czwartek, 30 listopada 2017

Śniegowa „kalamita”

Tak było 28.XI...

W miarę spokojny – w porównaniu z innymi miesiącami jesiennymi – listopad pokazał nam na koniec swój wilczy pazur. Zaczęło się od tego, że nad Polską spotkały się dwie masy powietrzne: ciepła i wilgotna Niżu Genueńskiego znad Morza Śródziemnego i zimna i sucha znad Skandynawii. Efekt mógł być tylko jeden – opady śniegu na obszarze południowej i centralnej Polski.

...tak było 29.XI rankiem...

W dniu 28.XI temperatura spadła do -4,1°C a ciśnienie ze stabilnego poziomu 1013 hPa zaczęło spadać w tempie 5 hPa/24 h.

W dniu następnym temperatura zelżała do +3,8°C i pojawiły się chmury, z których pod wieczór zaczęły padać pojedyncze prószynki śniegu.







...a tak mamy dzisiaj!

W dniu 30.XI temperatura nocna utrzymywała się na poziomie -0,2°C, zaś ciśnienie spadło do poziomu 1003 hPa. Pojedyncze prószynki zamieniły się w śnieżycę i rankiem obudziliśmy się w białych krajobrazach. Przez noc spadło ok. 10 cm śniegu i w chwili, gdy piszę te słowa, śnieg wali dalej.




Na mapkach widać rozmiary tej „kalamity”, która objęła przede wszystkim obszary górskie. Jutro ma być ciąg dalszy… 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz