środa, 30 marca 2016

I już po Świętach…




Święta, Święta i już po Świętach. Dwa tygodnie obłędnych przygotowań, dwa dni nieprzytomnego obżarstwa i pijaństwa (policja zatrzymała 1300 kierowców na podwójnym gazie) a potem dwa miesiące paskudnego bólu wątroby… 

Zapowiadało się nader ciekawie: w dniu 23.III.2016 roku na portalu Twoja Pogoda pojawiła się następująca informacja:

Burza piaskowa, czerwony deszcz i śnieg

(23.03/17:49) - Od Grecji przez Turcję, Bułgarię i Rumunię po Morze Czarne wiszą niskie chmury, które przysłaniają niebo nad całym regionem. Nie są to jednak zwyczajne chmury, ponieważ powstały one w silnym strumieniu bardzo ciepłego i suchego powietrza, które płynie znad afrykańskiej Sahary po południowo-wschodnią część Europy. W tej formacji chmur wieje porywisty wiatr osiągający 80-90 km/h, który unosi pomarańczowy piasek znad Sahary w Libii i Czadzie, a następnie przenosi go daleko aż nad wody Morza Czarnego. Po drodze piasek łączy się z deszczem i spada na Grecję, zachodnią Turcję, wschodnią Bułgarię i Rumunię. Brudny deszcz barwi wszystko co napotka. Na ulicach wielu miast pojawiły się czerwone kałuże. Mieszkańcy skarżą się na zabrudzone pranie, białe ściany budynków i karoserie samochodów. W górach saharyjski piasek zabarwił na czerwono śnieg, co sprawia, że krajobrazy przypominają te znane nam z planety Mars. Na greckiej Krecie podczas zamieci piaskowej temperatura pierwszy raz w tym roku sięgnęła aż 31 stopni. Zjawisko burzy piaskowej na południu Europy nie jest niczym niezwykłym. O tej porze roku zdarza się, że na region spada kolorowy deszcz, ale ze względu na swoją postać zjawisko to zawsze wywołuje spore zamieszanie. Wystarczy jednak tylko jedno spoglądnięcie na zdjęcie satelitarne, aby wszystko się wyjaśniło. Zdarza się czasem, że piasek trafia aż nad południe Polski. 8 lutego 2004 roku saharyjski piasek z deszczem opadł na Podkarpacie, Kiedy indziej z kolei rdzawy piasek spadł na południowo-wschodnią część naszego kraju ze śniegiem i został mylnie uznany za groźne skażenie chemiczne. Pomarańczowy piasek ściągany dzisiaj znad Afryki nad południową Europę jest bardzo dobrze widoczny na pierwszym zdjęciu, które zamieszczamy pod artykułem. Na drugim zdjęciu satelitarnym zobaczyć możemy omawianą formację chmur, która wyróżnia się spośród innych chmur nad naszym kontynentem swoją bardzo jasną barwą, co jest ewenementem. (Twoja Pogoda, 23.III.2016 r.)


Natomiast w dniu wczorajszym, tj. 24.III.2016 r., polskie media podały następujące ostrzeżenie:


W Wielki Piątek na Polskę spadnie "krwawy deszcz"

Silne wiatry nad Saharą porywają w powietrze tumany piasku, niosąc je często przez setki, a nawet tysiące kilometrów. Tak jest i tym razem, gdyż podmuchy wiatru osiągające w porywach 60-70 km dotarły wczoraj do Sycylii, którą pokryły pyłem. Dzisiaj z kolei podobnego zjawiska mogą spodziewać się Grecy, Hiszpanie, Włosi i Turcy. Dotrze ono również do Polski.

W Wielki Piątek na Polskę spadnie "krwawy deszcz" W Wielki Piątek na Polskę spadnie "krwawy deszcz."

Nad Morzem Tyrreńskim rozwinął się niż "Gaby", który jest odpowiedzialny za ten rzadki przypadek. Powstający suchy i ciepły wiatr, tzw. sirocco, będzie kierował kłęby piasku w głąb Europy. Mieszkańcy Podkarpacia mogą już jutro spodziewać się krwawych opadów. Ulice, samochody i okna pokryją się pomarańczowo-brązowym pyłem. (Onet.pl, 24.III.2016 r.)

*




Czekaliśmy nań przez cały dzień. Pogoda w Beskidzie Średnim, gdzie mieszkam, była typowo wiosenna – do południa stosunkowo słoneczna, po południu zachmurzenie zwiększające się w miarę upływu dnia. Wiatr początkowo wiejący z kierunku N i NW wykręcił się na zachodni i zaczął nawiewać deszczowe chmury. W nocy spadł deszcz – 1,56 dm3/m2 – deszczówka była przeźroczysta, bez zmętnienia.

video
Od kolegów z Darz Grzyba dowiedziałem się, że na Podkarpaciu nie było żadnego opadu, ale Księżyc miał dziwny kolor – jakby miedziany, być może właśnie od tego pyłu. Ale nie było żadnych opadów, więc trzeba na nie poczekać…


  •         26.III – Wielka Sobota - przedpołudnie. Wiatr zmienił kierunek na SW, ale jak na razie nic podejrzanego nie pada z nieba, zresztą z ciężkich chmur pada upierdliwa mżawka – spadło jej 3,64 mm. Temperatura podniosła się do +4°C. Czerwonego deszczu nie ma. Podobny fakt sygnalizują mi darzgrzybowcy z Olsztyna, Rzeszowa i Chełma.
  •       27.III – Niedziela Wielkanocna. Pogoda nieco pochmurna, ale jest cieplej – do +11,7°C. Rano mgła, potem wypogodziło się. Czerwonego deszczu ani śladu.
  •       28.III – Poniedziałek Wielkanocny – pogoda wiosenna, temperatura do +14,2°C, piękne słońce i wiatr w kierunku S i S-SW. Czerwonego pyłu nie widać. Wprawdzie spodziewamy się opadów, ale nadejdą do nas z kierunku NW, więc nie ma szansy, by saharyjski pył dotarł do nas…

Jest już po Świętach, a czerwony pył nie spadł z nieba. A zatem, znów medialne wydarzenie i wiele hałasu o nic, bo jednak czerwonego opadu nie było… Ale to nie znaczy, że nie będzie. Wystarczy taki układ pola barycznego, że wyż zawiśnie nad Morzem Śródziemnym, a niż nad Bałtykiem i wiatr zamiecie pył z Sahary i zrzuci w Europie. Przy potęgującym się EGO takie rzeczy będą całkowicie możliwe. 

Natomiast strach pomyśleć, co to będzie, jak dojdzie do erupcji superwulkanu pod Polami Flegrejskimi, a jego popioły zasypią nas jak szaroczarny śnieg. I tego należy się obawiać. Jak na razie nic nie sygnalizuje superwybuchu, ale strzeżonego warta strzeże.

W tej chwili mamy temperatury dzienne powyżej +15°C, zaś nocne ok. +2…3°C, więc wegetacja ruszyła, co widać na obrazkach:   










niedziela, 27 marca 2016

Atomowy dżihad




UFO I LUDZIE WSZECHOCEANU: Atomowy dżihad:   Energetyka jądrowa w Europie No i stało się to, co przepowiedziałem parę lat temu, kiedy w Polsce znów zaczęła się dyskusja na ...

Ciekawy jestem, do jakiego stopnia zagrożenia naszego życia doprowadzi głupota, sprzedajność i niekompetencja eurourzędasów? Czy terroryści z ISIS planują wojnę atomową w Europą? 

czwartek, 24 marca 2016

Eurofrajerzy i multi-kulti





Ostatnie dni znów pokazały Europejczykom, że bezpieczeństwo na naszym kontynencie jest iluzoryczne. Bomby w Brukseli uświadomiły to nam po raz kolejny.

Idea swobodnego przepływu ludzi i towaru stanowiąca jedną z podstaw funkcjonowania Unii Europejskiej obraca się na razie przeciwko niej samej. Osobiście zawsze byłem przeciwnikiem otwierania granic dla bliskowschodniej dziczy. Piszę „dzicz” z całą odpowiedzialnością za słowa. Służąc na granicy widziałem i słyszałem niejedno i wiem, do czego zdolni są ci tzw. „migranci” i „uciekinierzy”, a tak naprawdę to amatorzy łatwego i lekkiego życia za nasze pieniądze. 

