środa, 31 sierpnia 2016

Grzybobranie we mgle na koniec lata




No i mamy koniec lata, które nie było aż takie złe, jak to się nam wydawało. Było jednym z najlepszych w ostatnim ćwierćwieczu – jak mniemam! Oczywiście korzystając z wyżowej pogody pognałem z samego rana w lasy Na Podlaskach i stoku Cioska.



Pogoda była cudowna, choć mglista – widzialność jakieś 20 m, a i temperatura niezbyt zachęcająca – tylko +7,1°C. Ale na górze widać już było lachy niebieskiego nieba, więc grzechem byłoby nie pójść. 





Na Podlaskach oczywiście nazbierałem pół koszyka maślaków ziarnistych i sitarzy. To są takie „grzyby awaryjne”, które się zbiera, jak w lesie nie ma czegoś lepszego. Potem znalazłem całą masę najrozmaitszych koźlarzy: topolowych, czerwonych, brązowych, białych, białawych i szarozielonych. Do tego podgrzybki: brunatne i zielone zajączki. Poza tym kilka prawdziwków – dość pogryzionych i zaledwie kilka kurek – te ostatnie mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Za to obrodziły kolczaki obłączaste i pojawiły się także poćce. 






W sumie po 40 minutach zbierania miałem pełny koszyk. Podziwiałem czarcie kręgi z kolczaków i mleczajów, które obrodziły nad podziw tego roku. 



A teraz o tym, co mnie naprawdę irytuje w lesie – są to pseudo-grzybiarze, którzy rozwalają grzyby, których nie zbierają czy które są niejadalne z innych względów. Takich bym po prostu wieszał!



Pogoda wyrobiła się, mgła znikła i temperatura szybko poszła w górę – o godzinie 10:00 mamy już +20°C i neapolitańskie niebo nad głową. Jak na pożegnanie lata, to jest cudownie! 


A jutro już jesień…

wtorek, 23 sierpnia 2016

Rozpoznanie na Ciosku




Dzisiaj był dzień cudownej późnoletniej czy jak kto woli wczesnojesiennej wyżowej – 1016 hPa - pogody: z rana gęsta mgła i +12,1°C, potem już tylko błękit nieba i rosnąca temperatura aż do +24,2°C. A ja korzystając z pięknego popołudnia wybrałem się rozpoznać sytuację na Podlaskach i na Ciosku. 







Nie byłem tam od ubiegłego roku, więc zwabiony relacjami moich znajomych o koszach pełnych prawdziwków postanowiłem właśnie tam skierować swe kroki. Nie dziwiło mnie to, ostatnie opady w wysokości 17 dm³/m² dodały wody do ścioły i grzybnia najwidoczniej dostała kolejnego „kopa” i znów sypnęła grzybasami! 







Być może zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale w ciągu pół godziny zebrałem cały koszyk dorodnych grzybów. Niestety – w koszyku znalazło się kilka „chrobacznych” – trudno – c’est la vie!







Pokot był następujący: koźlarze, podgrzybki brunatne i zajączki, maślaki ziarniste i pieprzowe, kilka kurek i kolczaków obłączastych oraz jeden pociec i jeden… rydz! Ten ostatni stanowi pewien ewenement, jako że na Ciosku rydze zasadniczo nie występują. 







Co zaobserwowano? Przede wszystkim przyspieszenie wegetacji co najmniej o 3 tygodnie: kwitnie wrzos – co zwiastuje szybką i ostrą zimę. Pokazały się już wrześniowe grzyby: całe ławice kolczaków i mleczajów bieli, które obficie pokazują się dopiero w drugiej dekadzie września. Być może jest to spowodowane kumulacją takich czynników jak ciepło, wilgotność i fazy Księżyca. Jednak mam nadzieję, że nie będzie tak źle i czeka nas długa i złota polska jesień z wielkimi grzybami.