czwartek, 28 lipca 2016

Jordanowska Świątynia Handlu



Galeria od strony ul. Mickiewicza

Jeszcze niedawno stał tam srebrzysty płot, a za płotem coś się działo. Dzisiaj zamiast obskurnych domków jordanowskiego Manhattanu wyrosła nam Jordanowska Galeria.

Ściana zachodnia Galerii





Widok od strony Rynku i...

Sam, budynek w swej architekturze jest kontrowersyjny – jednym kojarzy się z jakąś żydowską synagogą, innym w ogóle ze świątynią. Dla mnie osobiście jest to Świątynia Handlu. W końcu słowo „galeria” zmieniło swój podstawowy sens – dawniej galerie były przybytkami Sztuki, dzisiaj są te najczęściej setki metrów kwadratowych nieokiełznanego handlu… 




...z drugiej strony, gdzie znajduje się parking

Jak na razie jej bryła już stoi, trwają prace wykończeniowe. W nocy prezentuje się ona imponująco i mam nadzieję, że pełen efekt zobaczymy we wrześniu, kiedy to – ponoć – ma zostać otwarta dla klientów i szerokiej publiczności.  

środa, 27 lipca 2016

Sypnęło borowikami




I znów sypnęło borowikami! 

Za to wszystko odpowiedzialna jest przede wszystkim wspaniała (dla grzybiarzy) pogoda – temperatury dzienne rzędu +28°C, nocne do +16°C, opady burzowe – średnio 5 l/m²/24h i zbliżający się nów Księżyca. 



Jak wygląda to w praktyce, to pokazują zdjęcia Pana Bednarza z dnia 23.VII. Piękne prawdziweczki, aż radość popatrzeć! Zebrał on je w lasach Beskidu Wyspowego – na Luboniu. Niektóre z nich są tak osobliwe, że nie wiadomo czy jest to jakiś mutant czy "normalny" grzyb...


U nas wprawdzie lasy już są przebrane, ale też trafiają się wspaniałe okazy. W dniu 26.VII Pan Rączka znalazł Na Podlaskach wspaniały okaz borowika o rozmiarach kapelusza 22 x 24 cm i wadze 0,495 kg, był przy tym zdrowy, zaś obok niego rosło kilka mniejszych.





Mam nadzieję, że wysyp będzie trwał póki będzie mokro i ciepło. Zapraszamy zatem w beskidzkie lasy!

sobota, 23 lipca 2016

To będzie lato terroru…





…podobnie jak w latach 70. XX wieku, kiedy to w Europie Zachodniej działały różnego rodzaju Frakcje Czerwonej Armii, Czerwone Brygady, Czarne Wrześnie, grupa Baader-Meinhoff i inne komanda morderców, które uzurpowały sobie prawa do zabijania niewinnych ludzi w imię swoich chorych poglądów i ideologii.

Ledwie nie przebrzmiały echa wydarzeń w Nicei, a już kolejny samotny oszołom religijny vel samotny wilk (nie wiem, co za idiota tak nazwał zwykłego mordercę!!! – to obelga dla tych zwierząt!!!) urządził krwawą jatkę w monachijskim supermarkecie. I znów przeraża łatwość, z jaką ten zbrodniarz dokonał swego czynu, w wielkim mieście, wśród spokojnych mieszkańców…

Jak na razie to wszystko jest poza granicami Polski i jakby nas to nie dotyczyło bezpośrednio. Ludzie chcą mieć wakacje i święty spokój. Ale jest to spokój pozorny, bowiem Polska od dawna jest na celowniku islamskich terrorystów i nadchodzące wydarzenia religijne mogą stanowić doskonały pretekst do ataku. 

Nie jest powiedziane wcale, że celem będą uczestnicy ŚDM w Krakowie czy Częstochowie, nie jest powiedziane, że celem akurat będzie papież Franciszek. Obawiam się, że atak może nastąpić w każdym dowolnym miejscu zgromadzeń: w kościołach, super- i hipermarketach, kinach, parkach rozrywki czy nawet na plażach czy innych miejscach, gdzie gromadzą się ludzie i są łatwym celem dla bomb czy serii z broni maszynowej. Bo właśnie terrorystom o to chodzi, by zabić jak najwięcej „niewiernych”. To daje im, w ich chorym i skrzywionym pojęciu wypranego przez religię mózgu, kolejną „przepustkę do nieba”. A okazja to sprawa drugorzędna.