Problem z nimi polega na tym, że nie mają najmniejszego zamiaru się asymilować i tworzą własne enklawy, które są wylęgarnią przestępczości. Wiadomo – ci „migranci” nie zamierzają podjąć pracy czy asymilować się z Europejczykami. A żyć się chce. I na ich życie pójdą nasze podatki. A na to nikt normalny nie da nigdy zgody. No chyba, że jest mieszkańcem Polski posługującym się językiem polskim i nic ponadto, bo reprezentującym interesy Niemiec, USA, Izraela, UE i ich kapitału… 

A to zaczęło się jeszcze za tzw. „komuny”. W latach 1980-84 Polska stała się krajem tranzytowym dla obywateli Turcji kurdyjskiej narodowości. Doszło do tego, że Szwecja przestała przyjmować tych „migrantów” i musieliśmy kierować ich do Berlina Zachodniego, który ich przyjmował. Potem jechali do RFN, gdzie od razu zasilili przestępcze podziemie. Przecież nie po to uciekali z Turcji, by pracować... Oczywiście było wielu Turków, którzy podjęli tam pracę i jakoś wpisali się w niemiecką rzeczywistość, ale opinię zawsze psuli właśnie tacy ni to Kurdowie – ni to Turcy, którzy sami nie potrafili się określić. Podobnie było z Palestyńczykami, którzy uciekali z Izraela w kierunku krajów skandynawskich. 

Potem była „przemiana ustrojowa” i nasze granice się otwarły – nieco za szeroko. Do Polski runęły potoki ludzi z krajów ZSRR i po 1991 roku WNP. Oczywiście zaczęła się masowa „turystyka emigracyjna” – głównie Cyganów z Bułgarii i Rumunii, którzy oczywiście nie zwiedzali Krakowa czy Warszawy, tylko gnali od razu na zachodnią granicę, by przez Odrę i Nysę przedostać się do niemieckiego Raju. Do Rumunii wracały puste autokary, albo w ogóle nie wracały. Ta paranoja zaczęła się w 1990 roku i trwała do czasu przystąpienia Polski do Układu z Schengen, czyli do grudnia 2007 roku. 

Jaka była reakcja naszych rządów? – zapyta ktoś.

Żadna. Rządy były informowane o sytuacji na naszych granicach i… - i nic. Problem był wyciszany, szczególnie w czasie rządów Unii Wolności, których politycy blokowali wszelkie inicjatywy wprowadzenia zmian na lepsze. To właśnie im zawdzięczamy ciągłe utrącanie planów ekologów przeniesienia TIR-ów na tory. To oczywiste, rządy te tylko o ekologii mówiły – podobnie jak rząd PiS-u, który podniósł grabieżczą rękę na polskie parki narodowe – i niczego nie robiły. Nie robiły, bo ktoś brał za to ciężką kasę, by rozwalić polskie koleje, które mogły na tym zarabiać. Bo w gruncie rzeczy tylko o kasę tu chodziło. 

Służąc w WOP, a potem w SG widziałem, co się wyrabiało na granicy i ostrzegałem po linii służbowej (i partyjnej, kiedy jeszcze istniała PZPR) – równie dobrze mogłem walić głową w mur. Z mojej strony było to wołanie na puszczy. W prostocie ducha i naiwności wreszcie opisałem cała sytuacje w prasie – m.in. „Polsce Zbrojnej” i na łamach „Granicy”. W „Granicy” mi tego nie puściła cenzura, ale „Polska Zbrojna” puściła kilka moich materiałów, no i się zaczęło. Najpierw wezwano mnie do Warszawy na dywanik, a potem kazano podpisać lojalkę, że nie będę opisywał tego, co się dzieje na granicy. 

Cóż, ktoś bardzo się bał, że Polacy dowiedzą się czegoś więcej o machinacjach władzy. Teraz to rozumiem. W 1994 roku mając serdecznie dosyć tej roboty, przeszedłem na emeryturę. Miałem dość głupoty, sprzedajności, tchórzostwa i niekompetencji ludzi, którzy decydowali o bezpieczeństwie naszego kraju. Pozbyto się doświadczonych wopistów – no bo to byli przecież komuniści w pojęciu solidaruchów i solidurni (z których niejeden ma rodowód z PZPR – sic!) – i zlikwidowano niektóre Oddziały SG. 

