakrawa na cud…

Poza tym wszystko odbyło się godnie i tak jak należy. Harcerze trzymali warty przy grobach żołnierzy II Wojny Światowej, w tym żołnierzy radzieckich, którzy wyzwalali naszą ziemię. To piękny gest w czasach totalnego pseudonarodowego ogłupienia i antyrosyjskiej histerii. I za to im dziękuję.

I słowo o smugach na niebie. Mówi się, że są to jakieś chemiczne paskudztwa, które sypie się nam na głowy, a które tworzą chemtrails. Oczywiście zdarza się, że niektóre koncerny „utylizują” w ten sposób swe toksyczne odpady, ale w większości są to zwyczajne contrails. Tak czy inaczej, ruch lotniczy nad nami był spory i w momencie w zasięgu wzroku leciało około 20 samolotów! – a ich smugi tworzyły dziwne znaki na niebie. Zupełnie jak w Apokalipsie…










No i problem wody. Jak się dowiedziałem, to wody w zdrojach ulicznych nie będzie, bo w zbiornikach na Przykcu widać tzw. „kosze”, a to oznacza, że poziom wody stał się krytycznie niski. Nie ma się co dziwić – w październiku spadło zaledwie 42,23 dm³/m² - a powinno być o co najmniej 100 l więcej! Susza gnębi nas nadal i nic nie wskazuje, że będzie jakaś odmiana. Mamy kolejny dowód na efekt globalnego ocieplenia i idących za nim zmian klimatycznych. 


Natomiast rankiem mamy okazję oglądać wspaniałą koniunkcję jaskrawej Wenus (-3,94 mag.), Jowisza (-1,41 mag.), Marsa (+1,81 mag.) z Księżycem w konstelacji Lwa. Taki zbieg planet na małym wycinku nieba zdarza się rzadko, więc obserwujmy, póki się da!