I dlatego przyznam rację każdemu, który wprowadzi restrykcyjną i zaporową politykę w stosunku do wszelkich „uchodźców” i innych „migrantów”. Prawa człowieka i humanitaryzm są dla ludzi, a nie dla potworów opętanych nienawiścią i żądzą zabijania innych tylko dlatego, że nie podzielają ich paranoicznych poglądów, albo blokują im drogę do euroraju czyli darmowego eurokoryta. Niech to wreszcie dotrze do ludzi kształtujących opinię publiczną!

Od pewnego czasu ze zdumieniem i niesmakiem czytam różne wypociny redaktorków z lewicowych mediów, którzy negatywnie odnoszą się do tych, którzy bronią naszego kraju przed zalewem przez „migrantów” arabsko-islamskiej proweniencji. Nie chodzi mi nawet o kwestię multi-kulti – bo jaką to kulturę mają mi do zaoferowania jakieś pastuchy z Libii, Mali czy Syrii, które najpierw zrujnowały w swej głupocie swe kraje – a teraz liczą na „lepsze” życie w Europie. Chodzi o to, że jako muzułmanie będą chcieli i będą nas nawracać na „jedynie słuszną religię” Proroka, bo to mają wpisane w Koran. I to nie ze słowem, ale z karabinem i nożem w ręku. Ogniem i mieczem, jak to robili chrześcijanie z poganami jakieś 1000 lat temu także na naszych ziemiach. 

Do czego są zdolni tzw. „migranci”? Dam tylko dwa przykłady dotyczące bezpośrednio moich bliskich i przyjaciół. Jedna z córek mojej kuzynki podróżowała z Wiednia do Krakowa. Po drodze skręciła na stację benzynową, gdzie została otoczona przez „biednych” i „wygnanych” „migrantów”, którym zachciało się jej SUV-a, a i jej samej także. W ostatniej chwili udało się jej wsiąść do samochodu i uciec unikając kradzieży, pobicia i gwałtu. Przykład drugi – mój znajomy z Wiednia ma daczę gdzieś w górach Styrii. Jakież było jego zdumienie i zgroza, kiedy zajechawszy tam na któryś weekend zobaczył otwarte drzwi a w środku… Cały dom był przewrócony do góry nogami, porozwalane meble, w kątach śmierdziały ekskrementy, a co cenniejsze rzeczy oraz elementy konstrukcyjne zostały wymontowane i skradzione. Ale w obu przypadkach była najciekawsza reakcja policji – po prostu jak w filmie Roberta Infascellego – przyglądała się i twierdziła, że nic się nie da zrobić… Czy u nas będzie tak samo? „Migranci” będą mogli robić wszystko bezkarnie, a my nawet nie będziemy mogli się bronić przed tą dziczą, bo obowiązuje nas poprawność polityczna?

I to muszą zrozumieć wszyscy obrońcy „migrantów”, którzy pchają się do Europy na zaproszenie jakichś pokręconych polityków. Nie dajmy się zwariować jakimś pokrętnym tłumaczeniom, że to Niemiec irańskiego pochodzenia chory psychicznie (a jakżeby inaczej!) zabił 9 osób i ranił 30 innych w Monachium. Już się robi z niego psychola, rzekomo leczonego na depresję. To nie był Niemiec, tylko jakiś arabski świr, któremu w swej głupocie państwo niemieckie nadało obywatelstwo! Trzeba wreszcie nazywać rzeczy po imieniu i bez poprawności politycznej! Podstawowe pytanie – skąd i od kogo ten rzekomy świr miał broń??? 