Sama SG została zredukowana do poziomu Straży Leśnej czy Straży Przemysłowej. Nie muszę się rozwodzić nad głupotą tego pomysłu różnych „nowatorów”, „reformatorów” i innych besserwisserów, którzy obejmowali tą służbę z partyjnego klucza, a przede wszystkim oszczędzali – na naszym bezpieczeństwie. Tak było właśnie na początku lat 90. I teraz w tej sytuacji, jaką mamy w Europie, SG będzie się musiała zmierzyć. Jest oczywistym, że zamknięcie południowych granic Europy dla „migrantów” uruchomi szlaki przerzutowe przez nasze wschodnie granice. Przede wszystkim przez pogrążoną w kryzysie i wojnie domowej Ukrainę.  

A skala zagrożenia jest ogromna. Niemieckie służby przyznały kilka dni temu, że do miejsc zakwaterowania migrantów nie zgłosiło się 158.000 przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Co to oznacza w praktyce? To oznacza, że mamy 158.000 potencjalnych terrorystów w jednym z największych i najludniejszych krajów UE, którzy mogą uaktywnić się w każdej chwili i wypowiedzieć wojnę partyzancką Niemcom i reszcie ludów Europy. A wszystko przez niekompetencje i głupotę kilku eurofrajerów, którzy nie mając za grosz wyobraźni marginalizowali problem migrantów, aż wreszcie ten ich przerósł… 

Nie wierzę w zapewnienia naszego rządu, że wszystko jest OK. i pod kontrolą. Dowodzi tego zamiar wprowadzenia nowej ustawy o środkach bezpieczeństwa, która prowadzi wprost do totalnej inwigilacji obywateli własnego kraju i zamordyzmu. Przypominam, że w straszliwym państwie policyjnym Polski Ludowej prawo do inwigilacji obywatela miały TYLKO CZTERY służby. Dzisiaj jest ich już dwanaście!!! – nie licząc prywatnych detektywów, kelnerów i babć klozetowych… I jeszcze chcą te uprawnienia rozszerzać! 

Mój szef powtarzał zawsze – prawo jest wystarczające, tylko trzeba umieć je stosować. I on to potrafił, ale to był pogranicznik starej daty, z krwi i kości i o ogromnym doświadczeniu. Wystarczy zatem zmodyfikować istniejące prawo, i nie tworzyć nowego. W starciu z prawdziwymi terrorystami będzie naszym funkcjonariuszom i żołnierzom niełatwo, bo ci „migranci” to niejednokrotnie są zwyrodniali mordercy, którym nie zależy na życiu swoim i innych. Dlatego nie ma co się z nimi bawić w prawa człowieka – prawa człowieka bowiem są dla ludzi, a nie potworów w ludzkiej skórze. Oni powinni być eliminowani raz na zawsze, bo póki żyją to stwarzają zagrożenie. I to powinno być poza wszelką dyskusją. Lepiej zabić jednego terrorystę, niż narazić na śmierć kilkuset osób. Wedle stawu grobla. Jak już powiedziałem, to nie są ludzie – to potwory w ludzkiej skórze i dla takich nie powinno być miejsca na tej planecie. 

I choć nie pałam miłością do PiS, to pochwalam panią premier za to, że na razie wstrzymała się z przyjmowaniem „migrantów” na polską ziemię. Uważam, że powinno się anulować wszystkie niekorzystne dla Polski zapisy i umowy zawarte przez rząd PO-PSL. Nie renegocjować, ale anulować. I to jest właściwa droga do podwyższenia bezpieczeństwa w kraju. 

Uszczelnienie granic jest warunkiem sine qua non działania systemu bezpieczeństwa, bowiem – jak pokazuje praktyka – granica jest tą pierwszą zaporą chroniącą kraj przed wjazdem osób niepożądanych i wyjazdem osób poszukiwanych przez służby. W Polsce Ludowej ten system działał dobrze i granica była w miarę szczelna. Dzisiaj operacyjna jej ochrona jest – delikatnie mówiąc – niewystarczająca i powinno się powrócić do fizycznego jej zabezpieczenia. Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z fanatycznymi zbrodniarzami, którzy nie cofną się przed nikim i niczym. Dla których śmierć nie jest żadną karą, a jej zadawanie innym jest najwyższą cnotą. Wojna z nimi, to nie są harcerskie podchody, to jest gra w zabijanego: albo ty zabijesz, albo zabiją ciebie i przy okazji wielu innych. I oby tylko zabijano terrorystów, bo to jest już wojna. To jest właśnie III Wojna Światowa…

A to pokazuje, że nie może być mowy o jakimkolwiek multi-kulti. To jest jakaś mrzonka wylęgła w głowie niedowarzonej. Nie może być mowy o jakimkolwiek mieszaniu się kultur, które nie mają ze sobą niczego wspólnego. Mieszania się kultur chrześcijańskiej i humanistyczno-scientycznej z fanatyczną ideologią zbrodni i przemocy dla samej przemocy. To tak, jakby kazać Polakom bratać się z nazistami! 