Jestem ateistą i lewicowcem, więc nie życzę sobie, by mnie nawracano na jakąkolwiek religię! Żadną! A na terror powinno się odpowiedzieć kontr-terrorem – za każdego przestępcę wywalić z kraju 1000 Arabów tam, skąd się przywlekli i to tak, jak stoją. Zablokować i przejąć im konta oraz mienie, którego się dorobili, bo tacy jak oni rozumieją tylko uderzenie po kieszeni…  

Obawiam się tych młodych ludzi z ŚDM, obawiam się o Polaków i ich gości. Przestrzegam – uderzenie może nastąpić w każdej chwili i w każdym dowolnym miejscu – nie tylko w Krakowie!!! Taka jest bowiem pokręcona logika terroru, którego ofiarami padają zawsze niewinni ludzie, nie spodziewający się zagrożenia. A zatem nie łudźmy się, że jesteśmy bezpieczni. Musimy się mieć na baczności i reagować na każdy przejaw nietypowych zachowań, anormalnych zjawisk i zdarzeń. To może uratować życie nie tylko nam, ale także wielu ludziom.

Kamienny dysk z Jordanowa



Kamienny dysk w wykopie... (foto. J. Sawina)


Na tym blogu oraz w miesięczniku „Nieznany Świat”, a także w nieistniejącym już kwartalniku „Czas UFO” niejednokrotnie pisałem o tajemniczych tworach jakimi są kamienne kule, które tu i ówdzie znajdowane są na całym świecie. Zainteresowanych odsyłam na następujące strony internetowe:


i inne. Ostatnim było ubiegłoroczne odkrycie kamiennych kul w powiecie suskim, rejonie Targoszówki, w korycie potoku o tej samej nazwie.




...i wydobyty z wykopu

Tymczasem okazało się, że takie osobliwości są znacznie bliżej, niż mi się to wydawało, bo w mojej rodzinnej miejscowości – Jordanowie, na N 49°39’14” – E 019°49’36”, 471 m n.p.m. W dniu 21.VII.2016 roku, w czasie prac ziemnych na jednej z posesji przy ul. Batalionów Chłopskich, w wykopie znaleziono niezwykłą rzecz – kamienny dwuwypukły dysk z brązowego piaskowca magurskiego o średnicy 1,5 m i masie 2-3 ton. Znajdował się on na głębokości ok. 1 m. Przybyły na miejsce geolog – mgr inż. Stanisław Bednarz orzekł, że jest to kulista konkrecja piaskowcowa, a nie blok betonu czy meteoryt – jak początkowo sądzono.


 Zerodowana powierzchnia dysku




 Wykop, w którym dysk został znaleziony

Niestety, nie udało się wydobyć dysku w całości i rozłupano go na dwie równe części. Poza dyskiem w wykopie znajduje się także wychodnia piaskowcowa, której ów dysk mógłby być częścią. Dopiero po rozłupaniu dało się go wyciągnąć z wykopu. 





 Podłoże skalne, którego ów dysk mógł być częścią

Trudno powiedzieć, czy ów dysk był częścią wychodni, czy pozostawał poza nią. Nie było tutaj lodowca, więc nie może on być głazem eratycznym przezeń naniesionym. Nie widać na nim żadnych śladów obróbki mechanicznej – poza śladami zębów koparki, która go wydobyła. Na jego powierzchni widać ślady wietrzenia, a zatem przez jakiś czas musiał być on na powierzchni ziemi, albo nawet w wodzie. To nie powinno dziwić, bo jeszcze w Paleogenie był tutaj Ocean Tetys. Tak czy inaczej, stanowi on pewną osobliwość o nieznanym pochodzeniu, którą warto byłoby bliżej zbadać. I będzie ona badana.  




Opinie Czytelników


Ten dziwnie obrobiony kamień mógł być podstawą do zainstalowania działa właśnie w tym miejscu – na drodze wiodącej z Jordanowa do Myślenic i Jordanowa. W naszym mieście znajdowało się kilka stanowisk obronnych: na dzisiejszej ulicy Gen. Maczka, koło tzw. Zielonej Willi i na Drodze ku Skotnicy. Ich lufy były skierowane w stronę miasta, a zatem chodziło o powstrzymanie marszu ewentualnego nieprzyjaciela na kierunku Jordanów – Myślenice – Kraków. Budowane te obronne stanowiska były w połowie 1938 lub w lecie 1939 roku. Poza żołnierzami WP budowali je także Junacy lub harcerze – młodzi ludzie w mundurach, ale nie wojskowych. Tyle pamiętam. (Adam Leśniakiewicz)