Nie ma się co łudzić – Polska będzie celem ataków terrorystycznych. Będą atakowane kościoły, miejsca zgromadzeń, demonstracje czy Dni Młodzieży w Krakowie. Młodzież jest celem idealnym – młodzi, niedoświadczeni ludzie są ufni i otwarci na innych – i to zostanie wykorzystane przeciwko nim. Tego się właśnie należy obawiać.

I tylko pozostaje mieć nadzieję, że do tego nie dojdzie. 

piątek, 18 marca 2016

Brońmy polskiej żywności!!!



Jakość żywności decyduje o stanie naszego zdrowia. Tymczasem projekt o sprzedaży dobrej jakości żywności przez rolników leży w "sejmowej zamrażalce". POMÓŻ Rządowi RP podjąć szybką i dobrą decyzję w tej sprawie.
PODPISZ PETYCJĘ "Alarm - brońmy dobrej żywności"
http://www.petycjeonline.com/alarm-bronmy-dobrej-zywnosci
UWAGA! Prosimy  o rozpowszechnianie informacji o tej petycji wśród swoich znajomych i w mediach społecznościowych.

REPORTAŻ  Z  BARDZO  WAŻNEGO  WYDARZENIA Forum "Polska wieś, problemy i propozycje rozwiązań" https://www.youtube.com/watch?v=L-F8okSTLQM
https://www.youtube.com/watch?v=Oh--MmHm-ec


DODATKOWE INFORMACJE:

Projekt ustawy o sprzedaży żywności przez rolników przywraca tradycyjną rolę rolnika jako wytwórcy i przetwórcy, a jednocześnie otwiera nowy rynek naturalnej i zdrowej żywności dla konsumentów. Dopuszcza w ramach sprzedaży żywności przez rolników wyłącznie produkty przetworzone w sposób naturalny i tradycyjny, bez sztucznych i identycznych z naturalnymi dodatków, pochodzące z własnych upraw, chowu i hodowli oraz przetwarzane na terenie własnego gospodarstwa rolnego.
NIESTETY, Biuro Analiz Sejmowych zgłosiło wątpliwości do tego projektu, co oznacza, że jeszcze długo będziemy marzyć o łatwym dostępie do dobrej jakości żywności prosto od rolnika. Rolnicy zaś nadal będą traktowani jako przestępcy sprzedając nielegalnie swoje smaczne i zdrowe produkty domowe.
Cała ustawa (projekt): http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-67-2016/$file/8-020-67-2016.pdf
Odpowiedzi z BAS http://icppc.pl/pliki/2016/BAS_Marszałek.pdfhttp://icppc.pl/pliki/2016/BAS_Opinia.pdf

W imieniu rolników, którzy są współautorami powyższej ustawy
Jadwiga Łopata, laureatka ekologicznego Nobla
Sir Julian Rose, prezes      ==========================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl
www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl

WEŹ UDZIAŁ W WARSZTATACH W EKOCENTRUM ICPPC www.eko-cel.pl

środa, 16 marca 2016

Katastrofy elementarne na Słowacji




 Słowacki pisarz i naukowiec – dyrektor Muzeum Regionalnego w Żylinie dr Miloš Jesenský - wydał właśnie kolejną książkę pt. „Historyczne katastrofy naturalne w Żylińskim Kraju”, (Czadca 2015). 
 
Praca ta koresponduje z naszymi – mgr inż. Stanisława Bednarza i moimi prelekcjami na temat katastrof elementarnych w Małopolsce i Europie, więc jest nam wyjątkowo bliska. Niestety, wydanie takiej książki w Polsce jest raczej niemożliwe, bo wydawnictwa wolą tłuc byle jaki chłam, niż coś wartościowego. Słowacja pod tym względem bije nas na głowę…

Książka ta jest właściwie kompilacją materiałów historycznych z dawnych węgierskich i austriackich kronik, zapisów parafialnych i materiałów memuarowych, do których Autor dotarł przekopując się przez zbiory swojego i innych muzeów, a także archiwów Bratysławy, Budapesztu i Wiednia. Jest to rezultat mrówczej i solidnej pracy naukowca-poszukiwacza, któremu słusznie nadano tytuł słowackiego Pana Samochodzika. 

W tej pracy poruszono następujące tematy:
- ekstremalne zjawiska pogodowe w różnych regionach kraju;
- archiwalne zapisy o gradobiciach;
- powodzie w historii pisanej Słowacji;
- powodzie na Wagu i jego dopływach;
- „lata śmierci” na Orawie i Kysucach;
- naloty szarańczy i innych szkodników;
- trzęsienia ziemi na Górnym Poważu i okolicy
- historyczne pożary w Żylińskim Kraju;
- historyczne epidemie i pandemie w Żylińskim Kraju;
- spadki meteorytów na Górnym Poważu, Orawie, Liptowie i Turczy.

Jak widać, przegląd wydarzeń jest bardzo obszerny i pokazuje, że Słowacja jest krajem bardzo ciekawym i warto jest ją zwiedzać w czasie wakacyjnych wędrówek. Myślę, że ta praca będzie wzorem dla podobnych prac, które pojawia się także i u nas – szczególnie, że Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej ma już wprawę pisaniu takich prac, że wspomnę antologię pt. „Jordanów – Monografia miasta” i „Niezwykłe fenomeny nad Jordanowem” (Jordanów 2014). A zatem uważam, że warto jest spróbować zmierzyć się z takim tematem i u nas… 


wtorek, 15 marca 2016

Marcowy śnieżek



 
Marzec tego roku nas nie rozpieszcza. Zacznę od tego, że w ogóle marzec i listopad, to dwa najgorsze miesiące w roku: zimne, mokre, reumatyczne i wyjątkowo niezdrowe, dzięki dzikiej jeździe ciśnienia atmosferycznego, albo niżowej stagnacji i przechodzących zimnych i ciepłych frontów… 

Marcowa mgła

Jednym słowem mówiąc – goriotorama – jakby to napisał Balzac. Mglista wilgoć dawała się we znaki wszystkim reumatykom i sercowcom. Bolały stawy, bolały serca. Marzec i listopad to miesiące, w których umiera najwięcej ludzi…
Od 1 do 7.III pogoda była jeszcze jaka-taka – a nawet dość dobra, co stało się dzięki wiatrowi halnemu, który wiejąc w dniach 5 i 6.III podniósł temperaturę powietrza do +13°C. 

Niestety, od 7.III pogoda się dokumentnie zepsuła i nastąpiły ciemne dni – pochmurne, zimne i wilgotne, z temperaturami w granicach +5°C w dzień i +3°C w nocy – maksymalnie! Wilgotność powietrza w dzień wynosiła powyżej 80%, co w połączeniu z brakiem słonecznego światła i mglistym zachmurzeniem powodowało już tu opisane negatywne efekty psychosomatyczne. Wiatr wiał cały czas z kierunku N i N-W przynosząc zimne, wilgotne powietrze znad Atlantyku. 

Śnieg w Oleśnie...

W dniu dzisiejszym Pani Aura nas jeszcze raz zaskoczyła i rano obudziliśmy się z widokiem śniegu za oknem. Niewiele tego było – jakieś 5 cm, ale zawszeć to śnieg i temperatura spadła do -0,9°C przy spadku ciśnienia o 10 hPa na 12 h! 

Ale nie tylko u nas spadł śnieg, bo w północnej części Kalifornii tez nasypało i to zdrowo – co najmniej metr śniegu w ciągu doby! Poza tym nad Wielkopolską pokazała się zorza polarne w dniu 7.III – co zawsze stanowiło zły omen, zwiastujący wojnę… 




...i w Jordanowie

Czekamy na wiosnę, ale obawiam się, że ta przyjdzie dopiero po Świętach Wielkanocnych, na które zapowiadany jest nawrót zimowej pogody, co było czymś normalnym u nas, więc nie mamy co narzekać!